Muzyka  RSS
Podsiadło miał łzy w oczach i łamał mu się głos. Mówił o ojcu... swojego sukcesu

#zrodlo
Dawid Podsiadło w miniony weekend zakończył swoją trasę stadionową. Podczas niedzielnego koncertu w Chorzowie opowiedział o ojcu swojego sukcesu. Wtedy zaczął mu się łamać głos i w oczach pojawiły się łzy. Dawid Podsiadło jest dziś jednym z najpopularniejszych piosenkarzy w Polsce, jak nie najpopularniejszym. Artyście udało się wyprzedać całe stadiony w kilku największych miastach w Polsce. Pojawiały się głosy, że były to naprawdę imponujące widowiska. Podsiadło przygotował dla swoich fanów kilka niespodzianek: latające delfiny, ogień, kiss cam, wyjątkowi goście. W przerwach między piosenkami wokalista urządzał krótkie pogadanki. 23 czerwca zaśpiewał po raz drugi w Chorzowie. Jak wiadomo, w tym dniu swoje święto obchodzili ojcowie. Podsiadło postanowił nawiązać do tego ze sceny. Zaczął mówić o ojcach swojego sukcesu. Podsiadło: Naprawdę wierzę, że bez Ciebie bym nie zrobił tego... Wyznał, że pierwszą osobą, która uczyła go śpiewać, był Dariusz Szweda. – Dzisiaj na koncercie jest też człowiek, którego poznałem, jak miałem 11 lat. Nazywa się Darek Szweda. I był pierwszym goście po prostu, który spędzał ze mną dużo czasu i uczył mnie, jak się śpiewa. Chciałbym was poprosić o wielki hałas dla Darka Szwedy. Bardzo ci dziękuję (...) Naprawdę wierzę, że bez Ciebie bym nie robił tego... Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Ojca – powiedział wzruszony Podsiadło. Dodajmy, że piosenkarz rzadko opowiada o swojej prywatności. Wiadomo jednak, że zawsze mógł liczyć na wsparcie ze strony mamy i starszego o 8 lat brata. – Mama jest naszym autorytetem i chociaż teraz mieszkam kilkaset kilometrów od rodzinnego domu, a nasza relacja ma inny, bardziej przyjacielski wymiar, wciąż bardzo często pytam ją o zdanie i proszę o pomoc w wielu sprawach – mówił o rodzicielce (cytat z Pomponika). Jesteś fanem/fanką Dawida Podsiadło? Sprawdź, czy pamiętasz teksty jego piosenek [QUIZ] Z kolei z ojcem miał trudną relację. Przed laty nagrał piosenkę "Eight", w której słyszymy: "Jeśli kochałbyś jej uśmiech, będąc trzeźwym, nie sięgnąłbyś więcej po kieliszek. Jeśli myślisz, że zapomnę o tym, co się stało, to wznieś kieliszek i znów się napij". Dalej Podsiadło śpiewa: "Minęły lata, ty dzwonisz. Pękam ze śmiechu w czasie, gdy rozdzierasz mnie na kawałki". To tłumaczenie, natomiast w oryginale wokalista wykonuje ten utwór po angielsku. – Nie byłbym na siłach, aby powiedzieć o niektórych sprawach po polsku. W utworze zahaczam o moją trudną relację z ojcem. Angielski daje mi bezpieczną strefę – mówił w jednym z wywiadów.

Tagi: Doda
Źródło: natemat.pl

Nie żyje wokalista zespołu Crazy Town. Jego piosenka "Butterfly" podbiła listy przebojów

#zrodlo
We wtorek (25 czerwca) amerykańskie media przekazały, że nie żyje Seth "Shifty Shellshock" Binzer, wokalista Crazy Town, który jest najbardziej znany z piosenki "Butterfly". Ciało artysty znaleziono w jego domu. Miał 49 lat. Shifty Shellshock z Crazy Town nie żyje Według biura lekarza sądowego w Los Angeles Seth "Shifty Shellshock" Binzer zmarł w poniedziałek (24 czerwca) w swojej posiadłości. Przyczyny śmierci muzyka nie są jeszcze znane. Shifty Shellshock był najbardziej znany jako frontman zespołu raprockowego Crazy Town, który współtworzył ze swoim przyjacielem Bretem Mazurem. W 2000 roku kapela wyruszyła w pierwszą trasę koncertową, jednak szybko musiała ją anulować ze względu na aresztowanie Binzera. Powodem zatrzymania było rzucenie krzesłem w okno pod wpływem alkoholu. W tym samym roku Crazy Town wypuściło piosenkę "Butterfly", która szybko wskoczyła na pierwsze miejsce rankingu Billboard Hot 100. Utwór był inspirowany twórczością Red Hot Chili Peppers - usłyszymy w nim sample z piosenki "Pretty Little Ditty". W repertuarze Crazy Town znajdziemy również takie piosenki jak "Revolving Door", "Hurt You So Bad", "Drowning", "Born to Raise Hell" i "Darkside". W 2017 roku z zespołem pożegnał się Mazur. Shellshock próbował rozkręcić karierę solową, jednak bez większych sukcesów. W 2010 roku dołączył do grup Shify i The Big Shots. W 2010 roku Binzer rozpoczął związek z Jasmine Lennerd, który trwał trzy lata. W trakcie relacji z brytyjską modelką, z którą doczekał się syna Phoenixa, został aresztowany za pobicie i posiadanie kokainy, a także skazany na trzy lata w zawieszeniu. W przeszłości muzyk miał spore problemy z uzależnieniem od narkotyków (m.in. miał brać kokainę i palić crack). Był jedną z pierwszych gwiazd, które wzięły udział w programie telewizyjnym "Celebrity Rehab" stacji VH1. Wystąpił też w reality show "Sober House" dot. alkoholizmu.

Źródło: natemat.pl

Michał Wiśniewski usłyszał wyrok. Przed laty przegrał proces z... więźniem


O problemach z prawem Michała Wiśniewskiego jest głośno już od paru lat. Lider zespołu Ich Troje w najnowszym wywiadzie wrócił wspomnieniami do przegranego procesu z... więźniem. Sprawa dotyczyła wykorzystania słów z wiersza, którego autorem był osadzony. Pod koniec października ubiegłego roku Michał Wiśniewski został uznany za winnego sfałszowania dokumentów potrzebnych do uzyskania kredytu w wysokości niemal trzech milionów złotych z banku SKOK Wołomin, którego ostatecznie nie spłacił. Miało to miejsce w 2006 roku. Wokalistę Ich Troje skazano na 1,5 roku więzienia, nałożono grzywnę w wysokości 80 tys. zł oraz zobowiązano do pokrycia kosztów sądowych. Wyrok jest jednak nieprawomocny i Wiśniewski będzie walczył w kolejnych instancjach. Wiśniewski przed laty usłyszał już jeden wyrok Jak się okazuje, to nie pierwsze takie kłopoty artysty. W rozmowie z Bartoszem Boruciakiem lider Ich Troje przyznał, że w latach 90. wystąpił w... więzieniu. Dalsza część tej historii jest naprawdę nietypowa. – Miałem kiedyś z takim więźniem sprawę. W 1997 roku graliśmy w więzieniu w Potulicach. On prowadził radiowęzeł. To był morderca (...). Przekazał mi maszynopisy swoich wierszy, bo to były czasy, kiedy były tylko maszynopisy. "Wykorzystaj, jak będziesz chciał, to wykorzystaj". Nie był nawet podpisany, więc nawet nie wiedziałem, jak się nazywa – opowiadał piosenkarz. "Wiśnia" wydał wspomniany kawałek. Okazało się, że więzień go usłyszał i rozpoznał swoje słowa. Nie zamierzał tak tego zostawić. – (...) jak odnieśliśmy wielki sukces, to on sobie o tym przypomniał. Zwrócił się do nas przez Universal, a potem jeszcze przez sąd, o 50 tysięcy złotych. I on to wygrał! I bidny Jacek, który tylko napisał muzykę do tego utworu, też został skazany. My myśleliśmy, że to w ogóle nie ma prawa się wydarzyć... – przyznał. "Futbol, futbol, futbol…" i "Koko Euro spoko". Sprawdź, czy pamiętasz te piłkarskie piosenki [QUIZ] Przypomnijmy, że we wrześniu 2007 roku – jak czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej" – zapadł wyrok korzystny dla więźnia. Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał, że m.in. Wiśniewski naruszył prawa autorskie. "Sąd obok wypłaty (...) niemal 70 tys. zł zakazał także rozpowszechniania utworu i płyty z piosenką, wykonywania jej na koncertach oraz nakazał pozwanym zamieszczenie przeprosin" – podano wówczas na stronie internetowej dziennika.

Tagi: Ich Troje
Źródło: natemat.pl

5 najmocniejszych momentów z filmu o Celine Dion. Trudno się na nim nie wzruszyć

#zrodlo
Celine Dion, jedna z najwybitniejszych piosenkarek lat 80. i 90., od dłuższego czasu cierpi na tzw. "zespół sztywnego człowieka". W dokumencie zatytułowanym "Jestem: Celine Dion" pokazano kulisy życia gwiazdy, skupiając się przede wszystkim na jej neurologicznej chorobie, a także determinacji. Oto 5 najmocniejszych momentów z filmu, który można obejrzeć od wtorku na Amazon Prime Video. Jak pisaliśmy wcześniej w naTemat, dwa lata temu Celine Dion poinformowała, że musi przerwać karierę muzyczną ze względu na pogorszenie stanu swojego zdrowia. Lekarze zdiagnozowali bowiem u niej rzadką chorobę neurologiczną, która znana jest jako zespół sztywnego człowieka (zespół Moerscha-Woltmanna). W filmie dokumentalnym "Jestem: Celine Dion" kanadyjska artystka, która ma na swoim koncie pięć nagród Grammy i cztery rekordy Guinnessa, zebrała się na odwagę i opowiedziała o swojej przypadłości. 5 najmocniejszych momentów z dokumentu "Jestem: Celine Dion" 1. Początki choroby. "To trwa już 17 lat" – Siedemnaście lat temu zaczęłam odczuwać skurcze krtani. Tak się zaczęło. Obudziłam się rano, zjadłam śniadanie, a po jedzeniu głos mi się podwyższył – stwierdziła w pierwszych minutach dokumentu Celine Dion. Następnie 56-letnia gwiazda wyjaśniła, dlaczego wyższe tony ją przeraziły. – Gdy wokaliści są zmęczeni, na przykład po występie, ich głos się obniża o pół oktawy. Dlatego się rozgrzewamy i rozciągamy głos jak plastelinę. Niższe tony to skarb, bo bez nich nie słychać tych wysokich. A ja nie mogłam obniżyć dźwięku przez mięśnie – podkreśliła. Dion nie mogła robić zbyt długich prób i rozgrzewek. – Bałam się, aż nadeszła diagnoza. SPS. Zespół sztywności uogólnionej. (...) Nic nie widać, bo to niewidoczna choroba – mówiła ze łzami w oczach. 2. Celine Dion nie mogła chodzić Pogłoski o tym, że przez zespół Moerscha-Woltmanna Dion przestała chodzić, krążyły od pewnego czasu po zagranicznych mediach. Artystka potwierdziła przed kamerą, że w ubiegłym roku miała problemy z poruszaniem się, ale na tym nie poprzestała. – W pewnym momencie zeszłego roku nie mogłam już chodzić. Często traciłam równowagę. Cierpiałam. Nadal nie mogę używać głosu – wyjaśniła. Z załamanym głosem wyznała, że tęskni zarówno za muzyką, jak i za ludźmi. W dokumencie pojawiła się przebitka wideo sprzed kilku dekad, na którym młodziutka jeszcze piosenkarka wyznaje, że kontakt z publicznością jest dla niej jak powietrze. Przez takie właśnie momenty trudno się nie wzruszyć podczas seansu "Jestem: Celine Dion". 3. Celine Dion "okłamywała" fanów W filmie Amazon Prime Video Celine Dion oznajmiła, że okłamywała fanów, gdy odwoływała koncerty z powodu SPS. Zasugerowała, że ukrywanie poważnej choroby przed publicznością było "kłamstwem". – Potrzebowałam leków, by funkcjonować. Jeszcze jedna pigułka, dwie, jeszcze pięć pigułek. Za dużo pigułek. Przedstawienie trwało. Kiedy musiałam odwołać koncerty, trzeba było podać publiczności powód. Kłamaliśmy. Nie mogę dłużej kłamać. Od infekcji zatok przez infekcję ucha po cokolwiek – tłumaczyła zapłakana. Wykonawczyni piosenki "My Heart Will Go On" z filmu "Titanic" zaznaczyła, że zdarzało jej się oszukiwać podczas występów przed tłumem fanów. – Stukałam w mikrofon tak, jakby to on szwankował. Robiłam to, co mówiła mama – wyznała. 4. Pokazano ze spazmami Celine Dion Pod koniec dokumentu "Jestem: Celine Dion" pokazano, jak wyglądają spazmy, których doświadcza bohaterka filmu. Kanadyjska artystka płacze z bólu i nie może poruszać kończynami. Ma napięte mięśnie na całym ciele, a w jej oczach widać przerażenie. Wargi drżą, a Dion nie ma kontroli nad niczym. W złagodzeniu objawów SPS pomaga jej zespół fizjoterapeutów. – Nie lubię nie panować nad sobą – powiedziała po zdarzeniu. Na ekranie widzimy, jak lekarze podają jej mnóstwo leków, w tym Valium. Przypomnijmy, że w wywiadzie z NBC Dion zdradziła, że raz przyjęła niemalże śmiertelną dawkę tego leku. 5. Piosenkarka nie da za wygraną – Wciąż widzę, jak tańczę i śpiewam. Zawsze znajdę plan B i C. Taka już jestem. Jeśli nie mogę biec, to pójdę. A jeśli nie będę mogła iść, to będę się czołgać. Nie zatrzymam się. Nigdy – oświadcza Celine Dion w finale filmu dokumentalnego. W "Jestem: Celine Dion" widzimy, że 56-letnia gwiazda wciąż pracuje nad swoim głosem. Próbuje nagrywać muzykę i zdaje sobie sprawę, że nie brzmi już tak jak kiedyś. Pomimo przeciwności losu nie poddaje się.

Źródło: natemat.pl

Paul McCartney szaleje z fankami na koncercie Taylor Swift. Nagranie podbija internet

#zrodlo
Trzy koncerty Taylor Swift w Londynie przyciągnęły na słynny Stadion Wembley tysiące ludzi, w tym celebrytów. Oprócz księcia Williama i jego córki Charlotte uczestnicy wydarzeń mogli spotkać w tłumie... Paula McCartneya. Internet podbija nagranie, na którym widać, jak członek The Beatles tańczy w kółeczku z fankami Tay Tay. W piątek, sobotę i niedzielę (21-23 czerwca) Taylor Swift wystąpiła w ramach trasy koncertowej "Eras Tour" na kultowym Stadionie Wembley. Warto wspomnieć, że od początku tego miesiąca piosenkarka z Pensylwanii jeździ po całej Wielkiej Brytanii. Wystąpiła m.in. w Edynburgu i Liverpoolu. Brytyjskie wydarzenia przyciągają sporo uwagi w mediach społecznościowych ze względu na liczbę uczestniczących w nich celebrytów. Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych w tłumie słuchaczy wypatrzono światowej sławy gwiazdy – m.in. Toma Cruise'a z "Top GunL Maverick", Milę Kunis z "Czarnego łabędzia" i reżyserkę "Barbie" Gretę Gerwig. Największym rozgłosem cieszy się jednak sir Paul McCartney, który szalał ze Swifties pod sceną. Paul McCartney tańczy z fankami na koncercie Taylor Swift (WIDEO) Fanki Taylor Swift były zaskoczone, gdy na płycie Stadionu Wembley spotkały sir Paula McCartneya, który w drodze do namiotu dla VIP-ów zdecydował się z nimi potańczyć. Grupa słuchaczek otoczyła 82-letniego Beatlesa, co widać w klipie, który stał się wiralem w mediach społecznościowych (zarówno na TikToku, jak i portalu X). McCartney świetnie się bawi, tańcząc do piosenki 'But Daddy I Love Him' podczas koncertu Taylor Swift na żywo" – czytamy w opisie nagrania przedstawiającego artystę szalejącego z o wiele młodszymi od niego fankami. "Nawet ochroniarz zaniemówił z wrażenia"; "On jest legendą. Założę się, że oglądanie Taylor to dla niego powrót do Beatlemanii"; "Jeśli Paul McCartney uwielbia Taylor Swift, to kim są te wszystkie niedoszłe gwiazdy, żeby mówić innym, iż Tay Tay nie jest dobrą artystką" – komentują wideo internauci. Paul McCartney ma już 82 lata We wtorek (18 czerwca) sir Paul McCartney obchodził 82. urodziny i z tej okazji dodał osiem koncertów w Europie do swojej światowej trasy koncertowej "Got Back Tour". Członek The Beatles wystąpi 4 i 5 grudnia tego roku w La Defense Arena w Paryżu oraz 9 i 10 grudnia w Wizink Centre w Madrycie, a także 14 i 15 grudnia w Co-op Live w Manchesterze oraz 18 i 19 grudnia w The O2 Arena w Londynie w swojej rodzinnej Wielkiej Brytanii. Nie dość, że Paul McCartney wystąpi na Wyspach Brytyjskich aż cztery razy, to koncert w Paryżu będzie jego pierwszym od 2018 roku, a w Hiszpanii – pierwszym od 2016 roku. Niestety na trasie zabrakło Polski.

Źródło: natemat.pl

Dave Grohl pocisnął po Taylor Swift. Słowa muzyka Foo Fighters oburzyły nawet jego fanów

#zrodlo
Podczas ostatniego koncertu Foo Fighters w Londynie Dave Grohl postanowił "pocisnąć" po Taylor Swift, która tak jak jego zespół jeździ teraz z trasą koncertową po Wielkiej Brytanii. Słynny artysta zasugerował, że autorka hitu "Blank Space" nie gra swojej muzyki na żywo. "Kocham Dave'a, ale to lekka przesada" – oceniają fani jego twórczości. Dave Grohl zasugerował, że Taylor Swift nie gra koncertów "na żywo" (WIDEO) W sobotę (22 czerwca) Foo Fighters pojawili się na scenie London Stadium w londyńskiej gminie Newham. Frontman zespołu nie omieszkał wspomnieć, że tego samego dnia Taylor Swift występuje w ramach europejskiej trasy "Eras Tour" na Stadionie Wembley. – Mówię ci, stary, nie chcesz doświadczyć gniewu Taylor Swift – stwierdził Dave Grohl, podkreślając następnie, że razem z kapelą lubią określać swoją trasę koncertową mianem "Errors Tour". – Mieliśmy więcej niż kilka er i więcej niż kilka piep**onych błędów – oznajmił, nawiązując do tego, że każda płyta Tay Tay jest nazywana przez Swifties "erą". Później Grohl zasugerował, że Taylor Swift nie występuje na żywo. – My gramy na żywo. Cooo? Lubicie surową, żywą muzykę rock'n'rollową, prawda? Trafiliście we właściwe k*rwa miejsce – dodał. Po jego słowach w tłumie można było usłyszeć odgłosy zaskoczenia. Niektórzy fani Foo Fighters są zażenowani zachowaniem Grohla Zdaniem internautów spekulacje snute przez Grohla świadczą o jego "zawiści". "Po raz kolejny jakiś facet jedzie po Taylor Swift bez powodu. Ona nie zrobiła nic złego"; "Wow, używa nazwiska Taylor, by zwrócić na siebie uwagę"; "Kocham twórczość Dave'a, ale to było tak niepotrzebne. Zabrzmiało to tak, jakby jej zazdrościł"; "Zamienia się w zrzędliwego dziada"; "To niestety skończy się źle dla Dave'a. Jestem jego ogromną fanką, ale uważam jego wypowiedź za niepotrzebną" – czytamy na portalu X (dawnym Twitterze). Fani Grohla przywołują w mediach społecznościowych historię, którą legendarny muzyk opowiedział o Taylor Swift w 2022 roku. Jak sam wówczas zapewniał, młodsza piosenkarka uratowała go przed niezręczną sytuacją na imprezie organizowanej przez samego Paula McCartneya. – Paul zaczął grać piosenkę i zadziwił nią wszystkich. Potem skończył, a wszyscy spojrzeli na mnie i powiedzieli: "No dalej, Dave, też zagraj". Odpowiedziałem: "Nie umiem grać na pianinie". Rozglądam się i widzę, że wszystkie gitary w pomieszczeniu są leworęczne. Myślę sobie: "Mam przechlapane". Może wypaliłem trochę trawki – opowiadał dwa lata temu podczas Cannes Lions International Festival of Creativity. Jak sam wyjaśnił, "niczym Batman" z ratunkiem przyleciała Swift. "Słaby sposób na odwdzięczenie się Taylor za uratowanie mu tyłka przed McCartneyem" – komentują użytkownicy X pod nagraniem z ostatniego koncertu Foo Fighters. Warto wspomnieć, że Paul McCartney wybrał się na londyński koncert "Eras Tour". Razem z fankami Swift tańczył pod sceną. Wśród słuchaczy ostatnich występów amerykańskiej gwiazdy można było dostrzec m.in. księcia Williama, księżniczkę Charlotte, Toma Cruise'a, Milę Kunis, Ashtona Kutchera, Nicolę Caughlan z "Bridgertonów" i reżyserkę filmu "Barbie" – Gretę Gerwig.

Źródło: natemat.pl

Podsiadło i Hemingway połączyli się na koncertach z dwóch różnych miast. "Ale akcja!"


Dawid Podsiadło i Taco Hemingway w sobotni wieczór (22 czerwca) zagrali koncerty na dwóch różnych stadionach. W pewnym momencie doszło do "historycznego łączenia". Artyści połączyli się ze sobą, co było widać na wielkich telebimach. Sieć zalewają nagrania podekscytowanych fanów. Pojawiają się głosy, że "taka sytuacja nie wydarzyła się nigdy wcześniej". Dwóch polskich artystów wyprzedało bilety na jedne z największych stadionów w Polsce. Dawid Podsiadło dał show przed niemal 90 tys. widownią na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Natomiast Taco Hemingway zagrał na PGE Narodowym. Historyczne łączenie Taco i Podsiadło Wokaliści w trakcie swoich koncertów... zaczęli ze sobą rozmawiać. Wszystko dzięki transmisji live i łączeniu. "Czy Taco Hemingway i Dawid Podsiadło właśnie grając koncerty na dwóch innych stadionach, połączyli się ze sobą na ogromnych telebimach, gadali do siebie i kazali swoim fanom do siebie wzajemnie machać? Otóż to" – czytamy na platformie X. – Do ostatniej chwili myślałem, że to się nie uda. Jesteśmy w przyszłości – mówił Taco. Artyści chwilę porozmawiali m.in. o Euro. Kazali machać swoim fanom, a kamery wyświetlały tłumy uczestników. "Ale akcja!" – komentują internauci. Przypomnijmy, że Dawid Podsiadło i Taco Hemingway zagrali już kiedyś razem koncert. Wypełnili Narodowy 28 września 2019 roku. Było to historyczne wydarzenie i przetarło szlaki kolejnym śmiałkom. Potem panowie zaczęli wyprzedawać bilety już na solowe show. Podsiadło wypełnił pierwsze stadiony w 2020 roku, ale warszawski gmach udało mu się "pokonać" trzy lata później. Jesteś fanem/fanką Dawida Podsiadło? Sprawdź, czy pamiętasz teksty jego piosenek [QUIZ] Taco nie był tak śmiały w tym temacie. Przygotowując się do trasy "1-800 Tour" nie sądził, że zaplanowane wydarzenie, które miało odbyć się na Letniej Scenie Progresji, zostanie przeniesione na warszawski stadion i również uda mu się wypełnić go po brzegi. Dodajmy, że 23 czerwca w Chorzowie odbędzie się ostatni stadionowy koncert Dawida Podsiadło. Piosenkarz ma za sobą już sześć występów, które ogłosił w ubiegłym roku.

Źródło: natemat.pl

Książę William bawił się z dziećmi na koncercie Taylor Swift. Pokazali wspólne pamiątkowe zdjęcie


Taylor Swift dała koncert (pierwszy z trzech zaplanowanych) w Londynie. Okazuje się, że świetnie bawili się na nim książę William i dwójka jego najstarszych dzieci. W sieci pojawiło się ich wspólne zdjęcie z artystką. Próżno szukać na nim Kate. Trasa koncertowa Taylor Swift trwa w najlepsze. To światowe tournée gwiazdy zapisze się w historii jako jedno z najpopularniejszych. "Swift śpiewa bowiem piosenki (aż 44!) ze wszystkich swoich dziesięciu albumów, jej koncerty trwają trzy godziny, a piosenkarka zaskakuje stylizacjami i aranżacjami. Nic dziwnego, że występy Taylor Swift są wychwalane zarówno przez widzów, jak i krytyków" – pisała niedawno w naTemat Ola Gersz. Gwiazda na początku sierpnia zawita także do Polski. Teraz przebywa w Londynie, gdzie odbywa się jej trzydniowy, koncertowy maraton na słynnym stadionie Wembley. Wśród niemal 90 tys. widowni znalazł się także... książę William z dziećmi. Z której części "Harry'ego Pottera" pochodzi ten kadr? [ARCYTRUDNY QUIZ] Najpierw zauważono, że przyszły król Wielkiej Brytanii świetnie bawi się w rytm "Shake It Off" (nagrano go z ukrycia). A potem sam monarcha pochwalił się obecnością na koncercie w mediach społecznościowych. "Dziękujemy Taylor Swift za wspaniały wieczór" – napisał pod zdjęciem, do którego zapozowali oprócz księcia Williama także księżniczka Charlotte, książę George i sama artystka. Na kolejnych fotografiach towarzyszył im również partner piosenkarki, Travis Kelce. Natomiast nigdzie nie było widać księżnej Kate i najmłodszego potomka rodziny królewskiej, czyli 6-letniego księcia Louisa. Przypomnijmy, że 21 czerwca swojego 42. urodziny obchodził książę Wiliam. Przy tej okazji na profilu Pałacu Kensington na Instagramie opublikowano uroczy kadr. Rozczulający portret rodzinny zrobiła księżna Kate. Fotografia powstała w zeszłym miesiącu podczas wycieczki do Norfolk. "Wszystkiego najlepszego, tatku, wszyscy bardzo cię kochamy!" – czytamy w opisie.

Źródło: natemat.pl

Natalia Kukulska o swoich rodzicach. "Moją rolą jest przypominać ludziom o tym, co robili"

#zrodlo
Natalia Kukulska w mediach społecznościowych często wspomina o swoich zmarłych rodzicach Annie Jantar i Jarosławie Kukulskim. O powodach takiej aktywności opowiedziała w jednym z najnowszych wywiadów. – Myślę, że moją rolą jest to, żeby ludziom przypominać o tym, co oni robili, bo zostawili po sobie bardzo duży dorobek – przyznała. Natalia Kukulska dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich piosenkarek. Od najmłodszych lat ma styczność z muzyką. 47-latka jest bowiem córką Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego. Niestety, kiedy miała zaledwie 4 lata, jej mama – znana wokalistka – zginęła w katastrofie lotniczej. Wracała wówczas z tournée po Stanach Zjednoczonych, gdzie była trzy miesiące. Leciała samolotem (słynnym Iłem-62 "Mikołaj Kopernik"), kiedy doszło do tragedii. Maszyna rozbiła się w pobliżu Okęcia, w Lesie Kabackim. Mała Kukulska razem z babcią Haliną Szmeterling czekała na mamę na lotnisku. Z kolei tata gwiazdy – Jarosław Kukulski – zmarł 13 września 2010 r. Kompozytor przez wiele lat walczył z tętniakiem aorty brzusznej. Przed śmiercią przeszedł operację w Norymberdze. Natalia Kukulska w rocznice śmierci swoich rodziców publikuje poświęcone im wpisy. Dodaj wówczas zdjęcia i dzieli się wspomnieniami. Quiz: Rozpoznasz kadr z kultowych seriali PRL? – Myślę, że media bardzo szybko wyłapują, jak coś napiszę o mojej mamie albo wspominam mojego tatę, później widzę moje wpisy wszędzie. Na moim koncie na Instagramie publikuję głównie moje życie zawodowe. Ono jest cały czas bardzo intensywne – mówiła artystka w ostatniej rozmowie z Plejadą. Kukulska: Myślę, że moją rolą jest to, żeby ludziom przypominać o tym, co oni robili moi rodzice Przyznała, że od pewnego czasu jest "bardziej nostalgiczna i sentymentalna". – To dlatego, że już od dłuższego czasu nie mam również taty. Mamy, wiadomo, od czwartego roku życia i taki rodzaj tęsknoty powoduje, że zbieram okruchy tych wspomnień. Myślę, że moją rolą jest to, żeby ludziom przypominać o tym, co oni robili, bo zostawili po sobie bardzo duży dorobek – podkreśliła. – Staram się o to (publikacje – przyp. red.) dbać, żeby to miało jakość, żeby nie było przypadków wydawniczych itd. Różnie z tym bywa, ale stoję na straży tej spuścizny – podsumowała.

Źródło: natemat.pl

"Mentalnie jestem wyżej od swoich rówieśników". Viki Gabor ujawnia, jak radzi sobie w szkole

#zrodlo
Viki Gabor w ubiegłym roku skończyła szkołę podstawową, a teraz uczy się w liceum. W jednym z najnowszych wywiadów opowiedziała, jak udaje jej się łączyć karierę muzyczną z nauką. – Mentalnie jestem wyżej od swoich rówieśników – wyznała. Viki Gabor na przestrzeni ostatnich lat stała się jedną z największych polskich gwiazd młodego pokolenia. Po udziale w "The Voice Kids", wygraniu Konkursu Piosenki Eurowizji Junior i wydaniu dwóch studyjnych albumów, nie spoczywa na laurach. Jednocześnie nastolatka od września ubiegłego roku chodzi do liceum. W niedawnym wywiadzie dla Onet Rano poruszono temat jej edukacji. – Ostatnio miałam falę egzaminów, dlatego tak nie lubię rozmawiać teraz o szkole, bo miałam dosłownie codziennie egzaminy. Taka matura w pierwszej klasie. Teraz najważniejsze to jest chyba zdać do następnej klasy – przyznała. Quiz: Takie pytania padły w Wielkim Finale teleturnieju "Jeden z dziesięciu". Sprawdź się! – Mam rodziców, którzy ścigają mnie, jeśli chodzi o szkołę, trzeba mieć też dobre oceny. Szkoła jest ważna, nie wiadomo co się będzie za parę lat i czy moja muzyka będzie szła do góry, czy na dół, więc myślę, że mieć jakieś wykształcenie też jest spoko – dodała. Viki Gabor o swoich rówieśnikach: mentalnie jestem wyżej W dalszej części wywiadu 16-latka stwierdziła, że czuje się dojrzalsza od kolegów i koleżanek, którzy są w tym samym wieku, co ona. – W sumie od początku swojej drogi z muzyką powiedziałam sobie, że muszę mieć taki "switch", mam dwa życia, jest to scena, muzyka i jak schodzę ze sceny jestem nie Viki, tylko Tita, więc tak się trochę "switchuję" i myślę, że jakaś tam przepaść jest z moimi rówieśnikami, bo praktycznie cały czas jestem w gronie dorosłych osób, w sumie od 10. roku życia i myślę, że mentalnie jestem wyżej – powiedziała Viki Gabor. Przypomnijmy, że niedawno gwiazda oraz jej tata Dariusz Gabor brali udział w niebezpiecznym zdarzeniu w centrum Warszawy. 53-latek miał zostać pobity przez innego mężczyznę. Z kolei piosenkarka trafiła do prywatnej kliniki okulistycznej po tym, jak napastnik użył gazu pieprzowego. Wyjaśnieniem sprawy zajęły się odpowiednie służby.

Tagi: Doda
Źródło: natemat.pl

Ceny noclegów w Chorzowie zwalają z nóg. Powodem weekendowy koncert Dawida Podsiadło

#zrodlo
Już w najbliższy weekend Dawid Podsiadło zawita do Chorzowa z dwoma koncertami. Zainteresowanie jest ogromne - przewiduje się, że Stadion Śląski zapełni ponad 100 tys. słuchaczy. Problemem okazują się ceny noclegów w okolicy, które 22 i 23 czerwca wynoszą nawet 3 tys. zł za noc dla dwóch osób. Nawet najtańsze opcje wydają się być za drogie. Ogromne ceny noclegów podczas koncertów Dawida Podsiadło w Chorzowie Początkowo Dawid Podsiadło ogłosił, że w 2024 roku jego pojedyncze koncerty odbędą się na Polsat Plus Arenie w Gdańsku, Stadionie Śląskim w Chorzowie i Enea Stadionie w Poznaniu. Później - widząc, że bilety na wydarzenia sprzedały się w szybkim tempie - zapowiedział kolejne daty. Ostatecznie line-up jego trasy prezentował się następująco: 1 i 2 czerwca 2024 roku na Polsat Plus Arena w Gdańsku 8 czerwca 2024 roku na Tarczyński Arena we Wrocławiu 15 i 16 czerwca 2024 roku na Enea Stadion w Poznaniu 22 i 23 czerwca 2024 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie Pula biletów wyczerpała się już w pierwszych minutach od startu ich sprzedaży. Tym samym szacuje się, że przewidywana liczba uczestników najbliższego koncertu w Chorzowie wyniesie około 100 tys. osób. Ceny najtańszych wejściówek zaczynały się od 189 zł. A jak wygląda kwestia cen za nocleg "na ostatnią chwilę" w okolicach Stadionu Śląskiego? Dramat. Wystarczy zerknąć na oferty znajdujące się na portalu Booking.com. Najtańsza opcja za nocleg z soboty na niedzielę (2,5 km od miejsca koncertu) wynosi 969 zł (dla dwóch osób). Ceny maleją powyżej 4 km od centrum Chorzowa. W hotelu znajdującym się stosunkowo blisko Stadionu Śląskiego (1,3 km od niego) zapłacimy aż 2180 zł. Średnia cena za wynajem pokoju na jedną noc waha się od 1050 do 1349 zł. Już w kwietniu część fanów Dawida Podsiadło narzekała na oferty chorzowskich hoteli. "No więc chciałam zarezerwować sobie nocleg blisko Stadionu" – napisała jedna z użytkowniczek portalu X (dawnego Twittera), załączając do wpisu zdjęcie z mapą, na której widzimy ceny od 818 do 3128 zł. Podsiadło: Po koncercie jestem przez godzinę otępiały Co tak naprawdę dzieje się za kulisami koncertów? Podsiadło prowadzi na YouTube podcast z Radkiem Kotarskim. W jednym z nich ujawnił, co działo się z nim po tym, jak zakończył tak spektakularny występ w Warszawie. Na początku przyznał, że "odpowiedzialność za poprowadzenie takiego wydarzenia i stworzenie przyjemniej atmosfery jest dla niego naprawdę sterująca". – Godzinę po koncercie jestem w dziwnym stanie takiego otępienia. Przez pierwsze dziesięć minut gadam non stop, krzycząc trochę, bo jestem ogłuszony. Gadam non stop, że "wow, wow, wow, ale super" albo "źle, źle, źle". Potem jak usiądę, to przez kolejne 40 minut słucham – nic nie mówię. Widzę się ze swoimi najbliższymi ludźmi, szukam w nich dumy ze mnie – wyznał.

Tagi: Drake, YouTube
Źródło: natemat.pl

Justin Timberlake został aresztowany. Gwiazdor pop poważnie złamał prawo


Piosenkarz Justin Timberlake, według doniesień mediów w USA, został aresztowany we wtorek rano i oskarżony o prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu na nowojorskim Long Island. Jak wynika z oświadczenia biura prokuratora okręgowego hrabstwa Suffolk, które cytuje agencja AP, Justin Timberlake miał zostać postawiony w stan oskarżenia w Sag Harbor we wschodnim Long Island. W tle są zarzuty za prowadzenia auta pod wpływem alkoholu. Justin Timberlake został aresztowany Przedstawiciele piosenkarza nie odpowiedzieli na razie na prośbę o komentarz ws. tego incydentu ze strony The Associated Press. Sag Harbor to nadmorska miejscowość w Hamptons na Long Island. Znajduje się koło 160 kilometrów od Nowego Jorku. Latem jest to popularne miejsce dla zamożnych gości i różnych gwiazd z tamtej okolicy. Z kolei serwis "TMZ" podał, że Timberlake bawił się wcześniej w hotelu American, a następnie odjechał i uderzył w znak stopu. Wówczas został zatrzymany przez służby, a te postanowiły sprawdzić jego stan trzeźwości. Timberlake miał odmówić poddaniu się badaniu alkomatem. Wtedy też miał zostać przewieziony na posterunek i formalnie zatrzymany. Jakiś czas temu o tym piosenkarzu zrobiło się znów głośno za sprawą książki Britney Spears. Jesienią 2023 roku na polskim rynku wydawniczym nakładem wydawnictwa W.A.B. ukazała się bowiem autobiografia Britney Spears "Kobieta, którą jestem". Były w niej liczne fragmenty dotyczące również Timberlake'a. Zgodnie ze słowami Spears artysta miał nakłonić ją do aborcji. Timberlake był w związku m.in. z Britney Spears "Bardzo kochałam Justina. Zawsze liczyłam na to, że pewnego dnia założymy rodzinę, ale Justin zdecydowanie nie był zadowolony z ciąży. Powiedział, że nie byliśmy gotowi na dziecko w naszym życiu, że byliśmy zbyt młodzi" – ujawniła piosenkarka. Britney dodała, że gdyby miała być to wyłącznie jej decyzja, to "nigdy by tego nie zrobiła". "Jednak Justin był pewny tego, że nie chce zostać ojcem" – podsumowała i określiła to wydarzenie jako "jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń w jej życiu". Justin podobno, gdy jego partnerka wróciła zapłakana z kliniki, miał grać jej piosenki na gitarze, gdyż myślał, że to ją "uspokoi". W tym kontekście jej piosenka i teledysk "Everytime" nabierają zupełnie innego znaczenia. Wszyscy myśleli, że zwraca się w niej do byłego chłopaka, gdy tymczasem mogła śpiewać o swoim nienarodzonym dziecku. W swojej autobiografii Britney odniosła się także do wypuszczonej wcześniej przez Timberlake'a piosenki. "(...) wypuścił teledysk do piosenki 'Cry Me a River', w którym podobna do mnie dziewczyna zdradza go, podczas gdy on ze smutną miną wałęsa się w deszczu" – wspominała Spears. "W mediach opisywano mnie jako d***kę, która złamała serce złotemu chłopcu Ameryki. Prawda jest taka, że ja leżałam na łóżku w Luizjanie, a on radośnie biegał po Hollywood. Może dodam tylko, że zarówno na swoim wybuchowym albumie, jak i w trakcie jego promocji Justin ani razu nie wspomniał, ile razy on zdradził mnie" – kontynuowała.

Źródło: natemat.pl

Paul McCartney skończył 82 lata. Z tej okazji ogłosił aż osiem koncertów w Europie


Sir Paul McCartney obchodzi 18 czerwca 82. urodziny, ale wcale nie zwalnia tempa. Członek legendarnych The Beatles dodał osiem koncertów w Europie do swojej trwającej światowej trasy koncertowej "Got Back Tour". A to wcale nie wszystko, bo nieco wcześniejszy prezent od słynnego muzyka dostali również fani Wings, drugiego zespołu McCartneya. Nowe daty koncertów sir Paul McCartney ogłosił dzień przed swoimi 82. urodzinami. Członek The Beatles wystąpi 4 i 5 grudnia tego roku w La Defense Arena w Paryżu oraz 9 i 10 grudnia w Wizink Centre w Madrycie, a także 14 i 15 grudnia w Co-op Live w Manchesterze oraz 18 i 19 grudnia w The O2 Arena w Londynie w swojej rodzinnej Wielkiej Brytanii. Nie dość, że Paul McCartney wystąpi na Wyspach Brytyjskich aż cztery razy, to koncert w Paryżu będzie jego pierwszym od 2018 roku, a w Hiszpanii – pierwszym od 2016 roku. Niestety na trasie zabrakło Polski. W sumie McCartney ma teraz 13 koncertów zaplanowanych na ten rok. Podczas swojej trasy koncertowej "Got Back Tour", która rozpoczęła się w 2022 roku, odwiedzi jeszcze: Montevideo w Urugwaju (1 października), Buenos Aires (5 października) i Córdobę (23 października) w Argentynie, Santiago w Chile (11 października) oraz Limę w Peru (27 października). Wcześniej występował m.in. w USA i Australii. To nie koniec urodzinowych celebracji sir Paula. 14 czerwca ukazał się również koncertowy album Wings, czyli zespołu McCartneya, który istniał od 1971 do 1981 roku (muzyk występował w nim ze swoją żoną Lindą McCartney, która zmarła w 1998 roku). Nagrania live na "One Hand Clapping" pochodzą z 1974 roku. Zarejestrowano je w legendarnym Abbey Road Studios i wydano dopiero teraz, po 50 latach. O czym jest "Yesterday" The Beatles? Paul McCartney wyjawił to po latach "Yesterday" to jeden z najbardziej kultowych utworów The Beatles, do których tekst napisał Paul McCartney. Słynną balladę wydano w 1965 roku wraz z piątym albumem studyjnym grupy zatytułowanym "Help!". Do dziś "Yesterday" jest uważane za jedną z najwybitniejszych piosenek wszech czasów, a jednocześnie to jeden z najczęściej coverowanych utworów w historii muzyki (obok "Hallelujah" Leonarda Cohena). Jak pisaliśmy w naTemat, prawie 60 lat po premierze "Yesterday" sir Paul McCartney wyjawił w podcaście "A Life in Lyrics", jaka historia kryje się za tekstem jego autorstwa. 81-letni artysta zdradził, że inspiracją dla spisanych przez niego słów był "godny pożałowania" moment, w którym naigrywał się ze swojej matki. – Czasem docenia się to dopiero z perspektywy czasu. Bardzo wyraźnie pamiętam, że pewnego dnia poczułem się bardzo źle z samym sobą, ponieważ zawstydziłem moją mamę – wyjaśnił. – Byliśmy na podwórku, a ona mówiła bardzo doniośle. Miała irlandzkie pochodzenia i pracowała jako pielęgniarka. (...) Wiem, że powiedziała coś w stylu: "Paul, czy zapytasz się go, czy jedzie..." – wspominał, podkreślając, że wyśmiał wtedy sposoby mówienia mamy. McCartney dodał też, że od razu pożałował swojego zachowania. "Yesterday" napisał w wieku 24 lat – dekadę wcześniej jego matka, Mary McCartney, zmarła z powodu raka piersi. Nadmieńmy, że wiele słuchaczy uważało dotąd, iż słowa "Why she had to go? / I don't know, she wouldn't say / I said something wrong?" dotyczyły rozstania z ukochaną.

Źródło: natemat.pl

Nie żyje Paul Spencer. Jego przebój stał się hymnem kibiców piłki nożnej na całym świecie


Nie żyje Paul Spencer. Producent muzyczny znany jako Dario G. miał 53 lata. Zasłynął między innymi z utworu pt. "Sunchyme" i piłkarskiego przeboju "Carnaval de Paris". Informację o jego śmierci przekazała najbliższa rodzina. W czerwcu ubiegłego roku u Paula Spencera zdiagnozowano nowotwór odbytnicy w zaawansowanym stadium. Producent muzyczny w social mediach relacjonował proces leczenia. W czasie walki o zdrowie wydał nawet kolejny kawałek "Savor the Miracle of Life". Niestety, minął rok i stało się najgorsze. Słynny Dario G zmarł. "Do końca był dobrej myśli, ale to była bitwa, której nie mógł już stoczyć. Pozostawił po sobie wspaniałą spuściznę muzyczną i wiele szczęśliwych wspomnień dla wielu osób. Wszystkim, którzy go kochali, będzie go niestety brakować" – przekazała rodzina na jego instagramowym profilu. W swoim ostatnim wpisie, opublikowanym trzy tygodnie przed śmiercią, Spencera nie opuszczało pozytywne nastawienie. "Wiem, że wszyscy okazaliście mi ogromne wsparcie, miłość i siłę (...). Czuję, że mam już energię, aby w pełni pokonać tę chorobę" – napisał. Dario G wylansował hit lat 90. i piłkarski przebój Paul Spencer był jednym z współtwórców Dario G. Na początku była to grupa producentów muzycznych, którzy poznali się na studiach w Manchesterze. Jej nazwa została zainspirowana trenerem Crewe Alexander – Dario Gradim. Razem ze Spencerem działali Scott Rossser i Stephen Spencer. Wylansowali dwa przeboje. Pierwszy "Suchyme" powstał w 1997 roku i szybko podbił radiostacje. Jako debiutancki singiel projektu Dario G zdobył naprawdę imponujący rozgłos. Na liście najpopularniejszych utworów Wielkiej Brytanii przegrał jedynie z piosenką Eltona Johna "Candle In The Wind". Kolejny hit to "Carnaval De Paris". Za datę jego powstania uznaje się 1998 rok. Kawałek został stworzony z myślą o mistrzostwach świata w piłce nożnej we Francji. Jednak do dziś jest przebojem stadionów na całym świecie. Potem z pierwotnego trio Dario G został sam Paul Spencer. Stworzył m.in. piosenkę "We Got You" Shirley Bassey. Miał też na swoim koncie pracę z Clean Bandit i Jess Glynne.

Źródło: natemat.pl

Angelina Jolie pojawiła się na gali z córką. Razem odebrały teatralnego Oscara


Angelina Jolie zjawiła się niespodziewanie na gali rozdania nagród Tony (teatralnych Oscarów). Hollywoodzkiej gwieździe towarzyszyła na czerwonym dywanie jej 15-letnia córka Vivienne Jolie-Pitt. Aktorka i jej pociecha odebrały wspólnie statuetkę za "najlepszy musical". Lata temu Angelina Jolie i Brad Pitt uchodzili za jedną z najbardziej zgodnych par show-biznesu. Para doczekała się razem sześciorga dzieci – trojga biologicznych: Shiloh, Knoxa i Vivienne oraz trojga adoptowanych: Maddoxa, Paxa i Zahary. W 2019 roku słynne małżeństwo rozwiodło się, a media stale donoszą o tym, że podobno Pitt nie ma dobrego kontaktu z pociechami. Ostatnimi czasy Jolie rzadko pojawia się publicznie (woli zajmować się filantropią i działalnością charytatywną), jednak tym razem zrobiła wyjątek. Razem z Vivienne dołączyły do gości 77. ceremonii wręczenia nagród Tony. Angelina Jolie z córką Vivienne na gali Tony 2024 [FOTO] Odtwórczyni Lary Croft i laureatka Oscara za rolę w "Przerwanej lekcji muzyki" była producentką musicalu "The Outsiders", zaś Vivienne - jej asystentką. Broadwayowski spektakl zwyciężył podczas gali w kategorii "Najlepszy musical". Aktorka i jej 15-letnia córka weszły na scenę, by triumfować wygraną wraz z resztą obsady sztuki. Nadmieńmy, że "The Outsiders" to musical z 2023 roku, który jest adaptacją powieści S.E. Hintona z 1967 roku i filmu Francisa Forda Coppoli i Kathleen Rowell z 1983 roku. Akcja przedstawienia rozgrywa się w latach 60. ubiegłego wieku w mieście Tulsa w stanie Oklahoma. Fabuła rysuje się następująco: 14-letni Ponyboy Curtis wpada w sam środek konfliktu między dwoma gangami - Greasersami z klasy robotniczej i Socsami z klasy średniej. Muzykę i teksty piosenek stworzyli Jonathan Clay i Zach Chance z folkowo-rockowego zespołu Jamestown Revival. Zagraniczne media zachwyciły się wyglądem Angeliny i Vivienne. Gwiazda Hollywood ubrana była w satynową suknię w kolorze turkusu od Versace, a nastolatka miała na sobie garnitur w takim samym odcieniu co jej matka. Córki chcą porzucić nazwisko Brada Pitta? Jedna złożyła formalny wniosek Jak swego czasu podał portal TMZ, Shiloh Jolie-Pitt postanowiła zmienić nazwisko: chce porzucić człon "Pitt" po swoim ojcu i pozostać jedynie przy "Jolie". 27 maja, czyli w dniu 18. urodzin, złożyła już wniosek do sądu. Formalna prośba Shiloh pojawiła się kilka dni po ujawnieniu, że jej 15-letnia siostra Vivienne również wydaje się nie używać nazwiska Pitt. W zespole produkcyjnym "The Outsiders" została wymieniona jako Vivienne Jolie. Amerykańskie media twierdzą, że pozostałe dzieci Brada Pitta – Zahara, Maddox, Pax i Knox – również nie używają już jego nazwiska. W zeszłym roku 19-letnia Zahara została przedstawiona w swoim uniwersyteckim stowarzyszeniu studenckim jako Zahara Marley Jolie. Jednak Shiloh jest pierwszą z pociech Jolie, która złożyła prawny wniosek. W 2021 roku parze aktorów udało się dojść do porozumienia w kwestii praw rodzicielskich (wcześniej gwiazda "Czarownicy" i "Pan i pani Smith" chciała je odebrać byłemu mężowi).

Źródło: natemat.pl

Muzyk disco polo został dziadkiem po trzydziestce. Kilka miesięcy temu urodziła mu się córka


38-letni Sebastian Zys, znany jako Mr Sebii, właśnie został dziadkiem – świeżo upieczoną mama jest jego 18-letnia córka. Wnuk piosenkarza disco polo jest zaledwie o osiem miesięcy młodszy od swojej ciotki, czyli najmłodszej pociechy Zysa. Dodajmy, że dziewczynka nosi wyjątkowo oryginalne imię, jedyne takie w Polsce. Mr Sebii, czyli Sebastian Zys (Mr Sebii to tak naprawdę nazwa jego zespołu), to piosenkarz disco polo, ale również kompozytor, muzyk i wodzirej na weselach. Autor piosenek "Niezłe ziółko", "Hej dziewczynki" i "Na gondoli" jest ojcem pięciorga dzieci, a jego najmłodsza pociecha przyszła na świat w październiku 2023 roku. Teraz 38-letni Zys został... dziadkiem. Mr Sebii został dziadkiem po trzydziestce. Sebastian Zys ma 38 lat W piątek Mr Sebii opublikował na Instagramie post, w którym pochwalił się swoim nowo narodzonym wnuczkiem. "No to zostałem chyba najmłodszym dziadkiem po 30-stce. Teraz to już nie wiem, czy jestem tak stary, czy tak młody" – napisał pod zdjęciami z maluchem na rękach. "Nikoś, syn mojej osiemnastki Oliwii i Kacpra, urodził się wczoraj ważył 4070 g i był 57 cm długi" – dodał świeżo upieczony dziadek. – Jestem bardzo szczęśliwy, że rodzina się rozrasta, przede wszystkim cieszę się, że wszystkie dzieciaki w mojej rodzinie są zdrowe. Muszę przyznać, że Nikoś to kawał chłopa. Mam nadzieję, że tak jak dziadek będzie kochał muzykę. Zamierzam uczyć go też miłości do ojczyzny i przekazać wartości, które sam wyznaję, takie jak miłość i szacunek. Jak będzie chciał, nauczę go również gry na instrumentach – opowiadał z dumą o wnuku w "Super Expressie". Mr Sebii w październiku powitał na świecie córkę. Jest o osiem miesięcy starsza od jego wnuka Dodajmy, że córka Zysa, która jest ciocią chłopczyka, jest od niego starsza zaledwie o osiem miesięcy. Mowa o małej Ajunie, bo tak muzyk disco polo nazwał swoje ostatnie dziecko. "Już jest moja córeczka na świecie. Urodziła się 14 października (...) Zdecydowaliśmy się nazwać ją jedynym imieniem w Polsce Ajuna" – pisał Mr Sebii w październiku. "Ajuna to litewskie imię. Znaczenie imienia: Ajuna bardzo kocha rodzinę, lubi zarówno przyjmować gości, jak i chodzić na spotkania towarzyskie, ma silny głos, dlatego realizuje swoje zamiłowania do przewodzenia innym. Doskonale przystosowuje się do sytuacji nawet najbardziej szokujących. Ajuna jest osobą zdecydowaną" – opisywał. Skąd taki pomysł? – Moja córeczka jest pierwszą Ajuną w Polsce. To imię przyśniło się mojej żonie. Miała jeszcze dwie inne propozycje, ale razem ustaliliśmy, że nasza pociecha otrzyma na imię Ajuna. Mam nadzieję, że mała odziedziczy muzyczny talent po mnie – mówił później w "Super Expressie". To nie jedyne oryginalne imię w rodzinie Zysa. Mimo że jego czworo starszych dzieci nazywa się bardziej tradycyjnie (Oliwia, Amelia, Amanda i Seweryn), to w 2019 roku Mr Sebii ogłosił, że nadał swojemu synowi na drugie imię... Sebi. Czyli tak jak jego zespół, tylko z jednym "i". "Oficjalnie mogę ogłosić, mój następca dostał zgodę na imię Sebi. W Urzędzie Stanu Cywilnego w Łodzi w akt urodzenia oficjalnie zostało wpisane Sebi jako drugie imię. Fenomenem jest to, że chłopiec jest jedynym dzieckiem w Polsce, który nosi imię Sebi" – informował wtedy Sebastian Zys, który najwyraźniej (jak wielu celebrytów) ma zamiłowanie do oryginalnych dziecięcych imion.

Źródło: natemat.pl

Iga Świątek cała we łzach. Nie do wiary, co dostała od Taylor Swift na koncercie gwiazdy


Iga Światek to dziś największe kobiece nazwisko w światowym tenisie, Taylor Swift – w muzyce. Nie od dziś wiadomo, że czterokrotna zwyciężczyni turnieju Rolanda Garrosa jest wielką fanką amerykańskiej gwiazdy. Właśnie spełniło się marzenie Polki – Świątek poszła na koncert Swift i dostała specjalny prezent. Zalała się łzami. Iga Świątek jest dziś absolutnie na fali. Tydzień temu podczas finału kobiecego turnieju Roland Garros 2024 Polka pokonała Włoszkę Jasmine Paolini 6:2, 6:1. Dla Polki to już czwarty tytuł mistrzyni French Open (a trzeci z rzędu). W Paryżu triumfowała w 2020, 2022 i w 2023 roku. – To była Świątek w najlepszym wydaniu, na najwyższym poziomie – podsumował komentujący jej ostatni mecz w Eurosporcie 1 Dawid Celt. Teraz tenisistka ma już na swoim koncie pięć tytułów wielkoszlemowych, czym zrównała się z Marią Szarapową. Iga Świątek na koncercie Taylor Swift. Dostała od niej prezent Nie od dziś wiadomo, że 23-letnia tenisistka jest wielką fanką Taylor Swift, czyli globalnej gwiazdy pop, która właśnie jest w swojej monumentalnej trasie koncertowej The Eras Tour. Prezentuje podczas niej piosenki z całej swojej kariery, która zaowocowała aż 11 albumami studyjnymi. Podczas wywiadów Świątek, która zaliczy się do swifties (fanów Swift) m.in. wymieniała swoje ulubione piosenki Amerykanki i chwaliła jej twórczość. Nie ukrywała również, że pójście na koncert Taylor Swift jest jej ogromnym marzeniem. Jednak z racji, że sportowczyni ciężko trenuje i regularnie jeździ na turnieje, nie miała na to czasu. Jednak pragnienie triumfatorki Rolanda Garrosa 2024 spełniło się w czwartek – Polka poszła na show 34-latki w Liverpoolu. Na Instagramie pojawiły się dwie zabawne relacje zatytułowane "Taniec na meczu kontra taniec bez meczu". Na pierwszym wideo Świątek schodzi po schodach w rytm hitu "Shake it Off", na drugim tańczy i skacze do tej samej piosenki na trybunach na koncercie Swift. To jednak nie wszystko. Okazało się, że Taylor Swift wiedziała o obecności Igi Świątek na swoim koncercie i postanowiła to uhonorować. Gwiazda przekazała tenisistce specjalny liścik w dekoracyjnej kopercie. Polka opublikowała na X zdjęcie, na którym zalana łzami trzyma list w dłoni. Widzimy jedynie mały fragment wiadomości od amerykańskiej gwiazdy muzyki, który zaczyna się od słów "Dear Iga" i w którym Swift (odręcznym pismem) gratuluje Polsce sukcesu we French Open. "Umarłam. Tak, płakałam podczas koncertu wiele razu. Tak, to było niesamowite. Jesteś wspaniała, Taylor Swift" – napisała Iga Świątek. Przypomnijmy, że 19 kwietnia Taylor Swift wydała swój jedenasty album. Po "Taylor Swift", "Fearless", "Speak Now", "Red", "1989", "Reputation", "Lover", "Folklore", "Evermore" i "Midnights" przyszedł czas na "The Tortured Poets Department". Krążek okazał się podwójny, a w ramach "The Tortured Poets Department: The Anthology" fani dostali aż 31 premierowych piosenek. Przy okazji Swift pobiła kolejny muzyczny rekord. Spotify ujawniło, że "The Tortured Poets Department" jest pierwszym albumem w historii platformy, który przekroczył 300 milionów odtworzeń w ciągu jednego dnia. W ramach "The Eras Tour" gwiazda odwiedzi Polskę 1,2 i 3 sierpnia i wystąpi na PGE Narodowym w Warszawie. Po wydaniu swojej 11. płyta gwiazda nieco zmieniła swoje show, co oznacza, że w Europie zobaczymy również specjalny segment z piosenkami z "The Tortured Poets Department" (wcześniejszą wersję jej występów można obejrzeć na Disney+).

Źródło: natemat.pl

"Futbol, futbol, futbol…" i wiele innych. Sprawdź, czy pamiętasz te piłkarskie piosenki [QUIZ]


Przez lata powstało wiele piłkarskich piosenek. Były jednak takie, które szczególnie zapisały się w pamięci Polaków. "Futbol, futbol, futbol", "Do przodu Polsko" czy "Koko Euro spoko" – to tylko niektóre z nich. Sprawdź, czy pamiętasz te hity. Oto quiz. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2024 właśnie startują. W meczu otwarcia jednej z największych imprez sportowych zmierzą się gospodarze, czyli Niemcy i narodowa drużyna Szkocji. Z kolei podopieczni Michała Probierza przygotowują się do niedzielnych rozgrywek z Holandią. Spotkanie rozpocznie się o godz. 15:00 w Hamburgu. Z Austrią Biało-Czerwoni zagrają w Berlinie 21 czerwca (godz. 18:00). Ostatnie starcie w fazie grupowej przypadło nam z Francją 25 czerwca w Dortmundzie (godz. 18:00). Jak to bywa przy głośnych rozgrywkach piłkarskich, także muzycy chcą pokazać swoje talenty i nagrywają piosenki. Niektóre były oceniane lepiej inne gorzej, ale części na pewno nie można odmówić popularności. Pamiętacie, jak na Euro 2008 grupa Wilki przygotowała utwór "Idziemy na mecz". Nie inaczej było w 2012 roku. To wtedy zespół Jarzębina śpiewał piosenkę "Koko Euro spoko". Zaprezentowano ją oficjalnie podczas słynnego koncertu "Hit Biało-Czerwonych" w Warszawie. W show udział wziął nawet Franciszek Smuda. Sprawdź, czy pamiętasz te piłkarskie piosenki [QUIZ] Dodajmy, że w tym roku oficjalnym hymnem Euro został utwór pt. "Fire". To efekt współpracy "włoskiej grupy producenckiej MEDUZA, amerykańskich gigantów OneRepublic, a główną gwiazdą teledysku jest niemiecka piosenkarka – Leony". W Polsce kawałek o futbolu nagrała m.in. Dorota Gardias.

Źródło: natemat.pl

Internauci miażdżą piosenkę Gardias na Euro 2024. "Futbolowy bal to totalna klapa"


Choć zyskała popularność jako pogodynka i prezenterka telewizyjna, to w ostatnim czasie Dorota Gardias stawia na muzykę. Nagrała nawet piosenkę na Euro 2024. Próżno jednak szukać pozytywnych reakcji na "Futbolowy bal". "Ta muzyka i rymy – no nie" – komentują internauci. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2024 już coraz bliżej. Dorota Gardias na tę okazję przygotowała piosenkę "Futbolowy bal", która miała premierę 10 czerwca. Do kawałka powstał też teledysk. "Z dedykacją dla reprezentacji Polski w piłce nożnej. (...) Piosenka jest bardzo optymistyczna i śpiewana przez kibiców ma dodać wiatru w skrzydła naszej drużynie. 'Wierny kibic wie, że nie poddacie się' to fragment tekstu, który ma być wsparciem, a nie wywieraniem presji na naszych piłkarzach" – czytamy w opisie. "Tytuł 'Futbolowy bal' jest nawiązaniem do stref kibica tworzonych w wielu miejscach w kraju. Panuje tam niezwykła atmosfera, jest mnóstwo emocji a w sytuacjach zwycięstwa to istny – właśnie futbolowy bal. Obyśmy na takim w tym roku tańczyli i śpiewali" – stwierdzono na koniec. Takiego optymizmu brakuje jednak w sekcji komentarzy. "Tego się nie da słuchać. Sory, ale lipa"; "Głos mocny natomiast sama melodia tragedia, nic do niczego nie pasuje, nie porywa do kibicowania"; "Powiedzieć, że to jest słabe to nic nie powiedzieć... Tekst infantylny i miałki, zlepek sloganów związanych z piłką" – to jedne z "delikatniejszych" wiadomości pod klipem. Kulisy powstania "Futbolowego balu" Gardias Ostatnio Dorota Gardias ujawniła w wywiadzie, że jej nowy partner jest związany z piłką nożną. Nie chciała jednak zdradzić, o kogo dokładnie chodzi. Opowiedziała natomiast, w jakich okolicznościach powstał "Futbolowy bal". – To był przypadek. Komponowałam nową piosenkę – udało mi się stworzyć bardzo fajną melodię. Proces tworzenia utworów u mnie wygląda w ten sposób, że siedzę przy pianinie lub z gitarą i układam sobie jakąś melodię – do tego naturalnie układa się linia melodyczna, a dopiero na końcu piszę tekst. Jak sobie nuciłam tę piosenkę, to najpierw byłam bardziej w kosmosie i myślałam, że to będzie bardziej metafizyczna piosenka, jeśli chodzi o tekst, ale później chodziłam i nuciłam – zaśpiewało mi się "ole, ole" i pomyślałam: a może by tak o piłce nożnej? – mówiła dla Plejady Gardias. – Pobiegłam do mojego chłopaka i mówię: słuchaj, kiedy są najbliższe rozgrywki? Odpowiedział mi, że już zaraz. Sprawdziłam – żaden z artystów nie przygotowywał takiego utworu pod mecze – pomyślałam, że to przestrzeń dla mnie – dodała gwiazda TVN.

Źródło: natemat.pl

Atak na Viki Gabor i jej ojca. Policja ujawnia, co dokładnie się wydarzyło


We wtorek 11 czerwca do mediów trafiły informacje o awanturze, w której uczestniczył ojciec Viki Gabor. Tymczasem rzecznik warszawskiej policji zabrał głos. Wiadomo, co wydarzyło się w centrum Warszawy. Wieści o Viki Gabor i jej ojcu zaniepokoiły fanów. Ponadto siostra artystki Melisa Gabor wydała oświadczenie, w którym zasugerowała, że nie czuje się bezpiecznie w naszym kraju. "Jestem Romką i na co dzień spotykam się z przykrymi sytuacjami. Choćby w sklepie ludzie komentują i robią docinki rasistowskie. Niestety, społeczeństwo polskie ma duży problem z akceptacją i traktowaniem Romów" – oceniła. W dalszej części podała, że atak nastąpił po tym, jak Dariusz Gabor zrobił pewien manewr na jezdni. "Dziś taką sytuację przeżyła moja siostra, która została zaatakowana gazem wraz z moim tatą. Mężczyzna, który to zrobił, nie miał skrupułów – zarówno dla mojego ojca, jak i dla siostry. Tata został dotkliwie pobity tylko dlatego, że przekroczył linię ciągłą" – napisała. Co wydarzyło się w centrum Warszawy z Viki Gabor i jej ojcem? Policja w rozmowie z Pudelkiem wyjaśniła, co dokładnie działo się na miejscu zdarzenia. – 53-letni kierowca pojazdu marki Renault chciał ominąć korek przy wjeździe do tunelu przy centrum handlowym Blue City. Próbował zmienić pas, przekraczając linię ciągłą i zablokował ruch. Rozwścieczyło to 34-latka, który wysiadł z samochodu i zaczął awanturować się z 53-latkiem, a podczas kłótni uderzał pięściami w jego głowę – mówił st. post. Rafał Wieczorek. – Dodatkowo użył gazu łzawiącego. Z naszych informacji wynika, że 16-latka, która z nim podróżowała, nie została zaatakowana bezpośrednio gazem. Sprawca został zatrzymany, dziś będą prowadzone z nim czynności wyjaśniające – dodał Wieczorek. Oni też mieli swoje "pięć minut". Rozpoznasz tych celebrytów po jednym kadrze? [QUIZ] Odniósł się też do komentarzy, że "ojciec artystki uderzył pięścią w auto drugiego mężczyzny". – Potwierdzam. Na nagraniu z kamer, do którego dotarliśmy, widać, jak 53-latek uderza pięścią w pojazd. Nie mamy jednak wiedzy, czy miało to miejsce przed, czy po tym, jak został zaatakowany gazem. Wszystkich świadków zdarzenia zachęcamy do kontaktu z nami – zaapelował na koniec.

Tagi: Doda
Źródło: natemat.pl

50 Cent zapłacił... Cugowskiemu. Poszło o jedną z piosenek Budki Suflera


Czy wiecie, że jeden z kawałków 50 Centa zawiera sampel... piosenki Budki Suflera? Krzysztof Cugowski wyjawił, ile jemu i Romualdowi Lipce zapłacił kilka lat temu amerykański raper. Padła konkretna kwota. Jednak Tomasz Zeliszewski, obecny członek zespołu, wyjawił, że nic o tym nie wie i chce to wyjaśnić. Budka Suflera to legendarny polski zespół, któremu zawdzięczamy takie hity, jak: "Sen o dolinie", "Za ostatni grosz", "Jolka Jolka, pamiętasz", "Takie Tango" czy "Bal wszystkich Świętych". Okazuje się, że jej twórczość zainteresowała również otoczenie... 50 Centa. W 2015 roku amerykański raper wydał mixtape "The Kanan Tape", na którym znalazł się kawałek "Body Bags". Nie każdy o tym wie, ale utwór wyprodukowany przez Alchemist zawiera sampel "Nocy nad Norwidem" Budki Suflera, piosenki z albumu "Przechodniem byłem między wami" z 1976 roku. Zaśpiewał ją Krzysztof Cugowski. Ile 50 Cent zapłacił Krzysztofowi Cugowskiemu i Romuldowi Lipce za sampel z piosenki Budki Suflera? Zgodnie z prawem obowiązującym na rynku muzycznym za sampel, czyli fragment innej, wcześniej nagranej piosenki, płaci się jej autorowi lub autorom. Tak też było w przypadku 50 Centa i Budki Suflera, o czym Krzysztof Cugowski, były już wokalista tego zespołu, mówił w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem dla MixtapeTV. – Dwukrotnie miałem do czynienia z hip-hopem. Po pierwsze parę lat temu 50 Cent zsamplował naszą piosenkę "Noc nad Norwidem". C*uj wie, czemu to zsamplował. (...) Pieniądze przyszły. Nie są tą jakieś wielkie (pieniądze). Dostałem tam 5 tysięcy czy 6 tysięcy dolarów. To co, to krzywda?" – wyznał w swoim stylu Cugowski. Dodał, że pieniądze otrzymał wraz z Romualdem Lipką, bo to oni obaj byli autorami muzyki do "Nocy nad Norwidem" (słowa napisał Adam Sikorski). Cugowski zauważył żartobliwie, że szkoda, że "Body Bags" ukazało się na mało popularnym mixtape 50 Centa, a nie na jego bestsellerowym albumie "Get Rich or Die Tryin'" z 2003 roku. – Niestety, to nie jest z tej płyty, takiej co 20 milionów sprzedał (w rzeczywistości album rozszedł się do końca 2003 roku w 12 milionach egzemplarzy – red.). Nad czym bardzo ubolewam. (...) Nie mogę tego odżałować, że "Nocy nad Norwidem" na tym nie ma – dodał. Tomasz Zeliszewski z Budki Suflera o pieniądzach od 50 Centa: "Nic mi o tym nie wiadomo" Na słowa Krzysztofa Cugowskiego zareagował jego były kolega z zespołu Tomasz Zeliszewski, perkusista i menedżer Budki Suflera. – Ja nie wiem na ten temat nic – powiedział wprost w rozmowie z Tomaszem Dereszyńskim w programie "Muzotok". – Natomiast jeśli dochodzą do mnie wiadomości, że na konto zespołu, i również moje, wpływają jakieś pieniądze, to mogę powiedzieć – nic o tym mi nie wiadomo – dodał. Muzyk stwierdził, że "to jest poważna rzecz, chodzi o pieniądze". – Dołożę wszelkich starań, aby zarówno tę, jak i inne sprawy, wyjaśnić. Chciałbym zobaczyć jakiś dokument, w którym będzie napisane, kto dokonał porozumienia z kim, czego to porozumienie dotyczyło, jakich wartości, czy produktu, na jakich zasadach itd." – mówił. Zeliszewski dodał jednak, że na razie nie wie, dlatego nie będzie komentował całej sprawy.

Źródło: natemat.pl

Siostra Viki Gabor zabrała głos po ataku w Warszawie. Wspomniała o rasizmie


We wtorek (11 czerwca) do mediów trafiła informacja, że Viki Gabor i jej ojciec zostali zaatakowani w centrum Warszawy. Menadżer wokalistki przekazał, że Dariusz Gabor miał zostać dotkliwie pobity, a 16-latka potraktowana gazem. Oboje trafili pod opiekę lekarzy. Teraz oświadczenie w tej sprawie wydała siostra artystki. Wspomniała o rasizmie. Na instagramowym profilu Melisy Gabor pojawiła się wymowna relacja. Zasugerowała w niej, że wspomniany atak miał podłoże rasistowskie. "Jestem Romką i na co dzień spotykam się z przykrymi sytuacjami. Choćby w sklepie ludzie komentują i robią docinki rasistowskie. Niestety społeczeństwo polskie ma duży problem z akceptacją i traktowaniem Romów" – zaczęła. "Dziś taką sytuację przeżyła moja siostra, która została zaatakowana gazem wraz z moim tatą. Mężczyzna, który to zrobił, nie miał skrupułów zarówno na mojego ojca, jak i na siostrę. Tata został dotkliwie pobity tylko dlatego, że przekroczył linię ciągłą" – stwierdziła. Co stało się Viki Gabor i jej ojcu? Przypomnijmy, że we wtorkowe popołudnie TVN24 podało, że Viki Gabor została spryskana gazem w czasie szarpaniny, do której doszło w ulicznym korku pomiędzy między jej ojcem a innym kierowcą. Zdarzenie miało miejsce w Alejach Jerozolimskich, tuż przed wjazdem do tunelu w kierunku al. Prymasa Tysiąclecia. Sprzeczka między kierowcami dwóch aut marki renault szybko przerodziła się w poważniejszą awanturę, a po chwili młody mężczyzna wyciągnął gaz, atakując nim 16-letnią piosenkarkę. W podobny sposób potraktował jej ojca, dodatkowo miał również dotkliwie pobić 53-latka. Viki Gabor i jej tata trafili do szpitala. – Viki cały czas przebywa w prywatnej klinice okulistycznej, gdzie przechodzi badania wzroku. Została spryskana gazem po twarzy i szyi. (...) W szpitalu przebywa także jej tata. Trwają badania. Niewykluczone, że ma złamany nadgarstek. Lekarze dodatkowo sprawdzają, dlaczego stracił przytomność – zareagował wówczas w rozmowie z portalem Pudelek.pl Oskar Laskowski, menedżer gwiazdy. Ciebie też tak wciągnął Tik-Tok? Sprawdź, czy znasz te wszystkie trendy [QUIZ] Po kilku godzinach pojawił się także komunikat na profilu w social mediach managementu. "Dziś po godzinie 10:00 w Warszawie doszło do przykrego w skutkach zdarzenia. Podróż Viki Gabor i jej taty zmierzających do studia nagraniowego została przerwana nagannym zachowaniem innego kierowcy. Viki wraz z tatą przebywają pod opieką specjalistów. (...) policja dokonuje niezbędnych czynności w związku z tym zdarzeniem" – czytamy. Na koniec podziękowano również za liczne słowa wsparcia.

Tagi: Doda
Źródło: natemat.pl

Awantura o Pol’and’Rock Festival, bo wystąpi Ich Troje. Fundacja Owsiaka aż wydała oświadczenie


Polski internet niemal wybuchł, gdy w poniedziałek ogłoszono kolejnego artystę na Pol’and’Rock Festival: kultowy zespół Ich Troje. Jedni grzmią o upadku rockowego festiwalu, inni nie mają wątpliwości, że pod Małą Sceną pojawią się tłumy. Burza wybuchła jednak taka, że Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wydała specjalne oświadczenie. Wyznała, że Jerzy Owsiak sam zadzwonił do Michała Wiśniewskiego. Miał specjalny powód. Pol'and'Rock Festival, wcześniej znany jako Przystanek Woodstock, to już polska festiwalowa instytucja. Kiedyś odbywał się w Kostrzynie nad Odrą, a teraz już po raz trzeci uczestnicy Najpiękniejszego Festiwalu Świata przyjadą na teren lotniska Czaplinek-Broczyno. Organizowany przez Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy festiwal, na którym mają królować miłość, przyjaźń i muzyka, to nie tylko koncerty na dwóch scenach, ale również Akademia Sztuk Przepięknych, czyli spotkania ze sławnymi gośćmi czy warsztaty. W tym roku przypada już 30. edycja wydarzenia, a uczestnicy będą bawić się w dniach 1-3 sierpnia 2024 roku. Na Pol'and'Rock Festival 2024 wystąpią m.in. Celkilt, Coma, Clawfinger, T. Love, Paktofonika Live Band, Mery Spolsky, Enej, Flapjack czy zespół Rotting Crist, co oburzyło prawicę. Ich Troje na Pol’and’Rock Festival 2024. Wybuchła afera Teraz do line-upu dołączył zespół... Ich Troje, co ogłoszono w poniedziałek. "Zespół, który od blisko 30 lat podbija serca fanów. Mimo upływu lat nie stracili nic ze swojej koncertowej energii i charyzmy – wciąż potrafią porwać tłumy i dostarczyć publiczności niesamowitych emocji i dobrej zabawy!" – czytamy w mediach społecznościowych festiwalu Jurka Owsiaka. "Autorzy takich hitów jak 'A wszystko to...', 'Zawsze z Tobą chciałbym być' czy 'Powiedz'. Chyba nie ma festiwalowicza, który nie znałby ich utworów! Zespół Ich Troje dołącza do Małej Sceny jubileuszowego, 30. Pol'and'Rock Festival!" – dodano. I chociaż wcześniej organizatorzy zapraszali m.in. Arkę Nowego i Majkę Jeżowską (a na obu ludzie bawili się świetnie), to zaproszenie zespołu Michała Wiśniewskiego na Pol’and’Rock Festival 2024 wywołało burzę. W komentarzach wylał się hejt. "Trzy razy sprawdzałam. 1 kwietnia był już chwilę temu. Nawet nie wiem, jak to skomentować", "Jeszcze Zenek Martyniuk", "Co wy dożynki robicie już z tego festiwalu?", "R.I.P. Festiwalu Rocka, witaj Dożynkowy Festwalu Kiczu", "Ok. Oficjalnie moje granice zostały przekroczone. Nie jestem w stanie wymyślić usprawiedliwienia dla tej decyzji. Aż strach zażartować, że tylko Zenka brakuje", "Ciarki żenady", "To jest Pol’and’Rock czy koncert na pikniku?", "Festiwal umiera", "To jakiś żart?!" – pisali oburzeni internauci na Facebooku. Inni bronili ogłoszenia: "Ludzie hejtu... Była majka Jeżowska, była Arka Noego... Trochę kija z tyłka zluzujcie. Osobiście stanę w pierwszym rzędzie na ścianie śmierci podczas ich koncertu!" – zapowiedział ktoś. Pojawiły się też szczere zachwyty: "Jezus!!!! Nawet nie macie pojęcia, jak się cieszę. Mówię serio, kocham Ich Troje, to całe moje dzieciństwo", "Dla mnie zaje*iście. W życiu bym na nich nie pojechał sam z siebie, a skoro grają na Woodzie to i hity z podstawówkowej dyskoteki będę mógł wpisać na listę 'słyszane na żywo'", "Pierwszy raz będę na Ich Troje w glanach. (...) Melduję się na miejscu" – pojawiły się głosy. "Nawet nie myślałam, że mogę tak entuzjastycznie zareagować na ogłoszenie takiego zespołu. No sentyment mnie złapał straszny. Fajnie. Ja tam się cieszę i będę się świetnie bawić" – wyznała jedna z internautek. Niektórzy nie mają wątpliwości: na Ich Troje na Pol’and’Rock Festival pojawią się tłumy. "Prawda jest taka, ze wszyscy będziemy się tam bawić najlepiej na świecie", "Wszyscy się śmieją, tak jak wtedy, gdy się okazało, że Majka Jeżowska będzie. A potem największy tłum zebrała. I teraz też wszyscy pójdą na Ich Troje", "No i fajnie, rekord frekwencji mają murowany!", Ideolo. Okaże się, że będzie to jeden z najlepszych koncertów, gdzie ludzie będą się świetnie bawić! – piszą festiwalowicze. Fundacja WOŚP o Ich Troje na Pol’and’Rock Festival. Jerzy Owsiak sam zaprosił Michała Wiśniewskiego We wtorek na Facebooku pojawił się długi post od organizatorów Pol'and'Rock Festival, czyli Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. "Ich jest troje, a Was ogromna armia ludzi, która dołączyła się do wczorajszej dyskusji. Bardzo dziękujemy. To pokazuje jak bardzo line-up festiwalowy jest w zasięgu Waszych zainteresowań" – zaczęto. Po czym zacytowano Michała Wiśniewskiego, kiedy zapytano go zgłoszenie zespołu Ich Troje na Eliminacje na Pol'and'Rock Festivalu. "Wysłaliśmy zgłoszenie. Zrobiliśmy to specjalnie dla was. To, że nie dostaliśmy się na ten festiwal i że nie wystąpimy, to jest prawo organizatora" – powiedział lider Ich Troje. "Mogę powtórzyć tylko to, co mówię za każdym razem, kiedy nie grają nas stacje radiowe. Czasami jest tak, że to, że wy jeździcie na ten festiwal, nie oznacza, że większość sobie tego życzy (...) Ten zespół (Ich Troje) nigdy nie zdobywał uznania jury. Czy to była Eurowizja, czy festiwal w Opolu – zawsze stała za nami publiczność. To, że jeździcie na Pol’and’Rock – róbcie tak dalej, bo to jest jeden z najważniejszych festiwali w tym kraju" – dodał Wiśniewski. Fundacja WOŚP wyjawiła, że "komisja eliminacyjna w demokratycznym głosowaniu odrzuciła propozycję Ich Troje, ale ta wypowiedź niezwykle poruszyła Jurka i skorzystał z takiego nieformalnego prawa 'puli Prezesa'". "Wielokrotnie to my, w Fundacji, wpływaliśmy na zmianę decyzji Jurka, czyli słuchanie muzyki, której często nie akceptował. Zresztą po line-upie wielu naszych edycji widać, że te zmiany i to bardzo mocne zaszły. Tym razem Jurek powiedział: 'w życiu nie spotkałem się z tak niecodziennym podejściem do całej sytuacji. Skromność? Pokora? Sam nie wiem, jak to nazwać'" – czytamy dalej we wpisie organizatorów. Zauważano, że "w świecie artystów na najróżniejszych poziomach uprawianej sztuki jest to rzadkie, a wręcz nieistniejące zachowanie, pogodzenie się z decyzją". "Nie dość, że propozycja Ich Troje została odrzucona, to jeszcze Michał Wiśniewski na ten Festiwal wszystkich zaprasza i uznaje decyzję jury. I tutaj Jurek wykonał gest już kilka tygodni temu. Osobiście zadzwonił do Michała i osobiście zaprosił go na Małą Scenę" – ujawniono. "Sam Festiwal i jego byt to osobne dzieło sztuki i w tym bycie po prostu się zatopcie, przesiedźcie czas, kiedy nie chcecie go spędzić na słuchaniu muzyki. I osobne podziękowanie od całej naszej Fundacji dla tych, którzy kochają festiwal dla takich właśnie momentów, decyzji i budowania jego treści" – dodała Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Po czym dodano: "Pamiętacie zapowiedź koncertu Majki Jeżowskiej? No właśnie, naszym zdaniem sztuka będzie jak każda inna, fantastyczna. Szykuje się kawałek rock’n’rollowego, gorącego piekła!".

Hymn Męskiego Grania już jest! Fani zachwycają się klimatem utworu "Wolne duchy"


Męskie Granie powróciło. Właśnie pokazano teledysk do piosenki "Wolne duchy" w wykonaniu Darii Zawiałow, Mroza i duetu Kacperczyk. Fani są wzruszeni klimatem wideo klipu. "Ten teledysk pachnie skoszoną trawą i wakacjami na działce" – czytamy w komentarzach na YouTube. Tegoroczna edycja Męskiego Grania jest jubileuszowa, bo piętnasta. Z tego też względu organizatorzy przygotowali mnóstwo niespodzianek dla słuchaczy. Trasa Męskiego Grania 2024 rozpocznie się więc wyjątkowo w Żywcu (od lat to tam się kończyła), a zakończy w Warszawie, w której pojawi się też scena klubowa. Początek już 28 czerwca, wielki finał: 24 sierpnia. "Wolne duchy", czyli hymn Męskiego Grania 2024 [WIDEO] We wtorek (11 czerwca) Męskie Granie opublikowało w sieci piosenkę zatytułowaną "Wolne duchy", a wraz z nią teledysk, w którym pokazano gigantyczne głowy Darii Zawiałow, Mroza i duetu Kacperczyk, które jadą przez Polskę na przyczepach. W tle widzimy rodzime pola i łąki, pasące się krowy, a także zwykłych ludzi – kończących pracę, kupujących kwiaty i nagrywających wielkie makiety z podobiznami artystów. Fani są zachwyceni klimatem utworu. Wielu z nich określiło hymn Męskiego Grania mianem "nostalgicznego". Niektórzy przyznali się nawet do tego, że uronili łezkę podczas słuchania piosenki. "Wzruszyłam się, może dlatego, że pokazują piękną Polskę, a sama piosenka wpada w ucho"; "Teledysk na wysokim poziomie"; "Aż poczułam klimat nadchodzącego urlopu"; "Ten teledysk pachnie skoszoną trawą, wakacjami na działce i reportażami z małomiasteczkowej Polski lat 90."; "W Żywcu będzie ogień" – piszą użytkownicy YouTube. Oczywiście wśród komentarzy nie zabrakło uwag niezadowolonych słuchaczy. "Oj jak bardzo nie pykło"; "To jest tak bezpłciowa piosenka, że byłbym w stanie pomylić ją z innymi utworami"; "Brakuje już polotu tym piosenkom. Przekazu. Energii"; "Miałkie, nijakie, średnie" – uważają krytycy. – Świętujemy 15 lat w trasie wyjątkowym teledyskiem. W podróż po Polsce zabiorą Was artyści tegorocznej Orkiestry Męskiego Grania. Jest to hołd dla wszystkich, którzy od 15 lat dzielą z nami pasję do muzyki i współtworzą z nami Żywiec Męskie Granie. Tegoroczny teledysk odzwierciedla naszą wspólną drogę, a my dziękujemy artystom, fanom i wszystkim, którzy są z nami w trasie od 15 lat – powiedziała w komunikacie prasowym Dorota Nowakowska-Postolko, managerka marki Żywiec. Oto pełna lista koncertów Męskiego Grania 2024: Żywiec (28-29 czerwca, Amfiteatr PodGrojcem), Szczecin (12-13 lipca, EPSD Aeroklub Szczeciński), Gdańsk (19-20 lipca, Polsat Plus Arena), Poznań (26-27 lipca, Park Cytadela), Wrocław (2-3 sierpnia, Pola Marsowe), Kraków (9-10 sierpnia, Muzeum Lotnictwa), Warszawa (23-24 sierpnia, Fort Wola – Letnia Strefa Progresji). Po raz pierwszy w historii streamowane będą aż dwa sobotnie koncerty – z Żywca i Warszawy.

Tagi: Jay Z, YouTube
Źródło: natemat.pl

Polacy mistrzami all inclusive w Turcji. Ten filmik jest jasnym dowodem


Do wakacji jeszcze chwila, ale Polacy już teraz bardzo chętnie ruszają na zagraniczne all inclusive. Powód? Przed sezonem jest taniej, a na miejscu nie ma jeszcze tłumów turystów. Dowodem na to, że naszych podróżnych uwielbiają w jednym kraju, jest krótki filmik, który trafił na TikToka. Turcja to bez wątpienia jeden z ulubionych wakacyjnych kierunków Polaków. Można tam polecieć z każdego lotniska w Polsce, dzięki bardzo szerokiej ofercie biur podróży. Na miejscu nasi turyści mogą liczyć na wyjątkowo ciepłe powitanie. Turcja hitem wakacji all inclusive. Polacy są tam bardzo mile widziani Od kilku lat Turcja nie ma sobie równych w kwestii popularności w biurach podróży. Jednak co ważne, wiele wskazuje na to, że Turcy odwzajemniają naszą sympatię. Coraz rzadziej mówią do nas po rosyjsku, znają pojedyncze słowa w naszym języku, a na straganach nie raz widać tabliczki "taniej niż w Biedronce". Ale nie tylko nasz język jest im coraz lepiej znany. Okazuje się, że w celu umilenia nam wczasów zaczynają słuchać polskiej muzyki. Dowód? Jedna z turystek opublikowała właśnie filmik, który nagrała nad basenem w pięciogwiazdkowym hotelu Crown Palace w Side na Riwierze Tureckiej. Nagranie może budzić różne emocje. Dlaczego? Okazuje się, że nad basenem rozbrzmiewał hit "Ona by tak chciała" z repertuaru Ronniego Ferrari. Choć przebój ten czasy świetności ma już za sobą, a nie wszyscy muszą być miłośnikami tego gatunku, to warto jednak docenić gest Turków. Tak do tego tematu podeszła autorka nagrania. "Polacy przejmują tureckie kurorty" – podsumowała krótko. W sekcji komentarzy nie brakowało wpisów innych wczasowiczów, którzy mieli podobne doświadczenia. "Też jestem teraz w Turcji i szczerze to nie przyjechałam tu, żeby słuchać polskiego disco polo, a u nas w hotelu wczoraj same polskie piosenki leciały" – napisała jedna z internautek. "Tymczasem 2 lata temu w hotelu – okolice Side – leciały niemieckie kolędy" – dodał inny użytkownik. "W drodze do hotelu leciały polskie przeboje w autobusie w Turcji, w szoku byłam" – dodała kolejna osoba. Side to nie tylko polskie hity. To miasto jest prawdziwą turystyczną perełką Side jest miastem położonym niedaleko Antalyi, gdzie lądują samoloty z polskimi turystami. Dziś jest to jeden z największych kurortów, jednak warto pamiętać, że historia tego miejsca sięga czasów antycznych. Podczas wakacji warto wybrać się na wycieczkę do zabytkowej części tego miasta. Tuż obok współczesnego deptaka znajdują się zabytkowe kamienice. To jednak nie wszystko. Pod powierzchnią drogi znaleziono bowiem pozostałości dawnej agory, czyli bazaru. Największą atrakcją są jednak ruiny świątyni Apollina – greckiego boga słońca. Do dziś jest to piękne miejsce, z którego warto podziwiać zachody słońca. Jest ono również popularne wśród nowożeńców, którzy chętnie robią tam sesje ślubne. Przed wejściem do głównej części dawnego miasta można podziwiać również świetnie zachowane ruiny amfiteatru. Jednak zanim ruszycie na wycieczkę, koniecznie zaopatrzcie się w zapasy wody, kremy z filtrem i nakrycia głowy. W Turcji szaleją właśnie rekordowe upały, a temperatura lokalnie nawet o 10 stopni przekracza normę dla czerwca. Z tego powodu m.in. nieopodal Antalyi wybuchły ogromne pożary. Te, przynajmniej na razie, nie stanowią zagrożenia dla turystów.

Tagi: Doda, Loka, Ferrari
Źródło: natemat.pl

Celine Dion mówi o mrocznej stronie swojej choroby. "Czułam się, jakby ktoś mnie dusił"


Celine Dion, która od pewnego czasu zmaga się z poważną chorobą neurologiczną, udzieliła właśnie wywiadu amerykańskiej stacji telewizyjnej NBC. Kanadyjska artystka opowiedziała o swoich doświadczeniach związanych z zespołem sztywnego człowieka. Jak sama przyznała, czuła się tak, jakby ktoś ją dusił. Dwa lata temu Celine Dion poinformowała, że musi przerwać karierę muzyczną ze względu na pogorszenie stanu swojego zdrowia. Lekarze zdiagnozowali bowiem u niej rzadką chorobę neurologiczną, która znana jest jako zespół sztywnego człowieka (zespół Moerscha-Woltmanna). "Ledwo może chodzić. Jej plecy są wygięte, a skurcze mięśni, które odczuwa, są nie do zniesienia. Nie może nawet wyjść z domu. (...) Jest tak słaba, że nie chce być widziana. Nie chce nawet wyjść na ulicę, choćby po to, żeby zaczerpnąć powietrza" – powiedziała we wrześniu 2023 r. osoba z bliskiego otoczenia wokalistki w rozmowie z portalem Radar Online. Siostra artystki, Claudette Dion, przekazała natomiast magazynowi "Hello", że Celine "nie ma już kontroli nad własnymi mięśniami". Celine Dion szczerze o zespole sztywnego człowieka Mimo doniesień o coraz gorszym stanie zdrowia Celine Dion pojawiła się o własnych siłach na scenie tegorocznej 66. ceremonii wręczenia muzycznych nagród Grammy. Od tamtej pory gwiazda jest częściej widywana publicznie. W czerwcu bieżącego roku Dion udzieliła wywiadu stacji NBC, w której szczerze opowiedziała o swoich doświadczeniach związanych z zespołem Moerscha-Woltmanna. – Kiedy śpiewałam, czułam się, jakby ktoś mnie dusił. Nie mogłam zmieniać swojego głosu, mówić ciszej, albo głośniej. Jakby ktoś wciskał we mnie struny głosowe – zdradziła 56-letnia wokalistka. Jak sama podkreśliła, przez chorobę nie mogła poświęcać się swojemu hobby, którym jest gotowanie. – Moje ręce drętwiały. Czułam, że w każdej chwili moje palce mogą zastygnąć w jednej pozycji – tłumaczyła, zaznaczając, że doświadczała silnych spazmów. Przypomnijmy, że w kwietniowym wydaniu francuskiego "Vogue'a" Dion oznajmiła, że pięć razy w tygodniu chodzi na fizjoterapię i terapię wokalną. – Na początku zadawałam sobie pytania: Czemu akurat ja? Dlaczego? Jak to się stało? Czy to moja wina? Życie nie daje żadnych odpowiedzi. Trzeba po prostu z tym walczyć. Z mojego punktu widzenia mam tylko dwie możliwości. Albo trenuję jak sportowiec, albo się wyłączam i to koniec – mówiła. We wtorek 25 czerwca na platformie streamingowej Amazon Prime Video ma odbyć się premiera pełnometrażowego dokumentu "I Am: Celine Dion" w reżyserii nominowanej do Oscara Irene Taylor ("The Final Inch"), który przybliży fanom kulisy walki kanadyjskiej piosenkarki z chorobą. – Zdecydowałam, że będę pracować całym ciałem i duchem, od stóp do głowy, z moim zespołem medycznym. Chcę być w najlepszej formie, w jakiej mogę – skwitowała Celine Dion na łamach biblii modowej "Vogue". W innych rozmowach autorka piosenki "My Heart Will Go On" z filmu "Titanic" Jamesa Camerona zapowiedziała, że w niedalekiej przyszłości chciałaby wrócić do koncertowania.

Źródło: natemat.pl

Muzyka elektroniczna znów zabrzmi w zabytkowej sztolni. Tym ugości was CARBON Silesia Festival 2024


Gwiazdy światowej i rodzimej sceny elektronicznej i klubowej, warsztaty edukacyjne, wystawa prac artystycznych, prezentacja młodych talentów, zwiedzanie muzeum ze skarbami dawnej sztolni i strefy z mnóstwem atrakcji, a wszystko to w niezwykłej, industrialnej przestrzeni. Szykujcie się na kolejny CARBON Silesia Festival! Już po raz czwarty teren zabytkowej Sztolni Królowa Luiza w Zabrzu stanie się areną dla występów  zagranicznych i polskich twórców muzyki elektronicznej oraz organizatorów wielu pozamuzycznych atrakcji. Wielkimi krokami zbliża się bowiem CARBON Silesia Festival 2024. Tegoroczna odsłona festiwalu muzyki elektronicznej odbędzie się 14-15 czerwca. Oczywiście największe zainteresowanie wzbudza zaplanowany na ten rok muzyczny line-up. Przez dwa festiwalowe dni, na czterech odrębnych scenach, pojawi się ponad 40 zespołów i artystów indywidualnych. Na głównej scenie (Lipton Main Stage) zagrają dla was takie gwiazdy światowego formatu jak Röyksopp, Vitalic, NTO czy GusGus. To nie koniec dobrych wieści, bo potwierdzono też występy Goldie, Catz ‘n Dogz, Luke’a Alessi, Musumeci, Nick Curly, Radio Slave, Rex The Dog czy Zero T w kolaboracji z Medic MC. Polską scenę muzyczną będą zaś godnie reprezentować: Beskres, Charlie, Edvvin, Harland, Ikarvs, Jazxing, Jeszcze, Kovvalsky, Kuba Sojka, Last Robots, MKO, Mniam Collective, Nuarrrrr, Ptakova, Ros Addiction, Sarapata, Tom Encore, Virtual Geisha, We Draw A, Weikum oraz Zamilska. Pamiętajcie jednak, że obecność twórców muzyki elektronicznej o nieocenionym dorobku artystycznym i licznej grupie fanów to ważna, ale nie jedyna strona śląskiego festiwalu w temacie rozrywki. Poza wyjątkowymi doświadczeniami audiowizualnymi organizowana na południu Polski impreza zapewni wam mnóstwo około festiwalowych atrakcji. Wszystkie wydarzenia niezwiązane z show prezentowanym na scenach muzycznych zostały zebrane pod jednym szyldem – Carbon Inicjatywy. Są one dostępne dla wszystkich posiadaczy i posiadaczek zakupionych już karnetów. Niektóre z nich obejrzycie też w mediach społecznościowych i na stronie internetowej festiwalu. O jakich inicjatywach mowa? Pierwszą z nich jest Carbon Academy, enklawa wiedzy o muzyce elektronicznej. Tegoroczna odsłona huba edukacyjnego ma wam do zaoferowania w swoim programie teoretyczne i praktyczne warsztaty ze sztuki DJ-ingu, panel dyskusyjny, prezentację  najnowszego sprzętu oraz CARBON Talking Heads, inspirujący cykl wywiadów z artystami. Kolejna inicjatywa to Carbon Art Zone. Poświęcone sztuce wydarzenie promuje szeroko rozumianą twórczość artystyczną (malarstwo, rzeźba, rysunek, grafika, fotografia) wkomponowaną w architekturę sztolni. W tym roku swoje prace przedstawią wam przedstawiciele śląskiej sceny artystycznej: Małgorzata Skrzypczyk i Andrzej Kroczyński. Po raz drugi w historii festiwalu muzyki elektronicznej odbędzie się inicjatywa Fresh Faces. Młodzi artyści, producenci, Dj-e oraz inni performerzy zaprezentują swoje talenty przed szerszą publicznością. Co istotne, tym razem scena otwarta jest dla każdego, kto wyśle zgłoszenie! Jeśli chcecie pokazać, na co was stać, to nie zwlekajcie z jego wysłaniem. Podczas festiwalu swoje bramy przed wami otworzy również muzeum zlokalizowane na obszarze zrewitalizowanego obiektu poprzemysłowego. Oglądając skarby dawnej sztolni, takie jak 60-tonowa sprężarka z 1912 roku czy wciąż sprawna maszyna parowa o mocy 2 tysięcy koni mechanicznych z 1915 roku, doświadczycie żywej lekcji historii.   CARBON Silesia Festival 2024, czwarta edycja wielkiego święta muzyki elektronicznej, odbędzie się 14 i 15 czerwca 2024 roku na terenie zabytkowej Sztolni Królowa Luiza w Zabrzu. Obecnie możecie jeszcze zakupić na tegoroczny festiwal 2-dniowe karnety w cenie 299 zł i bilety jednodniowe w cenie 179 zł. Organizatorem wydarzenia jest agencja GoFest!

Tagi: Drake, Loka
Źródło: natemat.pl

Zaskakujące doniesienia o Robercie Janowskim. Czy znów poprowadzi program "Jaka to melodia"?


Robert Janowski był słynnym prowadzącym program "Jaka to melodia". Niestety słynny prezenter kilka lat temu rozwiązał współpracę z publicznym nadawcą. Czy teraz po "rewolucji na Woronicza" wróci do formatu? Do mediów trafiły zaskakujące doniesienia. Od momentu powstania programu "Jaka to melodia?" w 1997 roku, to Robert Janowski był jego niezmiennym gospodarzem przez 21 lat. W tym czasie stał się ikoną dla wielu pokoleń Polaków, nie tylko jako prezenter tego kultowego teleturnieju, ale również jako artysta, który w każdym odcinku wykonywał przynajmniej jedną piosenkę. Jego odejście w 2018 roku odbiło się szerokim echem. O tym, jakie miał zdanie o pisowskiej władzy, Telewizji Polskiej i czemu zdecydował się na pożegnanie z posadą, mówił w podcaście "NaTematyka". Kiedy stacją sterował Jacek Kurski, na miejsce Janowskiego wskoczył Norbi, a później Rafał Brzozowski, jedna z kluczowych postaci TVP w okresie rządów PiS. Czy Robert Janowski wróci do TVP? Ostatnimi czasy Janowski "zagrzał" miejsce w Polsacie. Był jurorem w "Twoja twarz brzmi znajomo". Po zmianie władzy i szefostwa telewizji publicznej padały w jego kierunku pytania, czy wróci do "Jakiej to melodii". Wtedy wspomniał, że obowiązuje go kontrakt z konkurencją. Tymczasem Pudelek podał zaskakujące wieści. "Od września ponownie w roli gospodarza 'Jaka to melodia?' zobaczymy Roberta Janowskiego, któremu, jak donosi nasze źródło, za kilka tygodni kończy się umowa z Polsatem. Jak udało nam się ustalić, Janowski na plan wejdzie prawdopodobnie w sierpniu, a nagrane odcinki zobaczymy w jesiennej ramówce" – czytamy. Sam zainteresowany w rozmowie z portalem przyznał, że "coś jest na rzeczy", ale nie chciał zdradzać szczegółów. Dodajmy, że kilka tygodni temu Plotek donosił, że Janowski ponoć chciałby kilku zmian w organizacji formatu. "Przede wszystkim nie wyobraża sobie, by w show były dalej utwory disco polo. Jasno to zaznaczył. Chce też powrotu publiczności. Zrezygnowano z niej w pandemii i nie wrócono do tej formuły później, a według Roberta to duży błąd. Mówił, że dodawała programowi klimatu i zachęcała uczestników do rywalizacji, podkręcając tempo gry" – przekazało źródło serwisu. Oni też mieli swoje "pięć minut". Rozpoznasz tych celebrytów po jednym kadrze? [QUIZ] Czy "Jaka to melodia?" przejdzie przemianę? O tym przekonamy się już za kilka miesięcy. Tymczasem osoby, które były zaangażowane w produkcję w ostatnim czasie, podobno drąż o "swoją przyszłość". – Chórzyści boją się, że wraz z pojawieniem się Janowskiego stracą pracę, a ich miejsce zajmą osoby współpracujące z nim przed laty – usłyszeli reporterzy Pudelka.

Nowy singiel Eminema wywołał burzę. Raper obraził w nim... nawet swoje dzieci


Pierwszy singiel z nachodzącej płyty Eminema – w której legendarny raper uśmiercił swoje słynne alter ego, czyli Slim Shady'ego – budzi ogromne kontrowersje. 51-latek wrócił bowiem w "Houdini" do korzeni i miażdży mnóstwo sławnych osób, w tym postrzeloną raperkę Megan Thee Stallion czy RuPaula, ikoniczną drag queen. Ba, wbija nawet szpilę własnym dzieciom. Mimo że "Houdini" nie należy oczywiście traktować dosłownie, to... jest ostro. Oto najmocniejsze fragmenty. Niebawem Eminem wyda swój dwunasty album studyjny, który będzie nosił wymowny tytuł "The Death of Slim Shady (Coup de Grace)". Mimo że nie podał dokładne daty premiery, to ta zaplanowana jest na lato. Warto przypomnieć, że Slim Shady to fikcyjna postać, która często pojawia się w dyskografii muzyka, a jej celem jest obrażenie jak największej liczby osób. Coup de grâce oznacza natomiast śmiertelny cios zadany rannemu. Slim Shady jest antybohaterem m.in. EP-ki "The Slim Shady" z 1997 roku i drugiego albumu studyjnego o tym samym tytule z 1999 roku. 51-letni Eminem zapowiedział płytę (pierwszą od czterech lat) w kwietniu podczas pierwszego draftu do NFL w mieście Detroit, w którym się wychował. Po gościnnym występie internet obiegł krótki zwiastun przedstawiający reportera kryminalnego informującego o śmierci jego alter ego. "Niegrzeczne teksty i kontrowersyjne wybryki mogły ostatecznie przyczynić się do jego zgonu. Dołącz do nas i razem odtwórzmy wydarzenia, które doprowadziły do morderstwa Slim Shady'ego" – mówi w teaserze dziennikarz. Następnie na ekranie widzimy Eminema, który dodaje: "Wiedziałem, że to tylko kwestia czasu". "Houdini" to nowy singiel Eminema z płyty "The Death of Slim Shady (Coup de Grace)". Kogo w nim obraża? 31 maja Eminem zaprezentował pierwszy singiel ze swojej nowy płyty – "Houdini", do którego teledysk przez sześć dni został obejrzany na YouTube ponad 46 milionów razy. Kawałek zaczyna się od klasycznego motywu w twórczości Eminema – jego długoletni menedżer Paul Rosenberg tradycyjnie wyraża swoją niechęć pod adresem nadchodzącego albumu. – Hej Em, tu Paul. Słuchałem albumu... Powodzenia, ku*wa, radź sobie sam – mówi wymownie. "Houdini" niejako nawiązuje do słynnego "Without Me" z 2002 roku, a Eminem – podobnie jak 22 lata temu – zaczyna: "Guess who’s back, back again / Shady’s back, tell a friend" ("Zgadnij, kto wrócił, znowu wrócił / Shady wrócił, powiedz przyjacielowi". Sam teledysk do piosenki jest zresztą bezpośrednim hołdem dla "Without Me" – Eminem wchodzi do czasowego portalu i przenosi się z powrotem do 2002 roku, w którym ukazał się jego kawałek. W klipie, który nakręcony jest w komiksowym stylu (podobnie jak ten do "Without Me"), gościnnie występują takie sławy, jak 50 Cent, Pete Davidson, Dr. Dre, Snoop Dogg i Alchemist. Pojawia się również młody Eminem z charakterystycznymi platynowymi włosami. Raper, ponownie jako Slim Shady, wrócił też do tradycji.... obrażania innych ludzi. Największą burzę wywołało nawiązanie do głośnego postrzelenia raperki Megan Thee Stallion w stopę 2020 roku (przez rapera Tory'ego Laneza). Eminem nawija: "If I was to ask for Megan Thee Stallion if she would collab with me / Would I really have a shot at a feat? I don’t know, but I’m glad to be, back" ("Gdybym poprosił Megan Thee Stallion, żeby ze mną współpracowała / Czy naprawdę miałbym szansę na wspólny kawałek? Nie wiem, ale cieszę się, że wróciłem). To kontrowersyjna gra słów: "have a shot at a feat" oznacza właśnie luźno "mieć szansę na wspólny kawałek", ale słowo "shot" (postrzał) i podobieństwo w wymowie "feat" do "feet" (ang. stopa) nie pozostawia wątpliwości, o co chodzi legendarnemu raperowi. Fani nie zostawiają za to na Eminemie suchej nitki. Według wielu nawiązanie do traumatycznego wydarzenia z życia raperki jest w bardzo złym tonie. W "Houdini" Eminem objeżdża nawet... własne dzieci W "Houdini" bardzo ostro dostaje też RuPaul, który wciela się w słynną drag queen i prowadzi kultowy program "RuPaul's Drag Race", a także obrywają: producent, raper i mentor Eminema Dr. Dre (który występuje w teledysku), Jimmy Iovine, współzałożyciel wytwórni Interscope, wydawcy płyt Eminema oraz jego wspomniany menedżer Paul Rosenberg. "Cancel me, what? Okay, that’s it, go ahead Paul, quit / Snake ass prick, you male cross dresser, fake ass bitch / And I’ll probably get shit for that (watch) / But you can all suck my dick, in fact, fuck them/ Fuck Dre, fuck Jimmy, fuck me, fuck you / Fuck my own kids, they’re brats (fuck ’em) / They can screw off, them and you all (yeah) / You too, Paul, got two balls, big as RuPaul’s" – rapuje. Co oznacza: "Anulujcie mnie, co? Okej, to tyle, dalej Paul, rzuć to / Wężowa gnido, facet w damskich ciuchach, fałszywa dzi*ko / I pewnie dostanę za to ochrzan (patrzcie) / Ale wszyscy możecie mi obcią*nąć, właściwie to pie***yć ich / Pie***yć Dre, pie***yć Jimmy'ego, pie***yć mnie, pie***yć ciebie / Pie***yć moje własne dzieci, to bachory (pie***ć ich) / Mogą się wszyscy walić, oni i wy wszyscy (tak) / Ty też, Paul, masz dwa wielkie jajka, wielkie jak RuPaul" – rapuje. W "Houdini" obrywają więc własne dzieci Eminema, które raper nazywa bachorami. Przypomnijmy, że ma ich troje: biologiczną córkę, 28-letnią Hailie Jade Scott; adoptowaną 31-letnią Alainę Marie Scott, córkę siostry Eminema; a także adoptowane 22-letnie Stevie Laine Scott (to osoba niebinarna), biologiczne dziecko jego byłej żony Kimberly Anne Scott. Mimo że Eminem dissuje własne pociechy, to raczej nie jest to dosłowne – zwłaszcza że cała trójka... pojawia się właśnie w tym momencie w klipie (tata pokazuje im środkowy palec) i udaje oburzenie. Oprócz tego Eminem atakuje młodych ludzi (z pokolenia Z i Alfa), bo ci często krytykują jego teksty za wulgarność i obrażanie innych. Przy okazji wbija szpilkę w "polityczną poprawność". "My sh*t may not be age-appropriate / but I will hit an 8-year-old in the face with a participation trophy / 'cause I have zero doubts, that this whole world's 'bout to turn into some girl scouts" – nawija, co można przetłumaczyć na: "Moje rzeczy mogą nie nadawać się dla dzieci / ale uderzę ośmiolatka w twarz trofeum za uczestnictwo / bo nie mam żadnych wątpliwości, że cały ten świat zamieni się w jakieś harcerstwo".

Źródło: natemat.pl

Znamy skład tegorocznego Męskiego Grania! Ogłoszono, kiedy premiera singla


Tegoroczne Męskie Granie zbliża się wielkimi krokami. Fani czekali z niecierpliwością na premierę singla promującego trasę. Tymczasem organizatorzy poinformowali, że piosenkę będzie można usłyszeć 11 czerwca. Daria Zawiałow, Mrozu i Kacperczyk już ją nagrali. Premiera singla na Męskie Granie 2024! Zawiałow, Mrozu i Kacperczyk już to nagrali Na facebookowym profilu Męskiego Grania nowy post pojawił się w czwartek (6 czerwca) i zapowiedział prawdziwą "bombę". "Odkrywamy kolejne karty i już dziś prezentujemy tegoroczną Męskie Granie Orkiestrę! Przed Wami Daria Zawiałow, MROZU i KACPERCZYK! Niektórzy się domyślali, a my potwierdzamy na 100 proc.! Wspólnie z artystami postaraliśmy się dla Was o super singiel i super teledysk, ale na ostatniej prostej okazało się, że potrzebujemy jeszcze chwili" – czytamy. "Zapewniamy Was jednak, że jest na co czekać, a tegoroczna premiera wszystko Wam wynagrodzi" – dodano. Ostatecznie utwór na Męskie Granie usłyszymy 11 czerwca o godz. 12:00. Tegoroczna edycja jest jubileuszowa: piętnasta, dlatego organizatorzy przygotowali niespodzianki. Trasa Męskiego Grania 2024 rozpocznie się więc wyjątkowo w Żywcu (od lat to tam się kończyła), a zakończy w Warszawie, w której pojawi się też scena klubowa. Początek już 28 czerwca, wielki finał: 24 sierpnia. Oto pełna lista koncertów: Żywiec (28-29 czerwca, Amfiteatr PodGrojcem), Szczecin (12-13 lipca, EPSD Aeroklub Szczeciński), Gdańsk (19-20 lipca, Polsat Plus Arena), Poznań (26-27 lipca, Park Cytadela), Wrocław (2-3 sierpnia, Pola Marsowe), Kraków (9-10 sierpnia, Muzeum Lotnictwa) i Warszawę (23-24 sierpnia, Fort Wola – Letnia Strefa Progresji). Po raz pierwszy w historii streamowane będą aż dwa sobotnie koncerty – z Żywca i Warszawy. W tym roku online będzie można zobaczyć również Męskie Granie Orkiestrę z 2023 roku, która ze względów pogodowych nie mogła zagrać finałowego koncertu w Żywcu. Przypomnijmy: w zeszłym roku za program artystyczny sobotnich finałów oraz singiel promujący Męskie Granie odpowiadało trzech – Igo, Mrozu i Vito Bambino. Mrozu był w tym składzie debiutantem, a ich kawałek "Supermoce" stał się hitem.

Tagi: Doda, Mrozu
Źródło: natemat.pl

reklama
Polecamy
reklama
Baner Fuksiarz
Kontakt z nami