player+
Muzyka  RSS
Kochanka Pique przypłaciła aferę zdrowiem. Wylądowała w prywatnej klinice


Według najnowszych doniesień hiszpańskich mediów kochanka Gerarda Pique fatalnie znosi ogromne zainteresowanie jej osobą. Nie radzi sobie ani z nagłą rozpoznawalnością, ani z nieprzyjemnościami, które mają ją spotykać ze strony fanów Shakiry. Trafiła do kliniki, gdzie otrzymała specjalistyczną pomoc. Emocje wokół rozstania Shakiry i Gerarda Pique nie stygną. Media mają też oko na kochankę sportowca, Clarę Chię Marti Okazuje się, że po licznych atakach ludzi w związku z romansem ze sportowcem, mierzy się z napadami lęku 23-latka musiała skorzystać z pomocy. Udała się do prywatnej kliniki Kochanka Gerarda Pique po napadzie lęku. Wylądowała w prywatnej klinice Z Hiszpanii płyną niepokojące doniesienia na temat stanu zdrowia 23-latki. Ludzie mają być dla niej bezlitośni po tym, jak świtało dzienne ujrzała informacja o tym, że to ona jest kobietą, dla której piłkarz zostawił słynną wokalistkę i synów. Clara Chia Marti przez ostatnie dwa tygodnie miała doświadczyć zmasowanego nękania oraz hejtu. Młodziutka kochanka Pique nie poradziła sobie z licznymi atakami na jej osobę. Ludzie nie tylko uderzali w sieci, ale także z łatwością rozpoznawali ją na żywo i zatrzymywali nawet na ulicy, śpiewając diss Shakiry na niewiernego ex partnera. – Nie wytrzymywała już presji i po napadzie lęku musiała być leczona w prywatnej klinice w Barcelonie, szpitalu Quirónsalud. Dziewczyna Pique jest przytłoczona, a ciągłe nękanie w mediach społecznościowych poważnie się na niej odbija – podano w El Periodico. Dziennikarz Saul Ortiz przekazał zaś na łamach "Marcy", że wcześniej Clara przez około osiem dni pracowała zdalnie z domu swoich rodziców, by uniknąć konfronatcji z ludźmi. – Potrzebowała schronienia, ponieważ jej stan psychiczny nie jest dobry. Nie jest łatwo być 23-letnią dziewczyną i być na ustach Hiszpanii i całego świata. Odbiło się to na niej i musiała zrobić ten krok – powiedział, wyjaśniając to, że finalnie zdecydowała się skorzystać ze specjalistycznej pomocy. – Ludzie zaczepiają ją na ulicy i śpiewają piosenkę Shakiry. Wszyscy ją rozpoznają, a ona jest dość nieśmiałą dziewczyną – stwierdziła Lorena Vazquez w podcaście "Mamarazzis". Przypomnijmy, że niedawno było głośno o tekście hiszpańskiego dziennikarza Jordi Martina z "Socialite". Skierował mocne słowa do Pique, wyjawiając przy okazji, że sportowiec rzekomo miał zasponsorować nowej dziewczynie zabieg kosmetyczny. "Wiele osób Cię wspiera, ale ja wciąż myślę to, co przewidziałem 12 lat temu. Że ten związek był dla ciebie zbyt duży. Że miałeś kompleks niższości przy Shakirze. Czułeś się przy niej malutki" – ocenił, biorąc stronę zdradzonej Shakiry. "Potrzebowałeś 23-letniej dziewczyny, żeby się z ciebie śmiała. Jesteś niedojrzały. Shakira nie potrzebuje, żeby ktoś płacił za jej kosmetyczne poprawki. Myślę, że zapłaciłeś za usta Clary kilka dni temu, prawda? Musiałeś pociągnąć za sznurki, żeby zatrudnić Clarę w swojej firmie" – dodał. Mowa o firmie Kosmos, zajmującej się rozwojem projektów związanych ze sportem.

Tagi: Doda, Shakira
Źródło: natemat.pl

Kozidrak rozlicza się z przeszłością w nowym numerze. "Jesteś potworem"


Beata Kozidrak ma za sobą najbardziej dotkliwy kryzys wizerunkowy w swojej wieloletniej karierze. Fani jej muzyki, ale także współpracujące z nią firmy zawiodły się na niej, kiedy w 2021 roku została zatrzymana przez policję z powodu prowadzenia auta pod wpływem alkoholu. Teraz artystka wraca z mocnym utworem, w którym wyznała, że ludzie do tej pory wieszają na niej psy za złą decyzję. Beata Kozidrak wydała nową piosenkę. Niebawem ukaże się także jej nowy album Gwiazda w singlu odwołuje się do niechlubnego incydentu z 2021 roku Artystka wyraźnie nawiązuje w "Panamie" do reakcji Polaków na jej jazdę po pijaku Beata Kozidrak rozlicza się z przeszłością. Wymowne słowa nowej piosenki Beata Kozidrak w związku z premierą singla "Panama" oraz płyty "4B", która ma wejść do sprzedaży już pod koniec lutego, udzieliła ostatnio kilku wywiadów. Szczególnie nowy kawałek jest dla artystki rozliczeniem się z niedaleką przeszłością. Gwiazda dała do zrozumienia, że w show-biznesie każdy błąd jest boleśnie wytykany. – Kiedy ktoś osiąga sukces i nie tylko w świecie muzyki, ale też w świecie sportu, w świecie ludzi, którzy odnoszą wielki sukces, kiedy się powinie noga, kiedy coś się dzieje nie tak, kiedy już jest jakiś problem… jak odnosisz sukces, jesteś święta, jak coś się złego zadzieje, to jesteś już potworem po prostu – podkreśliła, goszcząc w Meloradiu. Jaka będzie nowa płyta Kozidrak? – Opowiada o bólu, o trudnych sytuacjach i o tym, jak człowiek potrzebuje wówczas drugiego człowieka i jego bliskości. Gdy tworzyłam tę płytę, pisałam ją bez zastanawiania się, czy idę pod prąd, czy nie odsłaniam za dużo, czy aby na pa pewno każda piosenka wpisuje się w obecne muzyczne trendy – wyjawiła. "Jesteś potworem. Skanduje tłum. Wyruszam w drogę. Pokochać znów. Wejdę na szczyt wulkanu. Welcome Baru" – słyszmy w tekście kawałka, który został wyjątkowo ciepło przyjęty przez fanów. Pojawiło się mnóstwo pozytywnych komentarzy, ale też takie, w których słuchacze dostrzegli podobieństwo do przeboju Dody pt. "Melodia Ta". Przypomnijmy, że 1 września 2021 roku około godziny 19.40 Beata Kozidrak została zatrzymana za kierownicą przy skrzyżowaniu al. Niepodległości z ulicą Batorego na warszawskim Mokotowie. Badanie wykazało 2 promile alkoholu w wydychanym przez wokalistkę powietrzu. W maju 2022 roku sąd zdecydował, że nałoży na liderkę Bajmu karę grzywny i zabierze jej prawo jazdy na pięć lat. Na początku czerwca 2022 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała apelację od wyroku, któremu prokurator zarzucił rażącą niewspółmierność kary wymierzonej oskarżonej w stosunku do stopnia społecznej szkodliwości oraz winy. "W ocenie prokuratury orzeczenie zbyt niskiej kary powoduje, że nie spełni ona swojej funkcji w zakresie prewencji ogólnej i szczególnej i nie zaspokoi społecznego poczucia sprawiedliwości" – informowała wówczas rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz. "Właściwa ocena okoliczności mających wpływ na wymiar kary prowadzi do wniosku, że wobec oskarżonej Beaty P. należy orzec karę surowszą – karę ograniczenia wolności, jak również surowszy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, czego domaga się oskarżyciel publiczny w złożonej apelacji" – zaznaczyła prok. Skrzyniarz. 8 sierpnia 2022 roku odbyła się ponowna rozprawa. Artystkę reprezentował adwokat Maciej Żbikowski. Sędzia sądu okręgowego Grzegorz Miśkiewicz utrzymał w mocy wyrok wydany przez sąd pierwszej instancji. – Sąd Okręgowy nie podzielił argumentacji, którą przedstawił prokurator w swojej apelacji – oznajmił podczas uzasadnienia sędzia. – Sąd drugiej instancji może dokonać ingerencji tylko wtedy, gdy uzna, że ta kara jest rażąco łagodna bądź rażąco surowa – dodał, zaznaczając, że w tej sprawie się tego nie dopatruje i dlatego nie może podzielić apelacji prokuratora. Nadmienił również, że sąd pierwszej instancji, oceniając wszystkie okoliczności sprawy, ma "prawo ukształtować sprawę w taki sposób, jaki uzna za właściwy, aby zostały zrealizowane założone w sensie karnym cele". – To, że kara została ukształtowana w sposób odmienny od oczekiwania prokuratora nie oznacza, że kara jest rażąco łagodna. Sąd przypomina, że łączna kara grzywy wynosi 50 tysięcy złotych. Dodatkowo oskarżona ma obowiązek uiścić 20 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. A ponadto orzeczono wobec niej zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na pięć lat – przypomniał. – Sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił wszystkie okoliczności, które mają wpływ na taki, a nie inny sposób ukształtowania kary. Biorąc pod uwagą okoliczności obciążające, jak i okoliczności łagodzące – dodał.

Źródło: natemat.pl

TVP jednak zapłaciła artystom za charytatywny koncert dla Ukrainy. Steczkowska komentuje


W ubiegłym roku Telewizja Polska zorganizowała koncert charytatywny "Solidarni z Ukrainą". Kiedy Justyna Steczkowska ujawniła, że "swoje wynagrodzenie przekazuje na dzieci", w sieci wybuchła burza. TVP nabrała wody w usta, a wykonawcy zaprzeczali, że dostali pieniądze. Sprawa trafiła do sądu. Teraz wyszło na jaw, że jednak artyści nie zaśpiewali za darmo. Koncert "Solidarni z Ukrainą" miał na celu zebranie pieniędzy na pomoc poszkodowanym w wojnie w Ukrainie Justyna Steczkowska jeszcze ze sceny oświadczyła, że swoje honorarium za występ przekaże na pomoc ukraińskim dzieciom. Potem zarzuciła kłamstwo m.in. Edycie Górniak i Maryli Rodowicz, twierdząc, że gwiazdy zatrzymały wynagrodzenia dla siebie Portale i Sieć Obywatelska Watchdog Polska zaczęły dopytywać TVP, czy gwiazdy faktycznie dostały pieniądze. Przedstawiciele stacji nie chcieli udzielić odpowiedzi, zasłaniając się "argumentem", że to "tajemnica przedsiębiorstwa" Sprawą zajął się sąd. Zapadł wyrok na niekorzyść telewizji. W odpowiedzi publiczny nadawca ujawnił, że tak, były honoraria Telewizja Polska i Caritas 27 lutego 2022 roku, niedługo po ataku Rosji na Ukrainę, zorganizowały koncert "Solidarni z Ukrainą". W wydarzeniu wzięła udział plejada polskich i ukraińskich gwiazd. Głównym celem wydarzenia było finansowe wsparcie ofiar rosyjskiej inwazji poprzez wysłanie SMS-ów. Jak się później okazało, widzowie zapełnili konta kwotą 3,5 mln zł, którą w całości przeznaczono na wskazany cel. Istotę wydarzenia przyćmiły kontrowersje wokół wynagrodzeń Jednak szlachetne przedsięwzięcie przyćmiła afera, która wywiązała się później między artystkami. Wszystko zaczęło się od deklaracji Justyny Steczkowskiej, która ogłosiła, że swoje wynagrodzenie przekaże na ukraińskie dzieci. Edyta Górniak przekonywała, że "to dziwne... Koncert był charytatywny. Ja nie pobrałam wynagrodzenia". Maryla Rodowicz twierdziła, iż nawet nie wiedziała o pieniądzach za występ. Z kolei Natasza Urbańska mówiła: "informacja o przekazaniu honorarium powinna być oczywista". Do tych słów postanowiła się odnieść Steczkowska. Zamieściła w mediach społecznościowych obszerny post, w którym zarzuciła swoim koleżankom z branży kłamstwo. "To jest bardzo, ale to bardzo przykre, tym bardziej, że nie ma w tym artykule ani słowa prawdy. DZIEWCZYNY JAK MOŻECIE TAK KŁAMAĆ?" – napisała. One jednak nadal wszystkiemu zaprzeczały, a Górniak zagroziła nawet pozwem Steczkowskiej. Wszyscy dopytują, a TVP zasłania się "tajemnicą przedsiębiorstwa" Portale zaczęły dopytywać Telewizję Polską, jak to w końcu było z tymi honorariami. Potem sprawy w swoje ręce wzięła Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Wysłała "wniosek o udostępnienie pełnej listy artystów polskich i zagranicznych, którzy wystąpili podczas koncertu 'Solidarni z Ukrainą', wraz z informacją, czy dany artysta otrzymał honorarium za swój występ". TVP nadal wymigiwała się od odpowiedzi, motywując to zasadą "tajemnicy przedsiębiorstwa". Prawnicy Watchdog złożyli więc w końcu skargę do sądu. Wyrok ws. informacji od TVP o pobraniu wynagrodzeń za koncert "Solidarni z Ukrainą" Kilka miesięcy później zapadł wyrok. W uzasadnieniu podkreślono, że zapytanie "nie dotyczyło wysokości wynagrodzenia czy też szczegółów umów pomiędzy TVP S.A. a wykonawcami. Nie można zatem przyjąć, że udzielenie odpowiedzi na tak zadane pytanie (o charakterze ogólnym) może wpłynąć w jakikolwiek sposób na pozycję TVP S.A. na rynku medialnym". W odpowiedzi na to Telewizja Polska w końcu udzieliła informacji. Wysłano do Watchdog krótki komunikat: "Szanowni Państwo, W odpowiedzi na wniosek o udzielenie informacji publicznej informuję, iż artyści, wykonawcy, którzy wystąpili podczas koncertu 'Solidarni z Ukrainą', który odbył się 27 lutego 2022 r., otrzymali wynagrodzenie". Steczkowska komentuje wyrok na TVP Do sprawy odniosła się Justyna Steczkowska. W rozmowie z Plejadą wspomniała: – Telewizja Polska zgłosiła się do mojego managementu z prośbą o zagranie koncertu pt. "Solidarni z Ukrainą". Powiedzieli, że nie są w stanie zapłacić pełnych stawek, ale jest to koncert pomimo wszystko o charakterze charytatywnym i czy zgodzę się w nim wystąpić. Powiedziałam – oczywiście, że tak. – Pieniądze nie mają tutaj znaczenia i że swoje honorarium i tak przeznaczę na pomoc Ukrainie. Dla mnie ma duże znaczenie to, komu przekazuję pieniądze. Tak, jak przekazałam Ani Dymnej w ostatnich latach około 150 tysięcy złotych z kilku wygranych procesów z prasą, bo ją szczerze podziwiam, kocham – dodała.

Powstaje film biograficzny o Michaelu Jacksonie. Wiadomo już, kto zagra króla popu


"Michael" będzie filmem fabularnym o królu popu. Za produkcję odpowie Graham King, który wcześniej pracował przy "Bohemian Rhapsody" o Freddiem Mercurym i zespole Queen. W rolę Michaela Jacksona wcieli się... jego siostrzeniec, który jest również piosenkarzem. "Michael" będzie filmową biografią Michaela Jacksona. W główną rolę wcieli się 26-letni piosenkarz i bratanek króla popu Jaafar Jackson Nad filmem pracuje wytwórnia Lionsgate. Reżyserem jest Antoine Fuqua, scenarzystą John Logan, a producentem Graham King Na razie jest znana data premiery filmu "Michael" Na filmową biografię Michaela Jacksona fani czekali od lat. Już od dłuższego czasu zresztą mówi się o "Michaelu", ale teraz poznajemy coraz więcej szczegółów. Film ma opowiadać o całym życiu muzyka - wraz z kontrowersjami. Zobaczymy więc jego początki w The Jackson Five, późniejsza solową karierę, przez którą okrzyknięto go królem muzyki pop, a także oskarżenia o pedofilię i procesy sądowe. Reżyserem filmu jest Antoine Fuqua, który nakręcił wcześniej m.in. "Dzień próby" i "Do utraty sił". Za scenariusz odpowiada John Logan, który napisał też historie do m.in. "Gladiatora", "Aviatora", "Ostatniego Samuraja" i "Spectre". Graham King również wyprodukował "Aviatora", a także "Infliltrację" i wspomniane "Bohaemian Rhapsody". Główną rolę zagra debiutant: Jaafar Jackson. Kim jest Jaafar Jackson? To bratanek Michaela Jacksona i również piosenkarz Jaafar Jackson urodził się 25 lipca 1996 roku. Jest synem legendarnego piosenkarza i basisty Jermaine'a Jacksona, brata Michaela Jacksona, z którym grał w rodzinnym zespole The Jackson Five. Jaafar Jackson chciał zostać golfistą, ale dorastając w rodzinie słynnych muzyków, "nie miał wyjścia" i obrał ścieżkę kariery piosenkarza. Również ma artystyczną duszę. Śpiewa i tańczy od 12 roku życia. Nie obcy jest mu też fortepian, zna się też na modzie i umie rysować. Próbkę jego możliwości możecie posłuchać i zobaczyć w teledysku "Got Me Singing". Dostrzeżemy w nim spory wpływ twórczości jego wujka. Nie ma jednak jako takiego doświadczenia aktorskiego. Jak mu pójdzie z graniem głównej roli? Przekonamy się już wkrótce. Na pewno da z siebie wszystko, o czym możemy przeczytać w jego postach w mediach społecznościowych. "Z wielką pokorą i honorem przywrócę historię mojego wujka Michaela do życia. Do wszystkich fanów na całym świecie, do zobaczenia wkrótce" – napisał na Twitterze i dodał zdjęcie, na którym ćwiczy słynne ruchy. "Michael" będzie kolejną filmową biografią o słynnym muzyku. Jakie jeszcze w filmy o nim powstały? Michael Jackson zmarł w 2009 roku. Powstało już o nim kilka filmów dokumentalnych m.in. "Bad 25" na rocznicę kultowego albumu, "This is it" o jego przygotowaniach do serii pięćdziesięciu koncertów w Londynie, a także o procesach sądowych i zarzutach o pedofilię: "Chase the Truth" i "Leaving Neverland". Nakręcono też jego fabularne biografie na potrzeby telewizji jak np. "Człowiek w lustrze: Historia Michaela Jacksona" i "Michael Jackson: Searching for Neverland". "Michael" będzie zatem pierwszą kinową, wysokobudżetową produkcją fabularną o królu popu. Niedawno na dużym ekranie mogliśmy też zobaczyć "Elvisa" z nominowanym do Oscara Austinem Butlerem czy "Whitney Houston: I Wanna Dance With Somebody". W przyszłym roku zobaczymy też filmową biografię Amy Winehouse - "Back to Black". Zdjęcia do niej ruszyły w styczniu, a główną rolę zagra Marisa Abela.

Nawet nie uwierzysz, że te gwiazdy miały nagą sesję w "Playboyu"! Oto ich okładki


"Playboy" przez lata był symbolem seksu, wolności obyczajowej i swego rodzaju odwagi. Rozpalał wyobraźnie ludzi na całym świecie. Polska edycja utrzymała się na rynku przez ponad dwie dekady, kończąc swoją działalność w 2019 roku. Na rozkładówkach miesięcznika gościło wiele wokalistek i aktorek. Zobacz, które gwiazdy miały odwagę zapozować nago. W 2019 roku zdecydowano o tym, że papierowe wydanie magazynu "Playboy" znika z rynku Przez 27 lat na okładkach znalazły się największe polskie gwiazdy i celebrytki Przypominamy, które aktorki i wokalistki odważyły się zrobić nagą sesję do legendarnego magazynu. Już kilka lat temu wydawnictwo Marquard Media Polska zrezygnowało z całkowicie z segmentu prasowego, dając kres wydawaniu takich tytułów jak m.in. kultowy "Playboy". Pierwszy numer został wydany w grudniu 1992 roku, a ostatni wylądował na sklepowych półkach w grudniu 2019 roku. Miesięcznik przez prawie 30 lat dostarczał rozrywki, ciekawych wywiadów i przede wszystkim zjawiskowych sesji zdjęciowych, których bohaterkami były piękne Polki - największe nazwiska muzyki, filmu, seriali, modelingu i szeroko pojętego show-biznesu. W 2022 roku Marcin Meller, który przez dziewięć lat (2003-2012) piastował stanowisko redaktora naczelnego, w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim przypomniał, które gwiazdy życzyły sobie największe gaże za zapozowanie w miesięczniku. Meller zdradził, że najwięcej dostały takie gwiazdy jak Doda i Edyta Górniak (pojawiła się w magazynie trzykrotnie). – W sumie nie obowiązuje mnie już tajemnica handlowa po tych latach. To było od kilkudziesięciu do ponad stówy. To były rekordy. Doda, Edyta Górniak to były te największe pieniądze – wyznał. Meller przyznał, że najlepiej sprzedającym się numerem miesięcznika za czasów, gdy był naczelnym, był ten, gdzie pojawiła się bizneswoman, znana aktorka i gwiazda "M jak Miłość". – Pamiętam, że Anna Mucha dostała sporo, ale ona chciała zrobić happening. Pamiętam, że to był w ogóle najlepiej sprzedający się numer, a przynajmniej za mojej kadencji – podkreślił. – A była gwiazda, za którą łaziłeś najdłużej i się nie zgodziła, żeby pokazać piersi w "Playboy'u"? – zapytał wprost Stanowski. – Żadna tajemnica, Magda Mołek – powiedział Meller. Warto przypomnieć, że dziennikarze przez lata byli parą prowadzących w "Dzień Dobry TVN". Nie uwierzysz, że te gwiazdy miały nagą sesję w "Playboyu"! Oto galeria zdjęć Oprócz Dody, Górniak czy Muchy na okładkach Playboya pojawiło się wiele gwiazd podobnego i nieco mniejszego formatu. "Złoty czas" w rozumieniu szczytu kariery większość z nich ma już za sobą. Dalej jednak spełniają się zawodowo i artystycznie. Dwóch z nich niestety już z nami nie ma. Ewa Gawryluk Ćwierć wieku temu w prestiżowym magazynie zapozowała Ewa Gawryluk, która wówczas była uznawana za jedną z bardziej atrakcyjnych blondynek w show-biznesie. 55-letnia dziś gwiazda w rozmowie z "Faktem" oznajmiła, że wcale nie żałuje rozbieranych zdjęć. – Piękne zdjęcia zostały zrobione przez Marka Czudowskiego. Tomasz Jacyków, nieznany wtedy jeszcze, zrobił stylizacje. I zdjęcia wyszły bardzo apetyczne – wspominała aktorka, która od lat wciela się w postać Ewy Nowak-Hoffer w serialu "Na Wspólnej" na TVN. – To jest kompletnie, co innego rozbierać się w filmie. Występowanie na golasa przed kamerą jest dużo bardziej krępujące. Tam w zasadzie chodziło o światło, o cień, i żeby kawałek tego cycka tam pokazać. Podczas zdjęć był tylko fotograf, stylista i makijażysta. To były 3 osoby plus ja, a na planie filmowym jest tabun ludzi – dodała. Jolanta Fraszyńska Jolanta Fraszyńska w latach 90. zdecydowała się wystąpić na okładce magazynu "Playboy". Aktorka filmowa, serialowa i teatralna ma na swoim koncie takie produkcje jak m.in. "Ławeczka", gdzie zagrała z Arturem Żmijewskim, filmowa biografia wokalisty zespołu Dżem pt. "Skazany na bluesa" czy serial "Na dobre i na złe", gdzie wcielała się w Monikę. Jakiś czas temu Fraszyńska została zapytana przez Plejadę, czy po raz kolejny zdecydowałaby się na rozbierane zdjęcia? – Myślę, czy miałam wtedy bliznę po cesarskim cięciu. Otóż miałam (...). Nie wiem, jakbym teraz z tej okładki emanowała i co by to było. Teraz jest to sfera dla mnie intymna, chociaż jestem mentalną naturystką – zaznaczyła aktorka. Kayah Kayah od lat jest jedną z bardziej charyzmatycznych polskich wokalistek. Kocha współpracować z młodymi ludźmi. Od nich czerpie energię do tego, żeby dalej działać muzycznie i tworzyć nowy materiał muzyczny. W historii "Playboya" ukazały się - podobnie jak u Edyty Górniak - trzy okładki z udziałem wokalistki. Pierwsza trafiła do kiosków w 1996 roku. Na zdjęciu była przykryta jedynie różowym materiałem. Rok później zapozowała razem z koleżanką z branży. Kayah była odziana w czarny, lateksowy kostium z dużym dekoltem. Na zdecydowanie mniej odważną stylizację postawiła Urszula. W 2003 roku artystka pojawiła się na rozkładówce trzeci raz. Był to czas, kiedy na fali był jej utwór "Supermenka" z płyty "Zebra". Tym razem miała na sobie jedynie bardzo kusą, skórzaną spódniczkę, a we włosach egzotyczny kwiat. Całość była stylizowana na dżunglę. Joanna Brodzik Joanna Brodzik czasy największej popularności ma już za sobą. Przełomem w jej karierze było wcielenie się w 1998 roku w postać Renaty w "Klanie". W tym samym roku aktorka poleciała do Cannes, gdzie ochoczo prezentowała się w negliżu na festiwalu filmowym. Rok później pojawiła się na okładce "Playboya". W 2002 roku Brodzik otrzymała główną rolę w serialu telewizyjnym "Kasia i Tomek", gdzie poznała przyszłego życiowego partnera Pawła Wilczaka. Serial doczekał się trzech serii. Nakręcono łącznie 100 odcinków. Za tę rolę Brodzik otrzymała m.in. statuetkę Wiktora. Następnie aktorka wystąpiła w filmie "Nigdy w życiu!" u boku Danuty Stenki, a już rok później stała się jedną z największych gwiazd polskiego show-biznesu za sprawą głównej roli w serialu "Magda M.". Potem w 2008 roku zrobiła przerwę, gdyż urodziła dzieci. Po urlopie macierzyńskim przyjęła główną rolę w serialu "Dom nad rozlewiskiem" i jego kontynuacjach. Anita Lipnicka Anita Lipnicka znana była zawsze ze wspaniałego głosu i delikatnej urody. 47-letnia artystka jest obecna na polskiej scenie muzycznej od 18. roku życia (to właśnie wtedy dołączyła do Various Manx), więc na przestrzeni lat można było obserwować jej liczne metamorfozy. W 1996 roku zdecydowała się na karierę solową i postawiła również na bardziej nowatorską formę promocji. Pięć lat później zapozowała okładce magazynu dla panów. Wszyscy byli zachwyceni nienaganną sylwetką Lipnickiej, sugerując, że mogłaby pracować również jako modelka. Na kolejną, jeszcze odważniejszą sesję dla magazynu "Playboy" Lipnicka zdecydowała się w 2001 roku. Katarzyna Skrzynecka Katarzyna Skrzynecka to polska aktorka serialowa, filmowa i teatralna. Lata temu wystąpiła w "Tańcu z Gwiazdami" u boku Marcina Hakiela. Przez ostatnie lata była jurorką w "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". W "Playboyu" po raz pierwszy aktorka zaprezentowała się w czerwcu 1995 roku. Sesja zdjęciowa była wówczas dosyć grzeczna w porównaniu do innych. Skrzynecka pozowała na siedząco, zakrywając swoje ciało jedynie białym ręcznikiem. Potem w 1998 roku, podczas sesji zdecydowała się na nutkę pikanterii. Pokazała więcej ciała w koronkowym gorsecie i podwiązkach. Kilka lat temu Skrzynka chwaliła się, że autorka owego zdjęcia została nagrodzona w plebiscycie World Press Photo. – Byłam na okładce Magazynu "Playboy", wraz z artystyczną sesją, która przeszła do historii jako zmysłowa, lecz 'nienaga'. Magdalena Wuenshe została za nią nagrodzona WORLD PRESS PHOTO – przekazała z dumą. Justyna Steczkowska Justyna Steczkowska do dzisiaj zachwyca zgrabną sylwetką. Swoje wdzięki artystka prezentowała w piśmie ćwierć wieku temu. Kiedy zakończono wydawanie "Playboya", powiedziała, co dzisiaj myśli o rozbieranych zdjęciach w magazynie dla panów. – Mam nadzieję, że epoka, w której mężczyźni u władzy dla zysku i zabawy wykorzystywali kobiety, bezpowrotnie minęła. Jest w nas olbrzymia siła, radość życia, miłość, empatia, wewnętrzne piękno, ogromne spektrum emocji. Nie jesteśmy przecież tylko ponętnym ciałem – stwierdziła na łamach "Party". – Zrobiłam tę okładkę w stu procentach na moich warunkach. Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym być naga na rozkładówce "Playboya". Udzieliłam im wywiadu, bo to była gazeta, która w sposób odważny rozmawiała z ludźmi o ich życiu i pracy. Pokazywanie nagości w Playboy'owski  sposób było zawsze sprzeczne z tym, co czuję i opowiadam przez swoją muzykę. Dlatego nie była to rozbierana sesja. Jedyną nagością były moje nagie plecy (śmiech), czyli wszytko wbrew Playboywi. Nigdy potem nie zrobiono już tak "ubranej sesji" – dodała. Renata Dancewicz Renata Dancewicz na odważne akty decydowała się już na początku kariery - wystąpiła wówczas w erotyku "Diabelska edukacja". Do przyjęcia pełnej nagich ujęć roli nakłoniła ją matka. – Od początku wiedziałam, że tam będzie sporo rozbierania. Na początku odmówiłam. Po jakimś czasie skontaktował się ze mną mój agent i powiedział, że produkcji bardzo zależy, żebym to ja zagrała. Przekonywał mnie, żebym się zgodziła. I ja wtedy zadzwoniłam do mamy, żeby podzielić się z nią moimi wątpliwościami. Na co ona przyznała: "Dziecko, reżyseruje to Majewski, grają tam wybitni aktorzy – Dymna i Kondrat. Nie ma w tym nic złego". No i ostatecznie zdecydowałam się zagrać, z czego dziś się cieszę, bo nakręciliśmy piękny film – powiedziała w wywiadzie dla serwisu Plejada. Dziś gwiazda "Na Wspólnej" otwarcie mówi o swoich poglądach. Jest zdeklarowaną feministką i ateistką. Opowiada się za prawami osób LGBTQ. Nieraz przekonywała, że rozbierana sesja zdjęciowa, którą w 2003 roku zrobiła dla magazynu "Playboy", nie kłóci się z wyznawanymi przez nią poglądami i aktywną walką z seksizmem. Anna Przybylska Anna Przybylska zmarła 5 października 2014 r. po długiej i wykańczającej walce z rakiem, pozostawiając zrozpaczoną rodzinę i fanów. Była uważana za jedną z najpiękniejszych polskich aktorek. Mogła też się pochwalić rewelacyjnym ciałem, które dwukrotnie zaprezentowała w "Playboyu". W 2000 roku Przybylska pozowała jedynie w wyciętych figach, a jej piersi zasłaniał pistolet i kabura. Nawiązywała do jej roli sierżant Marylki Baki z serialu "Złotopolscy". W biografii "Ania" Małgorzata Rudowska, menadżerka i przyjaciółka gwiazdy wyjawiła kulisy dotyczące rozbieranej sesji, dzięki której aktorka dorobiła się majątku. – Pamiętam, że przy tym pierwszym "Playboyu" bardzo się starałam, żeby Ania podpisała jak najkorzystniejszą umowę. Znalazłam prawnika w Sopocie, musieliśmy wszystko dobrze zabezpieczyć, mówiłam do Ani: "A jak będziesz kiedyś pierwszą damą i ci te zdjęcia wszyscy powyciągają?". Ania, przy pomocy prawnika i Rudowskiej, wywalcza sobie w kontrakcie kwotę gwarantowaną plus prowizję od sprzedanych egzemplarzy – – Wtedy w "Playboyu" pokazywały się wybitne aktorki i artystki. W końcu sięgnęli po Przybylską i to właśnie numer z Anią na okładce sprzedał się rekordowo, to był hit. Widząc te wyniki, w redakcji śmiali się potem, że najchętniej to by ją do każdego numeru brali – wyjawiła Rudowska. Kora Kora była nazywana pierwszą damą polskiego rocka. Pod koniec lat 90. miała w Polsce status supergwiazdy. Jej charyzma, nietuzinkowa osobowość oraz charakterystyczny głos zapewniły jej miejsce w historii polskiej muzyki i miłość milionów fanów. Sesja do "Playboya" z udziałem artystki jest wspominana do dzisiaj. Miała wówczas 47 lat i fantastyczną figurę. Strój, który miała na sobie Kora oddawał jej ogrnisty temperament - skórzany, czarny gorset z elementami ćwieków i rajstopy z dziurami robiły wrażenie. Przypomnijmy, że w 2018 roku artystka zmarła na raka jajnika.

Zapomniany hit zaliczył wzrost słuchalności o... 5 tys. razy. To efekt 3. odcinka "The Last of Us"


Zapomniany przebój z lat 70. Lindy Ronstadt znów jest hitem. Spotify odnotowało, że w Stanach utwór "Long, Long Time" odnotowało wzrost słuchalności o 4900 procent. To zasługa nowego odcinka "The Last of Us", w którym piosenka jest śpiewana przez Billa (Nick Offerman). W 3. odcinku "The Last of Us" zatytułowanym tak jak wspomniana piosenka - "Long, Long Time" (w polskiej wersji "Do ostatnich dni") odchodzimy na chwilę od głównej fabuły, by poznać historię Billa (Nick Offerman) i Franka (Murray Bartlett) Odkopany przez twórców utwór Lindy Ronstadt tak spodobał się widzom, że zaczęli go namiętnie słuchać Podobnie było m.in. z piosenką Kate Bush "Running Up That Hill" czy "Master of Puppets" zespołu Metallica, które zostały użyte w "Stranger Things" W jednej ze scen 3. odcinka "The Last of Us" widzimy jak Frank, który ledwo co przypałętał się do kryjówki preppera Billa, próbuje na odchodne zagrać na fortepianie utwór ze śpiewnika. Fałszuje tak, że aż uszy więdną. Wtedy do akcji wkracza Bill i pokazuje mu, jak powinien brzmieć. Miłosny utwór zbliżył ich do siebie i tak zostali ze sobą do ostatnich dni. Piosenkę "Long, Long Time" napisał Gary White, a w oryginale śpiewa ją Linda Ronstadt. Pochodzi z albumu "Silk Purse" i została wydana w 1970 roku. Przez 12 tygodni była na liście Billboard Hot 100 i wspięła się na 25. miejsce. Rok później wokalistka została nominowana za nią do nagrody Grammy. Pomimo tego, że ballada została stworzona w kompletnie innych czasach i świecie, idealnie pasuje też do serialu o apokalipsie grzybów-zombie. "Long, Long Time" Linda Ronstadt powraca po ponad 50 latach. Wielu widzów odkryło piosenkę dzięki "The Last of Us" Dla wielu widzów było z pewnością pierwsze spotkanie z piosenką sprzed ponad 50 lat, więc zaczęli jej potem słuchać na Spotify. Tym sposobem ballada zaliczyła niesamowity zastrzyk odtworzeń. Serwis zanotował, że tylko w Stanach w porównaniu z zeszłym tygodniem, "Long, Long Time" było przesłuchane 5 tys. razy więcej. "Och, więc wszystkie nasze serca pękały zeszłej nocy" – czytamy we wpisie na Twitterze. Stare przeboje znów stają się hitami dzięki serialom. Tak było m.in. z piosenką Kate Bush w "Stranger Things" Ostatnio seriale bardzo często dają drugie życie starym piosenkom. Po pierwszym odcinku "The Last of Us" widzowie rzucili się "Never Let Me Down Again" od Depeche Mode, które usłyszeli na końcu. Utwór został wybrany przez showrunnera Craiga Mazina również nieprzypadkowo. Opowiada o "przejażdżce z najlepszym przyjacielem" i choć tak naprawdę chodziło w nim o uzależnienie od narkotyków, to pasuje do podróży Joela i Ellie. Podobny los spotkał w zeszłym roku piosenki użyte w 4. sezonie "Stranger Things". "Running Up That Hill" Kate Bush i "Master of Puppets" zespołu Metallica także powróciły po dekadach na listy przebojów. Później to samo stało się z "Goo Goo Muck" The Cramps, które w połączeniu z dziwacznym tańcem Wednesday z serialu o tym samym tytule, stał się viralem.

Źródło: natemat.pl

Skiba opowiedział o nowym związku z Karoliną Kempińską. "Jej tata jest ode mnie rok młodszy"


Krzysztof Skiba udzielił pierwszego wspólnego wywiadu z 26 lat młodszą partnerką. Zakochani opowiedzieli o hejcie, który spotyka ich w sieci. Zdradzili, jak na ich związek zareagowała rodzina. Od kilku miesięcy Krzysztof Skiba ma nową partnerkę. Mowa o Karolinie Kempińskiej Ta informacja z życia prywatnego muzyka wzbudziła wśród internautów skrajne emocje. Wielu z nich dodawało niepochlebne komentarze. Jak na to reagują sami zainteresowani? Decyzja o poważnym wejściu w relację i zamieszkaniu razem nie była łatwa - przyznali. Zrozumieli jednak, że "nie potrafią bez siebie żyć" Krzysztof Skiba przez ponad trzy dekady był związany z Renatą Skibą, z którą doczekał się dwóch synów. Obaj są już dorośli. Tymoteusz ma 35 lat, a młodszy Tytus, który ma 25 lat, niedawno dokonał coming out'u. Lider Big Cyc na początku grudnia ubiegłego roku zaktualizował swój status związkowy. Jest szczęśliwy u boku Karoliny Kempińskiej. Relację z 32-letnią modelką nawiązał przed tym, jak podjął decyzję o zakończeniu małżeństwa. Niedługo później na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się wywiad z piosenkarzem. Wspomniał wówczas, że w jego małżeństwie coś się wypaliło. "Zabezpieczyłem finansowo rodzinę, właściwie zostawiłem w Gdańsku cały majątek. Żonie zostawiłem spory dom, zabrałem tylko samochód, który jest mi potrzebny do pracy" - wyznał. Skiba z nową partnerką Karoliną Kempińską o hejcie i początkach związku Teraz Skiba już nie sam a z partnerką Karoliną Kempińską porozmawiał z dziennikarką gazety.pl. Zakochani obrywają często w komentarzach od internautów, którzy wytykają im sporą różnicę wieku. - Karolina się nimi przejmuje o wiele bardziej niż ja. Bo ja się nie przejmuję wcale. (...) Ludzie, którzy nas nie znają, przeprowadzają naszą psychoanalizę! Nasz związek stał się dla wielu osób okazją, żeby sobie ulżyć, wyżyć się - przyznał lider zespołu Big Cyc. Liczą się ze zdaniem najbliższych członków rodziny, a oni, w tym babcia Karoliny i 93-letnia mama Skiby, akceptują ich związek. Wokalista dodał, jak układają się jego relacje z rodzicami wybranki. - Tata Karoliny jest o rok ode mnie młodszy. Z rodzicami Karoliny jestem zaprzyjaźniony. To samo pokolenie, co moje, więc się rozumiemy - zdradził. Zakochani zwracają uwagę na pozytywne komentarze. Sympatycy gwiazdora też dają o sobie znać i życzą mu szczęścia. Sam Skiba o swojej nowej relacji mówi w samych superlatywach. - Miłość mnie uskrzydla. Na scenie to widać. Jestem jak dojrzałe wino - stwierdził. Para opowiedziała również, w jakich okolicznościach doszło do ich pierwszego spotkania. Miało to być podczas wydarzenia medialnego, w którym oboje brali udział. Przyznali, że "była to miłość od pierwszego wejrzenia". Jednocześnie wspomnieli, że "walczyli z uczuciem, bo oboje byli w związkach". - Na początku próbowaliśmy to zdusić. Nie tylko Krzysiek był wtedy w związku, ale ja również. Nie od razu wyznaliśmy te uczucia i zdecydowaliśmy, że będziemy razem - zwierzyła Kempińska. Długo zwlekali z tym, aby podjąć ostateczną decyzję o byciu razem. W pewnym momencie zorientowali się jednak, że nie potrafią żyć osobno. - Kiedy człowiek spotyka miłość życia, różnica wieku nie ma nic do rzeczy - podkreśliła ukochana Skiby. W podsumowaniu muzyk jeszcze raz podkreślił, że są zakochani i na złość hejterom będą "szczęśliwi do końca świata". Wokalista Big Cyc potwierdził, że planuje ślub z Karoliną. Ona natomiast ujawniła, że marzy jej się "kameralna ceremonia w gronie najbliższych".

Źródło: natemat.pl

Spice Girls powrócą w pełnym składzie? Girlsband ma wyjątkowy powód, żeby razem wystąpić


Na przestrzeni paru dekad Spice Girls kilka razy rozpadały się i reaktywowały. Tym razem popularny brytyjski girlsband ma otrzymać szansę występu u samego monarchy. Artystki mogą zagrać koncert podczas koronacji Karola III. Według doniesień brytyjskich mediów Spice Girls mają wystąpić podczas koronacji króla Karola III. Słynny girlsband miałby zagrać koncert w pełnym składzie - razem z Victorią Beckham (Posh Spice). Jak będzie wyglądać koronacja następcy Elżbiety II? Spice Girls znów się reaktywują? Spice Girls to jeden z najbardziej znanych girlsbandów na świecie. Członkinie zespołu zostały wybrane spośród 400 innych kobiet, które uczestniczyły w przesłuchaniu do grupy zorganizowanym przez tygodnik "The Stage" w 1994 roku. W skład Spice Girls wchodziły pierwotnie Melanie Brown, Melanie Chisholm, Victoria Adams (dziś znana jako Beckham), Geri Halliwell i Michelle Stephenson. Później ostatnią z członkiń zastąpiono Emmą Bunton. Dziewczynom (kolejno) nadano przezwiska Scary Spice, Sporty Spice, Posh Spice, Ginger Spice i Baby Spice. W 1996 roku światło dzienne ujrzał debiutancki singiel Spicetek zatytułowany "Wannabe". "So tell me what you want, what you really, really want / I wanna, I wanna, I wanna, I wanna / I really, really, really wanna zigazig ah" – mogliśmy usłyszeć w piosence. Później girlsband wydał takie kawałki jak "Stop", "Viva Forever" i "Spice Up Your Life". Spice Girls rozpadły się pierwszy raz w 2000 roku. Po siedmiu latach znów wróciły do wspólnego grania. Do ich ostatniej reaktywacji (bez Victorii Beckham) doszło w 2018 roku. Od niedawna chodzą słuchy, że Spicetki wystąpią podczas koronacji króla Karola III, której organizację zaplanowano między 6 a 8 maja bieżącego roku. Zgodnie z nieoficjalnymi doniesieniami "The Sun", Spice Girls miałyby dać koncert w pełnym składzie - z Posh Spice na czele. Ostatni raz Beckham zagrała z koleżankami w 2012 roku. Szczegóły koronacji Karola III Jak pisaliśmy wcześniej w naTemat, w połowie stycznia 2023 roku Pałac Buckingham wydał oficjalny komunikat dotyczący szczegółów koronacji Karola III. Uroczystości rozpoczną się w sobotę 6 maja 2023 r., a zakończą w poniedziałek 8 maja. Jak będzie wyglądać nabożeństwo w Opactwie Westminsterskim? "Ich Królewskie Mości Król i Królowa Małżonka przybędą do Opactwa Westminsterskiego w procesji z pałacu Buckingham, znanej jako Królewska Procesja. Po nabożeństwie Ich Królewskie Mości powrócą do pałacu Buckingham w większej uroczystej procesji, znanej jako Procesja koronacyjna. Do ich Wysokości dołączą w tej procesji inni członkowie rodziny królewskiej" – czytamy w oświadczeniu. Następca Elżbiety II zostanie wówczas namaszczony świętym olejem, otrzyma królewskie insygnia, w tym złote jabłko, pierścień koronacyjny i berło, a następnie zostanie ukoronowany koroną św. Edwarda i pobłogosławiony. "Książę Harry został wypisany ze scenariusza koronacji. Nie będzie miał oficjalnej roli, jeśli będzie uczestniczył w ceremonii" – podano na łamach gazety "Sunday Times". Powodem takiej decyzji ma być głośna autobiografia syna księżnej Diany i Karola.

Źródło: natemat.pl

Allan Krupa i jego nowy wizerunek. Syn Górniak rapuje o "s***ach", swoich fantazjach i... mamie


Allan Krupa podąża swoją muzyczną drogą, zupełnie odmienną niż jego mama. Syn Edyty Górniak rapuje, a teksty jego kawałków wzbudzają coraz większe kontrowersje. 18-latek wypuścił ostatnio nową piosenkę, w której rzuca wulgaryzmami, nawija o swoich fantazjach erotycznych i... mamie. Allan Krupa w marcu ubiegłego roku skończył 18 lat i ruszył ze swoją muzyczną twórczością Każda jego kolejna piosenka wzbudza skrajne emocje wśród internautów W nowym singlu pt. "WOW" słuchamy o "s**ach", "kajdankach w łóżku" i wychowaniu przez jego mamę Allan Krupa to syn Edyty Górniak i Dariusza Krupy. Chłopak urodził się w 2004 r. Piosenkarka w niejednym wywiadzie wspominała o tym, jak kocha swojego "Allanka", że jest on dla niej najważniejszy. - Tęsknię do czasów, jak był mały i miał loki, których nie mogłam nigdy rozczesać i tylko mogłam to zrobić w wannie, jak go kąpałam. Chcę znowu zobaczyć tego cudnego, małego anioła, ale go po prostu już nie ma – mówiła w rozmowie z "Faktem". Wiele wskazuje na to, że sam Allan za tamtym okresem nie tęskni. Wszedł dziarskim krokiem w dorosłość. Najpierw myślał o wojsku, teraz jednak skupił się na tworzeniu muzyki, a dokładnie rapu. Może Cię zainteresować również: Syn Edyty Górniak wyjawił, jak wyglądają jego relacje z ojcem. Entuzjazmu brak Jego wspólne popisy z mamą mogliśmy już zobaczyć na ostatnim "Sylwestrze Marzeń z TVP". - To była kumulacja rewelacyjnych nieszczęść. Najpierw Allan, któremu Edyta zapomniała powiedzieć, że jak się śpiewa z playbacku, to trzeba mieć mikrofon przy buzi. Następnie Edyta, która zaplątała się w rękaw swojego futra, więc przez całą piosenkę, biedna, musiała udawać, że to jest taka jej stylówa - komentowała ich występ Doda. Nowa piosenka Allana, czyli rapowanie o seksie, narkotykach i... mamie Krupa brnie dalej i wciąż kreuje swój "niegrzeczny wizerunek". Ostatnio na YouTube pojawił się jego kolejny kawałek. 18-latek ukrywając się pod pseudonimem Enso w duecie z Nerwusem nagrał piosenkę "WOW". W klipie nie brakuje tancerek, a z ust Allana słyszymy: "Młody boss, młody cham. Czasem dżentelmen, gdy ochotę mam; Ostatnio widzę, że jakaś pani mówi, że ja cham; Moja mama wychowała mnie na małe grzeczne cudo, ale co ja mam zrobić, kiedy pani córka prosi, abym mówił do niej s*ko". 18-latek "nawija" też o "tajemniczej towarzyszce", która "w nosie ma szron, mimo że nie jest zimno" i dalej: "jestem lodowaty tak jak chłopaki, które siedzą na murku, chcą być skuci, ale nie w kajdankach, chyba że w łóżku". Jesteście ciekawi, co na to jego mama Edyta? Gwiazda dała się już poznać z tego, że zawsze pochwala piosenki syna. Tak było i tym razem. Górniak pod teledyskiem dodała komentarz z emotikonami szampana, serca i ognia. Nie wszyscy byli jednak tak entuzjastycznie nastawieni do nowego "dzieła" Allana. "Ukryty talent, niech zostanie ukryty"; "Słucham na wyciszonych słuchawkach"; "Moc! Coś mnie zaczęło boleć po odsłuchaniu tego" - czytamy w komentarzach.

Źródło: natemat.pl

Krwawy wypadek na koncercie. Didżejka niechcący strzeliła sobie w twarz z armatki z konfetti


Wypadki na koncertach nie są niestety rzadkie. Częściej zdarzają się one jednak publiczności niż samym artystom. Tym razem chwilę grozy przeżyła brazylijska didżejka Flavia Ribeiro, znana jako DJ Flavinha. Przypadkowo strzeliła z armatki z konfetti prosto w swoją twarz. W ubiegły weekend brazylijska didżejka Flavia Ribeiro, która występuje pod pseudonimem DJ Flavinha, zagrała set w położonym nad Oceanem Atlantyckim stanie Santa Catarina w Brazylii. Wszystko odbywało się spokojnie i bez incydentów. Niestety do czasu. W pewnej chwili artystka wzięła do rąk armatkę z konfetti, które są popularne na niektórych koncertach muzycznych i klubowych imprezach. DJ Flavinha miała groźny wypadek na koncercie. Strzeliła sobie w twarz z armatki Na nagraniu, które pojawiło się w sieci (udostępniła je potem sama didżejka) i stało się viralem, widzimy jak Ribeiro stoi na scenie przed radosnym tłumem i trzyma w ręku urządzenie. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że niechcący skierowała je w odwrotną stronę – nie w kierunku oddalonej widowni, jak było to w planach, ale w swoją twarz. Na wideo można zobaczyć, że nagle kobieta odpala armatkę i dostaje w twarz chmurą konfetti. Wtedy szybko zbiega ze środka sceny. – Moje wideo jest wszędzie. To był wypadek – mówiła na Instagramie, na którym obserwuje ją ponad 37 tysięcy osób. – Pobiegłam za konsoletę i nadal grałam, nawet pomimo dużej ilością kapiącej krwi i ogromnego bólu. Zarzuciłam włosy do przodu i dalej tam stałam. Ludzie z mojego zespołu chcieli mnie wyciągnąć, a ja nie chciałam zejść ze sceny – relacjonowała Ribeiro. DJ Flavinha grała tak jeszcze 20 minut. W końcu ból stał się nie do zniesienia, a Ribeiro wyjawiła, że "nie mogła już wytrzymać". Artystka poszła do punktu medycznego, a potem została zabrana do szpitala, gdzie założono jej opatrunek. Na Instagramie pokazała zdjęcie, na którym ma rozkrwawiony bok szyi i fragment podbródka. Wypadek didżejki w Brazylii. Wcześniej straż pożarna ostrzegała przed armatką z konfetti Didżejka opisała całe zdarzenie na Instagramie, gdyż zaniepokojeni fani dopytywali, co się stało. Ribeiro chciała więc dać znać, że wszystko jest w porządku. Wybuch konfetti na szczęście ominął jej oczy i obyło się bez groźnych urazów. – Wracam do zdrowia i wszystko jest ok. Nagrywam wideo i tutaj je zostawię, abyście widzieli, co się stało, bo wiele osób do mnie pisało. Dziękuję za troskę, ludzie – zwróciła się do fanów oraz ludzi, którzy weszli na jej profil na Instagramie po obejrzeniu viralowego wideo. Jak informuje brytyjski tabloid "Daily Mail", który opisał całe zdarzenie, straż pożarna w brazylijskim stanie Santa Catarina wcześniej ostrzegała przed armatką z konfetti, której używała Flavia Ribeiro podczas swojego setu. Urządzenia te są bowiem podobno dostępne w popularnych sklepach z artykułami świątecznymi w Brazylii, o ile nie zawierają prochu strzelniczego. Straż pożarna podkreśliła, że ten sprzęt, który zwykle jest zasilany gazem, nie spełnia określonych standardów, co zwiększa ryzyko obrażeń.

Źródło: natemat.pl

Wszyscy znamy tę melodię. Jak powstał hymn WOŚP?


Od ponad 30 lat w jedną ze styczniowych niedziel znaczna większość Polaków jednoczy się i otwiera swoje serca, by pomagać innym. Słynnym finałom Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zawsze towarzyszy charakterystyczny muzyczny motyw przewodni. Jak powstał hymn WOŚP? Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, jak sama nazwa wskazuje, jest nierozerwalnie związana z muzyką. W końcu co roku podczas finału GRA na rzecz polskiej służby zdrowia i jej pacjentów. Wtedy też na scenach w całej Polsce występują charytatywnie setki artystów i kapel: znanych i mniej znanych. Jednak tylko jeden utwór przywodzi od razu na myśl WOŚP: "Karnawał". Stanowi dżingiel, hymn i główną oprawę muzyczną finałów WOŚP od samego początku, a więc od 1993 r. Jaka jest jego historia i kto jest jego autorem? Jak powstał dżingiel Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Rąbka tajemnicy w kwestii historii hymnu WOŚP uchylił jego twórca: gitarzysta, kompozytor i lider grupy Voo Voo Wojciech Waglewski. W 2018 r. w rozmowie z portalem cojestgrane24.pl przyznał, że dżingiel, a właściwie utwór najpierw nosił nazwę "Łobi jabi". Skomponował go za namową pomysłodawcy akcji WOŚP i współzałożyciela fundacji Jurka Owsiaka. Miało to miejsce jeszcze przed pierwszym finałem, w okresie świąt Bożego Narodzenia 1991 r., kiedy Owsiak wyszedł z inicjatywą zbiórki pieniędzy na zakup płuco-serca dla kliniki kardiochirurgii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, co ogłosił w prowadzonym przez siebie na antenie TVP 2 programie "Róbta, co chceta, czyli rockandrollowa jazda bez trzymanki". Jak zdradził Waglewski, "przymierzając się do hymnu, wykorzystał gotową już kompozycję (powstałą na potrzeby lubelskiego teatru Scena Ruchu) i dopisał do niej słowa". Sam motyw instrumentalny stworzył o wiele wcześniej, jeszcze na początku lat 70., kiedy grał w zespole Nirwana. – To jedna z pierwszych melodii, jakie w życiu skomponowałem – przyznał. Historia hymnu WOŚP. Nagranie "Karnawału" i prawa autorskie W 1998 r. rockowo-folkowo-jazzowy zespół Waglewskiego Voo Voo nagrał z gościnnym udziałem grupy reggae Jafia Namuel pełną wersję piosenki, z już zmienionym tytułem na "Karnawał". W singlu zawarto też fragment innego singla Jafii Namuel "Pozytywne myślenie". Wówczas "Karnawał" został zarejestrowany w ZAiKS-ie. Waglewski przekazał prawa autorskie do piosenki fundacji WOŚP i to jej konto zasilają przychody z utworu w postaci tantiem. – Już na samym początku nie chcieliśmy, żeby ktoś pomyślał, że podpinamy się pod Orkiestrę dla rozgłosu czy pieniędzy – zaznaczał Waglewski. Jako oficjalny hymn WOŚP "Karnawał" jest wykonywany przez Voo Voo jedynie raz do roku: w dniu finału Orkiestry, zaś instrumentalny wstęp utworu z sekcją dętą jest dżinglem i materiałem promocyjnym Orkiestry. Tekst piosenki "Karnawał" Myślę o nas, a dusza ma bredzi, niczego nie można się od niej dowiedzieć Dialog był pełny, trzeba dusz dwu, życia bacik nie daje nam tchu Podobno ptaki upadły jak ludzie, a jednak bliżej są nieba Siedzę na tyłku z rękami w kieszeniach, a duszy nie tego trzeba. Dumam o nas, a głowa ma bredzi, na myśl o wieczorze nie mogę wysiedzieć Będzie pięknie, miło ogromnie, niezbyt cnotliwie i niezbyt też skromnie Podobno ptaki upadły jak ludzie, a jednak bliżej są nieba Siedzę na tyłku z rękami w kieszeniach, a duszy nie tego trzeba. Nasze aukcje na WOŚP: Chcesz rozsławić swoje miasto? Pochwal się nim przed całą Polską w naTemat.pl [AUKCJA WOŚP] Niepowtarzalna okazja. Przeprowadź wywiad z Zofią Zborowską-Wroną [AUKCJA WOŚP] To będzie prawdziwa uczta! Zjedz włoską kolację z Jackiem Pałasińskim [AUKCJA WOŚP] Nie ociągaj się, tylko działaj! Pobiegnij z nami w Runmageddonie [AUKCJA WOŚP] Czarnobyl przed wybuchem wojny. Zdobądź unikalne zdjęcia laureata Grand Press Photo [AUKCJA WOŚP]

Źródło: natemat.pl

Nowe ogłoszenie artystów od Audioriver


Audioriver Festival powraca z garścią kolejnych ogłoszeń. Poza dotychczas poznanymi artystami, na festiwalu wystąpią również: Bou ft. Haribo, Chloé Caillet, KAMP!, Kevin de Vries, KI/KI, Mandidextrous, Moderat, Palms Trax, Trym, We Rob Rave oraz Worakls Orchestra. Jeszcze pod koniec zeszłego roku poznaliśmy pierwszą dziesiątkę artystów, którzy zagoszczą w line-upie tegorocznej edycji Audioriver Festival. Tym razem organizatorzy powracają z kolejną dawką ogłoszeń. Podczas płockiej imprezy, która w tym roku odbędzie się w dniach 28-30 lipca, wystąpią takie projekty jak: Bou ft. Haribo, Chloé Caillet, KAMP!, Kevin de Vries, KI/KI, Mandidextrous, Moderat, Palms Trax, Trym, We Rob Rave, a także Worakls Orchestra. Moderat, czyli połączone siły Modeselektor i Apparat, to jeden z największych comebacków na Audioriver. Twórcy takich hitów jak “Bad Kingdom” czy “New Error” w zeszłym roku powrócili z nowym albumem i nową odsłoną koncertową. “MORE D4TA”, czwarty album grupy, ukazał się ponad sześć lat po swoim poprzedniku, a jednak jego zawartość jest kwintesencją Moderat. Stworzony w dużej mierze w czasie lockdownu, “MORE D4TA” jest albumem, który zmaga się z uczuciem izolacji i przeciążenia informacją. Dodatkowo na marzec zapowiedziany został album z remiksami - “EVEN MORE D4TA” - na którym znajdą się m.in. nowe wersje utworów stworzone przez The Bug czy Marie Davidson. “Przez wszystkie lata wspólnego tworzenia muzyki, Moderat osiągnęli brzmienie i estetykę, które są całkowicie ich własne, a “MORE D4TA” ukazuje grupę, która jest twórczo naładowana i w pełni oddana swojemu rzemiosłu. Na Audioriver usłyszycie zarówno znane od wielu lat klasyki, jak i nowe brzmienia niemieckiej supergrupy. Po trzech długich latach oczekiwania Worakls powraca na scenę, aby zaprezentować zupełnie nową interpretację swojego projektu "Worakls Orchestra". Show, w którym bierze udział 20-osobowa orkiestra, uwiodło już 100 000 osób w całej Europie. Jak twierdzi sam Worakls: "Połączenie tych dwóch światów, klasycznego i elektronicznego, otworzyło drzwi do nieskończonego wszechświata. To poczucie wolności to właśnie to, co chcę, aby moja publiczność odczuwała dzięki temu nowemu show.” Trym to paryski DJ łączący muzykę fast techno i new trance. Poza własną twórczością promuje też innych artystów jako założyciel labelu “COLOR”. Muzyka, jaką przedstawia, jest równie energetyczna, jak i bardzo melodyjna. Trym jest niestrudzonym perfekcjonistą; gdziekolwiek gra, zawsze stara się dać możliwie najlepszy występ, a przy tym nie ustaje w poszukiwaniach w nowych i świeżych brzmień. Kevin De Vries nieustannie pnie się do góry, konsekwentnie prezentując dawkę charakterystycznego dla siebie hybrid techno. Jego muzyka doprowadza soundsystemy do granic możliwości, jednocześnie czerpiąc z mocy techno i euforii transu w sposób unikalny dla De Vriesa. W DJ-setach Kevina da się poczuć wyjątkową energię jego własnej muzyki, również wtedy, gdy operuje pomiędzy najnowocześniejszymi brzmieniami a klasykami lat 90. Autorski styl drum'n'bass, który wytworzył Bou, łączący w sobie dynamikę jump-up i jungle, sprawił, że artysta stał się jednym z topowych graczy sceny bassowej. W 2021 roku DJ i producent odniósł swój największy sukces. Był headlinerem londyńskiego Drumsheds, odbył trasę po Nowej Zelandii i zagrał na kilku kultowych brytyjskich festiwalach, takich jak Creamfields i Bass Fest. Bou uruchomił również własny label pod nazwą Gossip. Na Audioriver przyjedzie z MC Haribo. Chloé Caillet to DJ-ka, producentka i multiinstrumentalistka z Paryża. Chloé jest znana ze swojego eklektycznego gustu w muzyce i modzie. Grała w jednych z najbardziej znanych klubów na świecie i jest aktualnie rezydentką w Circoloco / DC10 na Ibizie. Pierwszy niezależny singiel Chloe "Love Ain't Over" ukazał się pod koniec 2021 roku wraz z wyjątkowym zestawem remiksów z udziałem Gerda Jansona i Carlity. KAMP! niedawno zapowiedzieli zakończenie działalności. Ich występ na Audioriver będzie zatem jedną z ostatnich okazji do usłyszenia ich przebojowych produkcji w wersji live. Powstałe w 2007 roku trio od samego początku wyróżnia się oryginalnością na rodzimej scenie. Popowa elektronika rodem z lat 80. łączy się tu z klubowymi brzmieniami z ostrzejszym lat 90., a całość jednocześnie wydaje się bardzo aktualna nawet po dekadzie od debiutu. Ukształtowana przez trance, acid i techno, KI/KI tworzy własne charakterystyczne brzmienie: muzykę, która jest jednocześnie szybka, ale przy tym marzycielska; futurystyczna, lecz nostalgiczna; surowa, a jednocześnie euforyczna. W ostatnich latach zaznaczyła swoją obecność niezapomnianymi całonocnymi imprezami, kuratorując własną serię "KI/KI invites", która wywołała parkietowe szaleństwo od Säule po Bassiani do kijowskiego klubu ∄. Mandidextrous to od wielu lat jedna z czołowych nazw na undergroundowej scenie muzyki tanecznej zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w reszcie Europy. To dzięki wkładowi Mandi rozwinęły się tak świeże i nowatorskie gatunki jak Jungletek, Raggatek czy Speedbass. Jest jedną z nielicznych, jeśli nie jedyną osobą transpłciową, która odnosi tak duże sukcesy na scenie Hardtek. W ostatnim czasie Mandidextrous bardziej skupia się na produkcjach D’n’B. Historia Palms Trax nie mogłaby być bardziej wymarzona. Najpierw ląduje w jednym z wiodących londyńskich sklepów z winylami i odkrywa mistrzów Chicago house i Detroit techno, a później, poprzez próby naśladowania brzmienia swoich nowo odkrytych idoli przypadkowo tworzy prawdziwy hit parkietów “Equation”. W jego nagraniach znaki rozpoznawcze house'u - euforyczne linie fortepianu, bulgoczący kwas i świetliste klawisze - mieszają się z mocną, charakterystyczną dla Jaya Donaldsona perkusją. "We Rob Rave" to projekt PZG i Dubsknita – dwóch polskich producentów, dobrze znanych z projektów z pogranicza gatunków takich jak jungle, drum'n'bass, dubstep czy footwork. Po ponad 10-letniej, wspólnej twórczości postanowili skupić się na mieszaniu oldschoolowych sampli sceny rave, melodyjnych pianinek z futurystycznym brzmieniem footworku, łamanymi na wszelkie sposoby amen breakami oraz soczystymi, przesterowanymi piekłem bassami. Powyżsi artyści dołączają do dotychczas ogłoszonego line-upu, w którym znajdują się: 175 BPM, 8Kays, 99999999, Coco Bryce, Desiree, Job Jobse, Krakota, Tengu, VTSS oraz Zuchy. Kolejnych szczegółów na temat programu Audioriver Festival 2023 można spodziewać się już niebawem. Poza powiewem świeżości w line-upie, festiwal zapowiada również nowości na samym terenie imprezy. Jak mówi Piotr Orlicz-Rabiega, szef i organizator Audioriver: „Na pewno planujemy więcej elementów, które będą współtworzyły dzienną odsłonę Audioriver: stref chillu, dekoru, scenografii, edukacji i popołudniowych scen. Dodatkowo, teren naszej imprezy jeszcze bardziej przesuniemy nad piękny Zalew Sobótka i zaprezentujemy nowy układ scen. O wygodę publiczności zadbamy także projektując architekturę scen i ich otoczenia - planujemy utwardzone podesty pod scenami i setki metrów kwadratowych zadaszeń. Te pomogą nam uchronić się przed ewentualnym deszczem, który w zeszłym roku próbował popsuć nam zabawę”. Kolejną nowością jest także bez wątpienia nowe otwarcie w podejściu do muzyki bassowej. W tym roku będą działać aż dwie sceny, na których znajdzie się miejsce nie tylko dla d’n’b, ale i dla takich gatunków jak nu breaks, jungle, UK bass, dubstep, garage czy grime. W związku z wprowadzeniem nowych scen bassowych, festiwal ogłosił konkurs na ich nazwy. Zgłaszać swoje pomysły można w komentarzach pod konkursowymi postami na profilach Audioriver Festival na Facebooku i Instagramie. Wyłonione zgłoszenia,, zostaną wykorzystane jako oficjalne nazwy obu scen, a dla zwycięzców przewidziane są nagrody, czyli karnety na cały tegoroczny festiwal.

Tagi: Doda, Dior
Źródło: natemat.pl

Popek ma ukrytą blokadę na Instagramie. Ostatnio pokazał, co zrobił na grobie Escobara w Kolumbii

#zrodlo
Popek Monster to osobowość, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Jeszcze niedawno zaskoczył całą opinię publiczną prywatnym nagraniem, które wyciekło w sieci. Teraz "król Albanii" wyjechał do Kolumbii. To właśnie tam nagrał wideo, które ponownie zszokowało internautów. Raper pokazał, co zrobił na grobie Escobara w Kolumbii. Popek to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego show-biznesu Niedawno do sieci wyciekło prywatne nagranie rapera, na którym pokazał się w całej okazałości Jak się okazało celebryta ostatni czas spędził w Kolumbii. W swoich social mediach opublikował wideo, na którym pokazał, co zrobił na grobie Pablo Escobara Popek z "Gangu Albanii" jest jednym z bardziej popularnych polskich raperów. Jego konto na Instagramie obserwuje ponad 885 tysięcy internautów. Jednak użytkowników zaskoczył jeden fakt. Jak się okazało, celebryta otrzymał shadowban na portalu społecznościowym. To ukryta blokada często stosowana w social mediach za łamanie regulaminu. Profil rapera istnieje, jednak nie można go znaleźć w wyszukiwarce. W ostatnim czasie Popek relacjonował swój pobyt w Kolumbii. Celebryta dodał szokujące wideo, na którym pokazał swoją wizytę na grobie Pablo Escobara, kolumbijskiego "barona narkotykowego". "Jestem największym fanem. Pablo mamy prze****ne. Ja tu umrę lub zostanę" – mówi na nagraniu "król Albanii". Chwilę później podszedł do nagrobka, rozsypał biały proszek na płycie i wciągnął do nosa. Wideo bardzo szybko zniknęło z oficjalnego profilu rapera na Instagramie, jednak czujni internauci zdążyli je zachować, a filmik krąży w sieci. Wyciekło prywatne nagranie Popka, na którym jest nago Echa ostatnie afery z raperem w roli głównej do tej pory nie cichną. Niedawno do sieci wyciekło prywatne nagranie Popka, na którym pozuje nago przed lustrem. Raper miał wysłać wideo do kobiety w prywatnej wiadomości. Na wideo można zobaczyć, jak na początku jest w samej bieliźnie. Jednak chwilę później ściąga skąpe odzienie, by pochwalić się swoim przyrodzeniem. Raper nie omieszkał skomentować całego zamieszania. Na swoim profilu na Instagramie dodał wideo, w którym próbował obrócić sytuację w żart. Jak się okazało filmik, na którym wyznaje kobiecie, że "jest zboczony na jej punkcie", został opublikowany bez jego zgody. Czytaj także: Do sieci wyciekło prywatne nagranie Popka, na którym jest nago. Fani: "Sam jesteś sobie winien!" – Jak zdążyliście zauważyć, ten la******g z Włocławka udostępnił moje zdjęcia o zabarwieniu erotycznym. Dla zainteresowanych – nie spie***olcie tego, bo od dzisiaj mój k***s jest w waszych rękach – możemy usłyszeć na nagraniu. Jednak cała sytuacja na tym się nie skończyła. Chwilę później celebryta nagrał kolejne wideo, zwracając się do kobiety, która opublikowała nagranie. Raper stwierdził, że przez nią "stracił dwójkę dzieci". "Zniszczyłaś moją Kaśkę. Ona Ci nigdy w życiu ku**a krzywdy nie zrobiła" – mówił na nagraniu Popek. Niedługo po tym w internecie wylała się fala komentarzy ze strony fanów, którzy twierdzili, że sam jest sobie winien.

Tagi: Doda, Popek, Loka
Źródło: natemat.pl

Edward Miszczak o przyszłej współpracy z Dodą. "Były między nami animozje"


Od dawna wiadomo, że Doda swoje pierwsze kroki stawiała w telewizji Polsat. Jednak, gdy stanowisko dyrektora programowego objął Edward Miszczak, pojawiły się spekulacje, czy wokalistkę nadal będzie można zobaczyć na antenie stacji. Doda w wywiadach podkreślała, że jest otwarta na współpracę. Teraz głos w tej sprawie zabrał dyrektor programowy telewizji. Edward Miszczak od połowy stycznia oficjalnie objął stanowisko dyrektora programowego telewizji Polsat W mediach pojawiły się spekulacje na temat, czy po zmianach personalnych nadal zobaczymy na antenie telewizji Dodę Jak się okazało, wokalistka jest otwarta na propozycje. Teraz zdanie w tym temacie zabrał następca Niny Terentiew Doda w wywiadach dość często bywała oszczędna na temat jej relacji z Edwardem Miszczakiem. Zapytana o ich współpracę w Polsacie dość ostrożnie wypowiadała się o samym dyrektorze programowym. "Najważniejsze jest dobro widzów, fanów stacji, a tych mamy wspólnych. Chodzi też o oglądalność. Poza tym musimy zostawić za sobą wszelkie niesnaski i patrzeć do przodu" – powiedziała wokalistka w rozmowie z Plejadą. Chociaż następca Niny Terentiew od niedawna pełni funkcje na nowym stanowisku, już zdążył sporo namieszać i porządnie zaskoczyć widzów. Najwięcej pozmieniało się w obsadzie programu "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". Z formatem pożegnali się Katarzyna Skrzynecka i Michał Wiśniewski, a Piotra Gąsowskiego w roli prowadzącego zastąpi Maciej Rock. Z kolei nowym trzecim jurorem został Paweł Domagała. Pomimo tego, teraz Edward Miszczak zdecydował się zabrać głos w temacie współpracy z Dodą. Czytaj także: Doda szczerze o atakach paniki. "Najgorszym błędem jest katowanie się muzyką" Doda miała nieoficjalny zakaz wstępu do TVN Doda przez pewien czas miała na pieńku z Edwardem Miszczakiem. Wszystko za sprawą programu "Na Językach" prowadzonego przez Agnieszkę Woźniak-Starak, a dokładniej materiałów, które stawiały jej najbliższą rodzinę w nie najlepszym świetle. Rodzina Rabczewskich pozwała TVN oraz prowadzącą program. Oprócz tego niemal rok po emisji materiału panie spotkały się na gali "Niegrzeczni", gdzie po części oficjalnej miało między nimi dojść do szarpaniny. O awanturze rozpisywały się media, publikując zdjęcia obrażeń Woźniak-Starak.  Cała sprawa skończyła się na sali sądowej, a Doda otrzymała nieoficjalny zakaz wstępu do TVN. Po ponad dwóch latach od wszczęcia rozprawy wokalistka została uniewinniona przez "znikomą szkodliwością społeczną czynu". Z kolei ojciec wokalistki wygrał sprawę wytoczoną stacji. Materiał, który został zaprezentowany został uznany za "szyderczy i prześmiewczy" oraz stanowił "szukanie taniej sensacji". W trakcie swojego dziesięciolecia Doda nie mogła pominąć bardzo ważnego aspektu. Podczas jednego z przemówień opowiedziała o swojej drodze na szczyt i o tym, że zawsze starała się być sobą. Czytaj także: Doda opowiedziała o swoim marzeniu. Ma to związek z Telewizją Polską Słowa Dody nawiązały do tego, że wspólnie z zespołem "Virgin" w 2005 r. zdobyła Słowika Publiczności za piosenkę "Znak pokoju" i od lat nie ma wstępu do TVN.

Po cichu rozpadło się długoletnie małżeństwo Cugowskiego. Artysta ma już nową narzeczoną


W życiu uczuciowym Piotra Cugowskiego wiele się ostatnio wydarzyło. Artysta rozstał się ze swoją długoletnią małżonką Elizą. Okazuje się, że zapałał już uczuciem do innej kobiety. Coraz śmielej opowiada o nowej narzeczonej. Jeszcze do niedawna mówiło się, że Piotr Cugowski jest w związku małżeńskim z Elizą Tokarczyk Tymczasem media obiegła wiadomość o nowym rozdziale w życiu piosenkarza. 43-latek ma już narzeczoną, która jest lekarką Piotr Cugowski to nie kto inny jak syn Krzysztofa Cugowskiego – legendy Budki Suflera. Mężczyzna talent wokalny odziedziczył po ojcu i dziś sam jest jednym z najpopularniejszych wokalistów w Polsce oraz założycielem zespołu Bracia. Jednocześnie należy do tego grona gwiazd, które niechętnie opowiadają o swojej prywatności. Tak przynajmniej było do teraz. Wiadomo, że w 2008 roku poślubił dziennikarkę Elizę Tokarczyk. Trzy lata później para powitała na świecie syna Piotra juniora. Kilka lat temu z okazji 40. urodzin bliscy zrobili mu niespodziankę w "Dzień dobry TVN". Po obejrzeniu materiału o Cugowskim do studia z tortem i balonami weszła jego żona i syn. Zmiany u Piotra Cugowskiego. Ma już nową narzeczoną Z najnowszych medialnych doniesień wynika jednak, że małżonkowie nie są już razem. Jak donosi Pudelek "Piotr Cugowski po cichu rozstał się z żoną i układa sobie życie z nową partnerką". Piosenkarz, gdy był ostatnio w programie "Jaka to melodia?" nazwał ją nawet swoją "narzeczoną". Z kolei w rozmowie z reporterką "Pytania na śniadanie" zdradził, że na widowni "The Voice Senior" wspierają go dwie kobiety: mama i ukochana Karolina, która na co dzień jest lekarzem. – Mogę tylko zdradzić, że była mama i moja narzeczona. Karolina jest zawodowo kompletnie z innej strony. Ja się zajmuję rozrywką, także jestem "lekarzem dusz", a ona jest lekarzem ciała, bo jest bardzo wykwalifikowanym lekarzem internistą i nefrologiem – wyznał. Cugowski tak mówił o byłej żonie i kryzysach w ich związku Przypomnijmy, że w 2019 roku na protalu kobieta.pl ukazał się wywiad z Piotrem Cugowskim. Podczas rozmowy poruszono temat jego wyjazdów na koncerty i rzeszy fanów oraz fanek. "Czy żona nie jest zazdrosna?" – padło pytanie. – Eliza może jest trochę zazdrosna, to zdrowy odruch. Poznaliśmy się 20 lat temu i myślę, że obydwoje przyzwyczailiśmy się do takiego trybu życia. Kiedy zbyt długo siedzę w domu, zaczynam czuć się dziwnie. Ktoś mądry powiedział, że nie należy się narzucać z obecnością, i miał rację – stwierdził. – Zdaję sobie sprawę, że dla mojej żony nie zawsze jest to łatwe do zniesienia, ale dzięki moim wyjazdom zdarzają się też piękne momenty: wtedy, kiedy wracam, kiedy widzimy się na nowo. Przyznaję, że to wszystko nie jest jednak proste, dlatego mój zawód nie sprzyja utrzymaniu więzi rodzinnych – dodał. Wspomniał też o kryzysach w związku. – Uważam, że nie ma w tym nic dziwnego. Niesnaski są nieodłączną częścią każdego związku. A to, że wciąż mamy normalny dom, jest zasługą mojej żony – podsumował.

Źródło: natemat.pl

Podwójny "ślub" Måneskin przejdzie do historii! Zdjęcia muzyków robią furorę w sieci


Zespół Måneskin zyskał popularność, wygrywając z numerem "Zitti E Buoni" 65. Konkurs Piosenki Eurowizji w Rotterdamie. Obecnie Włosi z przytupem ruszyli z promocją swojego trzeciego krążka "Rush!". Podczas premiery albumu w Rzymie dziennikarze i sławni goście byli świadkami zaślubin członków kapeli. Zdjęcie z "ołtarza" zyskało już ponad milion polubień. O zespole Måneskin w ostatnich dniach znów zrobiło się głośno To za sprawą ich podwójnego "ślubu", który odbył się w Rzymie Metaforyczna ceremonia była częścią hucznej promocji ich nowej płyty Podwójny "ślub" Måneskin. Zdjęcia muzyków z ceremonii robią furorę w sieci Måneskin szturmem podbiło najpierw europejską, a potem światową scenę muzyczną. Wybili się na 65. edycji konkursu Eurowizji. Włosi z piosenką "Zitti e buoni" zdobyli pierwsze miejsce w 2021 roku. Od tamtej pory nie dają o sobie zapomnieć, a niekonwencjonalne stroje czy zachowanie są częścią ich rockandrollowego wizerunku. Nieraz budzili kontrowersje. Chociażby tuż po finale wspominanego konkursu podejrzewano ich o wciąganie narkotyków. Pod koniec sierpnia 2022 roku ocenzurowano zaś ich show na rozdaniu nagród MTV Video Music Awards. Poszło o stylówkę wokalisty Damiano Davida, paradującego z nagimi pośladkami po scenie. Basistce Victorii De Angelis opadła natomiast bluzka, eksponując pierś. Przypomnijmy, że w skład grupy wchodzą: gitarzystka Victoria De Angelis, wokalista Damiano David, gitarzysta Thomas Raggi oraz Ethan Torchio, który gra na perkusji. Jak połączyli siły i stali się kapelą? Victoria i Thomas chodzili razem do szkoły muzycznej, Damiano znał Victorię z widzenia i to od niego wyszedł pomysł założenia Måneskin w 2016 roku. Ethan dołączył do nich z ogłoszenia na grupie dla muzyków z Rzymu. – Non stop słyszeliśmy, głównie od osób z włoskiej branży muzycznej, że się nam nie uda, że nikt nie będzie chciał słuchać płyty, że takiego rodzaju rocka nie puszcza się już w radio. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy sami przeciw wszystkim i cholernie się baliśmy – mówiła Victoria w wywiadzie z Heleną Łygas dla naTemat. – Baliśmy się, że ci wszyscy ludzie mają rację. Że nasz pierwszy album napisany dokładnie tak, jak chcemy, będzie końcem naszej kariery. Baliśmy się, że znikniemy – dodała. Obawy były niesłuszne, gdyż Måneskin radzi sobie doskonale, promując trzeci krążek. W dzień premiery albumu "Rush!", na którym znalazło się 17. utworów, w tym single "Supermodel" i "Mammamia", muzycy przyjechali białymi limuzynami przed budynek Pałacu Brancaccio. Tam odbył się metaforyczny ślub członków kapeli, którzy w niejednym wywiadzie podkreślali, że są dla siebie jak rodzina. Ceremonii przewodniczył Alessandro Michele, były dyrektor kreatywny Gucci. Podczas uroczystości w Rzymie obecna była plejada gwiazd oraz polska dziennikarka muzyczna, Gabi Drzewiecka. Relacja z tego wydarzenia obiegła social media, budząc niemałe poruszenie wśród fanów zespołu. "Kto złapał bukiety? (Wciąż nie możemy uwierzyć, że jesteśmy po ślubie!)" – podpisali wspólne zdjęcie. W ramach relacji z podwójnego "ślubu" pojawił się również filmik, na którym widzimy pocałunki, ślubujących sobie miłość Damiano i Thomasa oraz Victorii i Ethana (perkusista był ubrany w kobiecą suknię i miał welon). Przypomnijmy, że już 12 maja kapela pojawi się w Warszawie i da koncert na Torwarze. Z pewnością podczas show będzie można usłyszeć niejeden numer pochodzący z albumu "Rush!"... no i oczywiście zobaczyć na żywo "nowożeńców".

Źródło: natemat.pl

Gwiazda zszokowała na tygodniu mody. Była pokryta... 30 tys. kryształków Swarovskiego


Kiedy wydawało się, że w modzie mało co nas jeszcze zaskoczy, pojawiła się Doja Cat. I to cała na... czerwono. Popularna piosenkarka i raperka pojawiła się na tygodniu mody w Paryżu w odważnej stylizacji. Cała jej twarz i ramiona były pokryte małymi kryształkami Swarovskiego. Przyćmiła nawet Kylie Jenner ze sztuczną głową lwa. Trwa Paris Fashion Week i wszyscy zdają się mówić tylko o jednym pokazie: domu mody Schiaparelli. W ramach inspirowanej "Boską Komedią" Dantego wiosenno-letniej kolekcji "Inferno Couture" dyrektor kreatywny Daniel Roseberry wpadł na dość dziwaczny pomysł. Zaprojektował bowiem suknie haute couture ozdobione sztucznymi głowami dzikich zwierząt, m.in. lwów czy wilków. W takich kreacjach pojawiły się na wybiegu Irina Shayk, Shalom Harlow i Naomi Campbell, a Kylie Jenner zasiadała z lwią głową wśród publiczności. "Lampart, lew i wilczyca – reprezentujące pożądanie, dumę i chciwość w kultowej alegorii Dantego – w ręcznie rzeźbionej piance, żywicy, wełnie i jedwabnym sztucznym futrze, ręcznie malowane, aby wyglądały jak najbardziej realistycznie" – opisuje Schiaparelli na Instagramie. Dom mody podkreślił również, że podczas tworzenia kolekcji nie ucierpiały żadne zwierzęta. Mimo to suknie z głowami zwierząt wywołały ogromne kontrowersje, a na profilach Schiaparelli czy brytyjskiego "Vogue'a" dominowały negatywne opinie. Krytycy twierdzą, że kolekcja jest niesmaczna, bez gustu i promuje polowania na zwierzęta (a w tym przypadku: nielegalne polowanie na zagrożone gatunki), gdyż sztuczne maski przypominają trofea z Safari. Doja Cat w kryształkach Swarovskiego na tygodniu mody w Paryżu To nie jedyna kontrowersja z pokazu Schiaparelli w Paryżu. Uwagę zwróciła na siebie również Doja Cat. Popularna 27-letnia wokalistka pojawiła się w stolicy Francji cała na czerwono i... kryształowo. Amerykanka, która była jednym z gości na widowni, założyła czerwoną suknię z gorsetem, czerwone rękawiczki, rajstopy i buty, a cała jej twarz, głowa i ramiona pokryte były czerwonymi kryształkami Swarovskiego. Jej total look w czerwieniu przywodził na myśl piekło z "Boskiej komedii" Dantego, którą inspirowała się kolekcja. Jej kreacja była dziełem Daniela Roseberry'ego oraz słynnej wizażystki Pat McGrath. "Wyjątkowa cierpliwość Dojy, gdy w ciągu 4 godzin i 58 minut tworzono tę stylizację i ręcznie nakładano na nią ponad 30 000 kryształów Swarovskiego, była inspirująca. Produkt końcowy był magicznym, hipnotyzującym i błyszczącym arcydziełem" – napisała twórczyni marki Pat McGrath Labs na Instagramie. O stylizacji Dojy Cat na tygodniu mody w Paryżu zrobiło się niesamowicie głośno, ale jej stylizacja – w przeciwieństwie do sukni z głowami zwierząt – wywołała spory entuzjazm. "To jest kreatywna modowa sztuka. Dobrze, że nie nosiła 'kociej głowy'", "Wygląda jak kosmiczna supergwiazda", "Jedna z najlepszych stylizacji w historii mody", "To jest arcydzieło" – pisali internauci, chociaż nie zabrakło oczywiście licznych memów i żartów.

Martyniuk nie zaśpiewa w Poznaniu. "Disco polo jest granicą, której przekroczyć nie można"


W ostatnich dniach wybuchła burza przed koncertem "króla disco polo". Wydarzenie stanęło pod znakiem zapytania. Grupa poznańskich artystów i młodzieżowych radnych sprzeciwia się występowi zespołu Akcent w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Teraz już oficjalnie wiadomo, że odwołano koncert Zenka Martyniuka. Od miesiąca w sieci przewija się temat bojkotu koncertu "Zakończenie karnawału z Zenonem" Zenek Martyniuk planowo miał zaśpiewać 20 lutego w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Decyzja zapadała. Wydarzenie jednak się nie odbędzie Zenek Martyniuk to marka sama w sobie. Bez jego występu nie może odbyć się żadna większa impreza czy festiwal organizowany przez TVP. Wokalista zespołu Akcent utrzymuje się na scenie muzycznej od końcówki lat 80. Wypuścił 20 albumów studyjnych, z czego pięć było solowymi krążkami. Do jego największych hitów należą takie utwory jak "Przez Twe Oczy Zielone", "Przekorny los", "Królowa Nocy", "Życie To Są Chwile" czy "Gwiazda". Co więcej, w 2020 roku, kinową premierę miała filmowa biografia Martyniuka pt. "Zenek". Kalendarz koncertowy Martyniuka na najbliższe miesiące jak zwykle pęka w szwach. Okazuje się jednak, że jeden z bardziej rozchwytywanych muzyków disco polo w Polsce i jego show, nie są wszędzie mile widziane. Odwołano koncert Zenka Martyniuka w Poznaniu. Decyzję przekazał radny Od kilku tygodni dostępne w sprzedaży były bilety na "Zakończenie karnawału z Zenonem". Dostępne były różne opcje cenowe - od 99 do 145 zł. Koncert miał odbyć się w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Poznańska uczelnia bez problemu udostępnia swoją aulę na rozmaite wydarzenia, jednak zwykle są to imprezy kulturalne, o zupełnie innym profilu niż koncerty disco polo, jak np. Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy czy koncert laureatów Konkursu Chopinowskiego. Do zbojkotowania wydarzenie zachęcili artyści filharmonii, którzy często koncertują w UAM. "Aula UAM jest budynkiem Akademii Królewskiej, gdzie nawet w trakcie zaborów Polacy mogli studiować. To jest uniwersytet, sala, w której odbywa się jeden z najważniejszych konkursów skrzypcowych, tu immatrykuluje się studentów, wręcza doktoraty, przyjmuje prezydentów i Güntera Grassa. Rola kulturotwórcza tego miejsca jest nie do opisania. Koncert disco polo w tym miejscu jest po prostu niedorzeczny" – wyjaśniał jeden z muzyków w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Dziennikarze "GW" pragnęli zasięgnąć także opinię władz uniwersytetu, dlatego też zwrócili się o komentarz do rzeczniczki. Ona oświadczyła, że uczelnia nie ma zamiaru wycofać się z umowy z organizatorem koncertu. "Odbywają się tam nie tylko konkursy i występy muzyków klasycznych, ale także popularnych artystów muzyki rozrywkowej. O gustach się nie dyskutuje. Czy to aprobujemy, czy nie, muzyka disco polo istnieje w przestrzeni publicznej" – powiedziała Małgorzata Rybczyńska. Ponadto wiadomo, że członkowie Młodzieżowej Rady Miasta Poznania planowali wystosować list protestacyjny w sprawie koncertu Martyniuka. "Stanowczo sprzeciwiamy się inicjatywie, na którą pozwalają władze uczelni. Aula Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza jest miejscem o wysokim prestiżu, przeznaczonym do wydarzeń tzw. kultury wysokiej. Uważamy, że koncert p. Zenona Martyniuka, artysty wykonującego muzykę z gatunku disco polo, mógłby mocno zaszkodzić podniosłości tej przestrzeni" – pisali w swoim oświadczeniu. Koncert miał się odbyć 20 lutego 2023 roku o godz. 19:00 w auli UAM przy ulicy Wieniawskiego. Radny Michał Grześ w trakcie sesji Rady Miasta przekazał, że z zabawy przy muzyce Martyniuka nici. – Disco polo jest granicą, której przekroczyć nie można – tłumaczył radny. Wejściówki na ten koncert można było kupować za pośrednictwem różnych platform. Obecnie widnieje na nich krótki komunikat. - To wydarzenie zostało odwołane - czytamy. Szczegóły nie zostały jednak podane.

Źródło: natemat.pl

Nagranie z teściową Shakiry wyciekło do sieci. Podczas sprzeczki złapała ją za twarz


Shakira i Gerard Pique ogłosili rozstanie w czerwcu ubiegłego roku, ale pranie brudów zaczęli urządzać dopiero niedawno. Nie jest tajemnicą, że piosenkarka i jej teściowa nie darzyły się wielką sympatią. Teraz sieci wylądowało nagranie, na którym widzimy, matkę piłkarza i artystkę podczas kłótni. Kobieta uciszyła wokalistkę, wymownie chwytając ją za buzię. Wojna medialna pomiędzy Shakirą i Gerardem Pique trwa w najlepsze Artystka wypuściła muzyczny hit, w którym uderzyła w byłego ukochanego, jego kochankę oraz rodziców Ponadto wystawiła na balkonie kukłę wiedźmy, skierowaną w stronę domu teściów Teraz po sieci krąży archiwalne nagranie, na którym widać ostrą wymianę zdań między matką piłkarza a synową Shakira i Gerard Pique byli jedną z najbardziej znanych par w piłkarskim świecie. Piłkarz i wokalistka poznali się 12 lat temu na planie teledysku do hitu "Waka Waka", który był hymnem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2010 roku. Nie wzięli ślubu, ale doczekali się dwójki dzieci: 10-letniego Milana i 8-letniego Sashy. Sportowiec i wokalistka oficjalnie rozstali się pół roku temu. Od kilku tygodni nie cichnie zaś szum wokół muzycznego dissu, który 45-letnia wokalistka wycelowała w niewiernego partnera i jego 23-letnią kochankę. Zorientowała się, że jest zdradzana po marmoladzie, która znikała z ich lodówki. W numerze, który powstał we współpracy z Bizarrapem, Shakira zaleciła piłkarzowi, aby "zamiast tyle ćwiczyć na siłowni, potrenować mózg". Uderzyła także w nową partnerkę Pique, porównując ją do zegarka Casio i samochodu Twingo. Siebie natomiast określiła mianem wyższej półki, tak jak Rolex czy Ferrari. W hicie pojawiły się także gorzkie żale, nawiązujące do teściów. "Zostawiłeś mnie z twoją mamą jako sąsiadką. Prasa u moich drzwi i dług w urzędzie skarbowym. Myślałeś, że mnie skrzywdzisz, ale uczyniłeś mnie silniejszą" – śpiewa. Nagranie z teściową Shakiry wyciekło do sieci. Kobieta złapała ją za twarz Co rodzice Gerada Pique na taki obrót sprawy i ostrą piosenkę synowej? Hiszpańskie media donosiły, że kobieta miała stanąć w obronie jego kochanki, mówiąc, że jest "miła i serdeczna". Ojciec piłkarza ustawił na swoim zdjęciu profilowym na WhatsAppie kadr z filmu "Tańczący z wilkami" i ten tytuł ustawił sobie także jako nick. W ten sposób nawiązał do jednego z największych hitów Shakiry - "She Wolf". Przypomnijmy, że niedawno Shakira wystawiła na balkonie manekina w stroju wiedźmy, skierowanego wprost na okna niedoszłej teściowej (z Gerardem żyli bez ślubu). Podobno miała także puszczać na full, w zapętleniu swój nowy przebój. Tymczasem w sieci zagościło nagranie z udziałem matki piłkarza. Wideo rzuca zupełnie nowe światło na relacje, jakie łączą ją z Shakirą. Już wcześniej można było wnioskować, że nie są ciepłe. Ten fragment to potwierdza. Opis w języku hiszpańskim, który towarzyszy nagraniu, wskazuje, że panie sprzeczały się o kreację. Matka Pique złapała za twarz Shakirę i starała się ją uciszyć, wymownie grożąc jej palcem. Miała chcieć, żeby "synowa" narzuciła żakiet na - jej zdaniem - zbyt wydekoltowaną sukienkę.

Źródło: natemat.pl

Paulina Smaszcz niczym Miley Cyrus. Rozbawiona tańczy do jej nowego hitu [WIDEO]


Najwidoczniej Paulinie Smaszcz mocno spodobała się najnowsza piosenka Miley Cyrus "Flowers", w której piosenkarka rozlicza się z byłym mężem. "Kobieta petarda" dodała wideo, na którym roześmiana tańczy do utworu w samej marynarce. Paulina Smaszcz chciała być niczym Miley Cyrus w teledysku do "Flowers" Nagrała swoje pląsy przed obiektywem i opublikowała w sieci Najnowszy singiel Miley stał się prawdziwym hitem w zaledwie kilka dni od premiery. Wszyscy mówią jednak o przesłaniu tego kawałka. Cyrus podobnie jak Shakira rozprawiła się z byłym mężem Liamem Hemsworthem właśnie poprzez muzykę. Smaszcz chciała być jak Cyrus. Zatańczyła do "Flowers" "Flowers" bardzo podpasowało Paulinie Smaszcz, które postanowiła odnieść się do tego w swoich social mediach. Wrzuciła na swój instagramowy profil materiał wideo, na którym widzimy ją w samej marynarce. Specjalistka od PR-u nie kryjąc rozbawienia, zaśpiewała refren i zatańczyła. "Kobieta powinna być niezależna. Mieć własne życie, takie które jest fundamentem bez żadnego faceta. Związek w każdej chwili może się rozpaść, lecz mimo tego, ona będzie miała swoje miejsce, pieniądze, swoją pasję, samoświadomość, doświadczenie, kompetencje i życie" – napisała pod postem. W nowej piosence Miley Cyrus wszystko ma swoje odniesienie "Flowers" to istny hymn porzuconej kobiety. Premiera miała miejsce dokładnie w urodziny Liama Hemswortha, więc nikt nie ma wątpliwości, że Cyrus swoje słowa kieruje właśnie do niego. "Mogę kupić sobie kwiaty, napisać swoje imię na piasku, rozmawiać ze sobą godzinami, mówić rzeczy, których nie rozumiesz. Mogę wziąć siebie do tańca. I mogę trzymać swoją własną rękę. Tak Mogę kochać mnie lepiej niż ty" – słyszymy w refrenie. Jednak uwagę internautów zwrócił najbardziej teledysk, a mianowicie miejsce, gdzie została nakręcona zdecydowana jego większość. To dom, w którym jej były mąż miał ją regularnie zdradzać. Jak donosiły media, miał to robić aż z czternastoma kobietami. W najnowszej piosence Miley Cyrus nic nie jest przypadkowe. Każdy najmniejszy szczegół ma znaczenie, co zauważyli fani. Jednak miejsce ani tekst to nie jedyne niespodzianki, które mogły zaskoczyć. W jednej ze scen wokalistka wyrzuca z szafy ubrania, a chwilę później widzimy ją w czarnym, lekko przydużym męskim garniturze. Wokalistka zaczyna tańczyć, prezentując swoją wolność po tym, jak pozbyła się toksycznego ładunku. Szybko wyszło na jaw, że prezentowany garnitur marki Yves Saint Laurent to ten sam, w którym Liam Hemsworth wystąpił w kwietniu 2019 roku na premierze filmu "Avengers: Koniec gry" zaledwie na kilka miesięcy przed rozpadem ich małżeństwa. Wydarzenie to miało mocny rozgłos, bo właśnie wtedy między parą doszło do spięcia na oczach wszystkich fotoreporterów. Kontrowersyjna wokalistka, pozując na ściance, polizała klapę marynarki swojego męża, na co on dość gwałtownie zareagował. Aktor zasugerował żonie, że "chociaż raz powinna umieć się zachować".

Źródło: natemat.pl

Pique zostawił Shakirę i potwierdził regułę. Takie zdrady to wcale nie jest rzadkość


"Zamieniłeś Ferrari na Twingo, zamieniłeś Rolexa na Casio" – śpiewa Shakira w swoim dissie na Gerarda Pique. Fani w internecie się z nią zgadzają i zastanawiają się, dlaczego hiszpański piłkarz zamienił ją na "gorszy model". Mężczyźni zdradzający piękne kobiety, to jednak wcale nie rzadkość. Shakira śpiewa w swojej piosence, że były partner wymienił ją na "gorszy model" Fani piosenkarki zgadzają się z nią i zastanawiają, dlaczego Gerard Pique wybrał Clarę Chíę Martí Dlaczego mężczyźni zdradzają tak piękne kobiety, jak Shakira? Dlaczego ludzie zdradzają? Zdrada jest jednym z najczęstszych powodów rozstań i tym, czego partnerzy boją się najbardziej. Chociaż przyjęło się, że głównym powodem zdrady jest brak satysfakcji z życia seksualnego, w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. Jak twierdzi terapeutka małżeństw i rodzin dr Jenn Mann, badania pokazują, że jedynie 7 proc. kobiet oraz 8 proc. mężczyzn dopuściło się zdrady z powodu niezadowolenia seksualnego. Jako źródło niewierności badani najczęściej podawali brak więzi emocjonalnej w związku, która czasami rzeczywiście szła w parze z problemami na tle seksualnym. Niektóre wyniki badań potrafią zaskoczyć jednak bardziej. Zgodnie z tym, do czego doszli badacze z Uniwersytetu Stanowego na Florydzie, częściej zdradzają osoby, które... są zadowolone z pożycia seksualnego w związku. Prawdopodobnie wiąże się to z tym, że dzięki temu są ogólnie pozytywniej nastawione do seksu i będą poszukiwać nowych doznań również poza swoją relacją. Badacze z Florydy zaprezentowali również inne ciekawe rezultaty swoich dociekań: mężczyźni, którzy przed zawarciem związku małżeńskiego mieli więcej partnerek seksualnych, byli bardziej skłonni do zdradzania swoich współmałżonek. Natomiast w przypadku kobiet, okazało się, że jest odwrotnie – im mniejsza liczba partnerów seksualnych przed ślubem, tym większe prawdopodobieństwo, że dojdzie do zdrady. Ludzi zwykle interesuje, jaki wpływ na zdradę ma wygląd fizyczny partnerów. Okazuje się, że mniej atrakcyjne kobiety zdradzają statystycznie częściej, ale także są statystycznie częściej zdradzane. W przypadku mężczyzn taka zależność nie występuje. Społeczne zdziwienie (czy nawet oburzenie) wzbudzają często sytuacje, w których mężczyźni zdradzają kobiety, wyglądające jak ucieleśnienie snów tych pierwszych. I taką właśnie reakcję spowodowała historia Shakiry i Gerarda Pique. Piękne kobiety też są zdradzane Wspomniana wcześniej dr Mann twierdzi, że wielokrotnie podczas prowadzonych przez siebie terapii usłyszała: "Jeśli [jakakolwiek piękna celebrytka] została zdradzona przez męża, to jaka jest nadzieja dla mnie?". Dokładnie takie komentarze można znaleźć w sieci w kontekście związku kolumbijskiej artystki z hiszpańskim piłkarzem. Na TikToku popularnym formatem stał się ten, na którym widzimy Shakirę tańczącą do jednego ze swoich hitów, czyli "She Wolf" (do którego nawiązuje w swojej piosence o Pique). Mężczyźni najczęściej komentują to tak: "Pique, co jest z tobą nie tak?!", natomiast kobiety w przytoczonej już przez dr Mann manierze: "Jeśli ta kobieta została zdradzona, to z przykrością muszę stwierdzić, że nie ma absolutnie żadnej nadziei dla reszty z nas". To nie pierwszy raz, kiedy opinia publiczna zadaje w takiej sytuacji pytanie: dlaczego? Rok temu podobne kontrowersje wzbudziła informacja, że Emily Ratajkowski została zdradzona przez męża – a przypomnijmy, że jest ona uważana za jedną z najpiękniejszych żyjących kobiet. Wtedy również dużą popularnością cieszył się brzmiący znajomo tweet: "Jeśli mężczyźni mogą zdradzić Emily Ratajkowski, to jaka pozostaje nadzieja dla reszty śmiertelników?". U źródła podobnych komentarzy leży dość płytkie założenie, że atrakcyjność fizyczna, to najlepsze, co można zaoferować drugiemu człowiekowi w związku oraz że pięknym osobom złe rzeczy się nie przydarzają. "Niezliczone badania psychologiczne potwierdzają pogląd, że jesteśmy bardziej pozytywnie nastawieni do pięknych osób. W przypadku Emily ludzie postrzegają ją jako kogoś tak pięknego, że tego rodzaju rzeczy po prostu nie powinny jej się przydarzyć, ale rzeczywistość tak po prostu nie wygląda" – tłumaczyła w rozmowie z "ELLE" psycholożka kliniczna Aileen Alegado. "Zdecydowanie nadal istnieją społeczne konstrukty i wyobrażenia dotyczące piękna (które często jest stawiane na piedestale) i partnerów pięknych osób, którzy często są określani jako 'szczęśliwcy' mając tak atrakcyjnego partnera" – kontynuowała w rozmowie z tym samym magazynem psycholożka Nancy Sokarno. Tymczasem zdrada najczęściej nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością fizyczną partnera (chociaż może, ale nie w oczywisty sposób – ale o tym później), ale najczęściej z tym, jak zdradzający partner czuje się w związku oraz jakie mniemanie ma o sobie samym. Zdrady często dopuszczają się osoby o niskim poczuciu własnej wartości, które nie czują się w związku dostatecznie doceniane. Jeśli nie otrzymują odpowiedniej walidacji od partnera, a same nie są sobie w stanie jej dostarczyć, bardzo możliwe, że będą szukać uwagi i pochwał u kogoś innego. Co ciekawe, jak pokazują badania psychoterapeuty M. Gary'ego Neumana, aż 40 proc. mężczyzn przyznało się do romansu w pracy. Zdaniem Neumana wynika to z tego, że ich koleżanki z miejsca pracy mogą być bardziej skłonne do podziwiania ich osiągnięć niż partnerki. A teraz zgadnijcie, gdzie Gerard Pique poznał Clarę Chíę Martí. Dlaczego Gerard Pique zdradził Shakirę? Przez użytkowników mediów społecznościowych nowa partnerka Pique określana jest jako "gorszy model" lub "walmartowa" wersja Shakiry. Odłóżmy na bok fakt, że są to uwagi seksistowskie oraz przyczyniające się do antagonizowania kobiet i załóżmy, że obiektywnie kolumbijska artystka rzeczywiście jest bardziej atrakcyjna (choć gusta są przecież różne, a uroda nie jest jedynym wyznacznikiem wartości, co sugerują te komentarze). Dlaczego w takim razie hiszpański piłkarz ją zdradził? Piękne kobiety mogą stanowić zagrożenie dla ego niepewnych siebie mężczyzn i dlatego część z nich uda się do tych uważanych społecznie za "mniej urodziwe", by potwierdzić tym samym swój status jako "bardziej atrakcyjnego". Jest to sposób na odzyskanie kontroli nad sytuacją oraz podbudowanie (w niski sposób) poczucia własnej wartości. O ile jednak mąż wspomnianej wcześniej Ratajkowski wedle obecnych standardów piękna rzeczywiście mógł uważać się za mniej atrakcyjnego od swojej żony, Pique jak najbardziej wpisuje się w kanon męskiej urody. Jeśli nie zazdrość o piękno zewnętrze Shakiry, to co mogło skłonić jej byłego partnera do zdrady? Chociaż hiszpańskiego piłkarza bez wątpienia można nazwać człowiekiem sukcesu, z pewnością jego osiągnięcia nie mogą się równać z dokonaniami Shakiry – to ona była w tym związku prawdziwą gwiazdą. Dla niektórych mężczyzn bycie z kobietą, w stosunku do której czują się w jakikolwiek sposób gorsi, jest trudne do zniesienia, dlatego poszukują kogoś bliżej swojego "poziomu" lub komu mogą "zaimponować". Trafnie skandal wokół związku Shakiry i Pique podsumował hiszpański paparazzo na łamach magazynu "Socialite" Jordi Martin, który w otwartym liście do hiszpańskiego piłkarza skomentował m.in. to, że ten zapłacił za korekcję warg swojej nowej kochanki. "Wiele osób cię wspiera, ale ja wciąż myślę o tym, co przewidziałem dwanaście lat temu. Ten związek to było dla ciebie zbyt wiele. Miałeś kompleks niższości przy Shakirze. Czułeś się przy niej malutki" – stwierdził bezlitośnie Martin. "Potrzebowałeś 23-letniej dziewczyny, żeby się z ciebie śmiała. Jesteś niedojrzały. Shakira nie potrzebuje nikogo do płacenia za jej kosmetyczne poprawki" – masakrował Pique dalej foto-dziennikarz. Czy trzeba coś jeszcze dodawać?

Źródło: natemat.pl

Skiba szczerze o rozwodzie i nowej, młodszej partnerce. "Jestem artystą"


Krzysztof Skiba od jakiegoś czasu śmiało pokazuje się ze swoją nową partnerką, młodszą o 26 lat modelką Karoliną Kempińską. W najnowszym wywiadzie lider zespołu Big Cyc powiedział nieco więcej o zmianach w życiu prywatnym, nie omijając kwestii rozstania z żoną. Byli razem ponad trzy dekady. Niedawno Krzysztof Skiba przekazał, że jego rozwód z jego wieloletnią żoną Renatą jest w toku W rozmowie z "Gazetą Wyborczą Trójmiasto" opowiedział nieco więcej o swoim prywatnym życiu Jaki był powód rozstania? Odniósł się także do swojej obecnej partnerki, Karoliny Kempińskiej Krzysztof Skiba wyjawił, co skłoniło go do rozwodu z żoną. "Jestem artystą" Prywatnie Krzysztof Skiba od wielu lat był związany z Renatą Skibą, z którą doczekał się dwóch synów. Obaj są już dorośli. Tymoteusz ma 35 lat, a młodszy Tytus, który ma 25 lat, niedawno dokonał coming out'u. Lider Big Cyc na początku grudnia ubiegłego roku zaktualizował swój status związkowy. Jest szczęśliwy u boku Karoliny Kempińskiej. Relację z 26-letnią modelką nawiązał przed tym, jak podjął decyzję o zakończeniu małżeństwa. Teraz w wywiadzie na łamach "Gazety Wyborczej" 58-letni artysta opowiedział o swoim podejściu do życia miłosnego, przyznając bez owijania w bawełnę, że jego małżeństwo "legło w gruzach". "Mam wielu kolegów, którzy pozostają w wieloletnich związkach i się w nich męczą, a ja już tak dłużej nie chciałem. Mam prawo do szczęścia" – oznajmił. Skiba podkreślił, że młodsza partnerka sprawia, że nie traci wigoru. "Poza tym jestem artystą i potrzebuję muzy, a ta młoda kobieta sprawia, że mam energię, chce mi się żyć i czuję, jakbym znowu miał 18 lat!" – wyjaśnił. Muzyk dodał, że zabezpieczył rodzinę i zostawił małżonce dom w Trójmieście. "Oczywiście komentarze w plotkarskich mediach były straszne, że stary dziad znalazł sobie młodą laskę, ale czy ja mam się przejmować opiniami ludzi, którzy mnie i Karoliny nie znają i ja też ich nie znam? Dowiedziałem się z internetu, że poleciała na mnie, bo śpię na forsie i jestem obywatelem Kanady. Może za miesiąc dowiem się, że jestem gwiazdą porno w Norwegii" – dodał z uśmiechem. Przypomnijmy, że 32-letnia ukochana Skiby na co dzień pracuje w firmie informatycznej. "Fotomodelingiem tylko dorabiam, sama od zawsze na siebie zarabiam, nigdy nie chciałam być niczyją utrzymanką i nie jestem" – pisała w jednym z postów, odpierając ataki hejterów. "Plotkarskie media zrobiły z naszego związku sensację, ponieważ Karolina jest modelką, jest ładna i dużo młodsza ode mnie. U nas ciągle dominuje taki stereotyp, że jak modelka, to pewnie głupia, a Karolina jest wykształconą osobą, po studiach, mówi biegle trzema językami. I połączyła nas miłość" – zapewnił w wywiadzie artysta.

Źródło: natemat.pl

"Flowers" od Miley Cyrus wywołał burzę w sieci. O czym śpiewa słynna skandalistka?


Piosenka "Flowers" od Miley Cyrus podbiła internet – teledysk do niej obejrzano w 10 dni 88 milionów razy na YouTube. Utwór stał się hitem singielek, osób o złamanym sercu, ale i fanów dram ze względu na tekst, klip i ukryte w nich przesłania. Piosenkarka odwołuje się do nieudanego małżeństwa z aktorem Liamem Hemsworthem. O czym dokładanie śpiewa? "Flowers" to piosenka Miley Cyrus zapowiadająca jej ósmy album studyjny Endless Summer Vacation. Piosenka daje w niej pstryczka w nos przyszłemu Geraltowi w serialu "Wiedźmin" - aktorowi Liamowi Hemsworthowi. Prywatnie jest bratem Chrisa Hemswortha, którego znamy z roli Thora z filmów Marvela. Miley Cyrus i Liam Hemsworth rozwiedli się w 2020 roku po dwóch latach małżeństwa. Ponoć zdradził piosenkarkę z 14 kobietami. W ostatnim czasie głośno jest o dwóch piosenkach, w których gwiazdy śpiewają o zdradach. Shakira w ogóle nie owijała w bawełnę i w kawałku o Gerardzie Pique nawija: "Zamieniłeś Ferrari na Twingo, zamieniłeś Rolexa na Casio". Zdecydowanie subtelniejsza była w tym Miley Cyrus. W tekście nie uderza aż tak bardzo wprost w Liama Hemswortha, ale liczy się kontekst, do którego przejdziemy później. Miley Cyrus - "Flowers". Tekst i tłumaczenie piosenki Poniżej wolne tłumaczenie piosenki na język polski. W oryginale rzecz jasna bardziej się rymuje, ale przede wszystkim starałem się zachować sens. Było nam dobrze, byliśmy złotem Takim marzeniem, którego nie można sprzedać Mieliśmy rację, dopóki nie przestaliśmy jej mieć Zbudowaliśmy dom i patrzyliśmy, jak płonie Nie chciałam cię zostawić Nie chciałam się kłócić Zaczęłam płakać, ale wtedy przypomniałam sobie, że ja Mogę sobie kupić kwiaty Napisać swoje imię na piasku Gadać ze sobą godzinami Mówić rzeczy, których ty nie rozumiesz Mogę iść potańczyć I trzymać się za rękę Tak, potrafię kochać siebie lepiej niż ty Mogę kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Może kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Malować paznokcie na wiśniową czerwień Pasujące do róż, które zostawiłeś Bez wyrzutów sumienia, bez żalu Wybaczam ci każde słowo, które mówiłeś Nie chciałam cię zostawić Nie chciałam się kłócić Zaczęłam płakać, ale wtedy przypomniałam sobie, że ja Mogę sobie kupić kwiaty Napisać swoje imię na piasku Gadać ze sobą godzinami Mówić rzeczy, których ty nie rozumiesz Mogę iść potańczyć I trzymać się za rękę Tak, potrafię kochać siebie lepiej niż ty Mogę kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Może kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Może kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Może kochać siebie lepiej Ja Nie chciałam cię zostawić Nie chciałam się kłócić Zaczęłam płakać, ale wtedy przypomniałam sobie, że ja Mogę sobie kupić kwiaty Napisać swoje imię na piasku Gadać ze sobą godzinami Mówić rzeczy, których ty nie rozumiesz Mogę iść potańczyć I trzymać się za rękę Tak, potrafię kochać siebie lepiej niż ty Mogę kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Może kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Może kochać siebie lepiej Mogę kochać siebie lepiej, kochanie Może kochać siebie lepiej Ja Dlaczego "Flowers" jest o małżeństwie Miley Cyrus i Liama Hemswortha? Tekst sam w sobie jest uniwersalny i choć nigdy nie było to oficjalnie powiedziane, to internauci dostrzegli w nim "przekaz podprogowy". "Flowers" miało premierę w sieci dokładnie w 33. urodziny Liama Hemswortha –13 stycznia 2023 roku. Przypadek? Nie sądzę. Zwrotka o kupowaniu kwiatów, tańczeniu i trzymaniu się za rękę nawiązuje za to do piosenki Bruno Marsa "When I Was Your Man": "(..) Powinienem kupić Ci kwiaty i trzymać Cię za rękę/ Powinienem był oddać Ci cały mój czas, kiedy miałem szansę/ Zabierać na każdą imprezę, bo wszystko, czego chciałaś to tańczyć" – śpiewał Mars. Właśnie ten utwór Hemsworth miał zadedykować Cyrus, gdy byli jeszcze narzeczeństwem. Wzmianka o płonącym domu może mieć drugie dno i nawiązywać do ich posiadłości w Malibu, która spłonęła w 2018 roku. Sporo tropów jest też w samym teledysku. Wideo zostało nakręcone w domu, w którym były mąż Miley Cyrus miał ją regularnie zdradzać. Plotkarskie media donosiły, że zrobił to aż z czternastoma kobietami. Piosenkarka tańczy też w męskim garniturze Yves Saint Laurent. Ten sam komplet, w którym aktor był na premierze filmu "Avengers: Koniec gry". Za dużo jest tu takich "przypadkowych" smaczków, by nie zgodzić z teoriami fanek i fanów Miley Cyrus.

Ostatnie pożegnanie Lisy Marie Presley. Jej matka odczytała wzruszający wiersz


13 stycznia media na całym świecie obiegła wiadomość o śmierci Lisy Marie Presley. Przykre wieści przekazała w komunikacie dla redakcji tygodnika "People" jej matka Priscilla Presley. Podczas pogrzebu, który odbył się w niedzielę (22 stycznia), matka zmarłej odczytała chwytający za serce wiersz. Lisa Marie Presley zmarła 12 stycznia w swoim domu po zatrzymaniu akcji serca Dokładna przyczyna śmierci nie została jeszcze ustalona Koroner hrabstwa L.A. czeka na przeprowadzenie dalszych badań toksykologicznych W niedzielę (22 stycznia) odbył się pogrzeb jednej córki Elvisa Presleya Pogrzeb Lisy Marie Presley. Jej mama Priscilla odczytała poruszający wiersz Setki ludzi zebrały się w niedzielę rano (22 stycznia) w Graceland w południowym Memphis, aby opłakiwać śmierć i wspominać życie Lisy Marie Presley, która zmarła tydzień wcześniej. Nabożeństwo odbyło się przed domem, w którym Lisa Marie mieszkała jako dziecko ze swoim ojcem, Elvisem Presleyem. Rezydencja, której właścicielką była Lisa Marie Presley, została przekształcona w muzeum i atrakcję turystyczną, którą setki tysięcy fanów odwiedzają każdego roku, aby uczcić życie i muzykę Elvisa, który zmarł w 1977 roku. Jej mama Priscilla Presley przeczytała ze sceny notatkę napisaną przez jedną z jej wnuczek. Przypomnijmy, że Lisa Marie miała czworo dzieci. Córkę, 33-letnią Riley Keough i syna, Benjamina Keough (27-latek popełnił samobójstwo w 2020 roku) miała ich z byłym partnerem Danny'm Keough. Była również mamą 14-letnich bliźniaków Harper Lockwood i Finley Lockwood, których ojcem jest jej ex Michael Lockwood. "Nie mam pojęcia, jak ująć w słowa moją matkę" – Priscilla przeczytała notatkę w swoim telefonie. "Prawda jest taka, że jest ich zbyt wiele. Lisa Marie Presley była ikoną, wzorem do naśladowania, superbohaterką dla wielu ludzi na całym świecie. Ale Mama była moją ikoną, moim wzorem do naśladowania, moją superbohaterką, na znacznie więcej sposobów niż jeden. Nawet teraz nie jestem w stanie przekazać wszystkiego, co można o niej zrozumieć lub wiedzieć, ale jak zawsze mówiła: 'Zrobię co w mojej mocy'" – dodała. Priscilla przeczytała również wiersz zatytułowany "The Old Soul" ("Stara dusza"), napisany o Lisie Marie: "Złamane serce było przyczyną jej śmierci, teraz jest gdzieś, gdzie zawsze należała, ale moje serce tęskni za jej miłością". Przed opuszczeniem sceny powiedziała: "Nasze serce jest złamane. Lisa, wszyscy cię kochamy". Dodatkowo mąż Riley, Ben Smith-Petersen, przeczytał rozdzierający serce list napisany przez żonę na cześć jej mamy. "Pamiętam, jak mnie przytulałaś. (...) Pamiętam, jak śpiewałaś mi i bratu kołysanki w nocy i jak leżałaś z nami, dopóki nie zasnęliśmy" – przeczytał w imieniu najstarszej córki Presley. W pogrzebie Lisy Marie Presley udział wzięli także m.in. księżna Yorku Sarah Ferguson, Austin Butler czy Jason Clark. Na scenie pojawili się m.in. Alanis Morissette, Billy Corgan i wokalista zespołu Guns N' Roses Axl Rose. Zapisaną transmisję z pogrzebu Lisy Marie Presley można obejrzeć poniżej. Przypomnijmy, że Lisa Marie Presley urodziła się 1 lutego 1968 roku w Baptist Memorial Hospital-Memphis w stanie Tennesee. Dzieciństwo spędziła w słynnej rezydencji swojego ojca, czyli w Graceland w Memphis. Po rozwodzie rodziców przeniosła się wraz z matką do Los Angeles w stanie Kalifornia. Aktorka miała zaledwie 9 lat, gdy świat obiegła wiadomość o śmierci Elvisa.

Źródło: natemat.pl

Doda na planie kultowego programu TVP. "Po 13 latach znowu mam ten zaszczyt"


Na początku stycznia Doda oficjalnie zapowiedziała swój powrót do TVP. Przy okazji ostro skomentowała krążące plotki o tym, że rzekomo po odejściu Joanny Kurskiej dalej mają jej tam nie chcieć. Teraz artystka pochwaliła się nagraniami wydania znanego programu muzycznego TVP z jej udziałem. Cieszy się, że mogła tam wrócić po wielu latach. W styczniu Doda przekazała zaskakującą nowinę, dementując plotki o niechęci publicznego nadawcy do jej osoby Oświadczyła, że niebawem zobaczymy ją w jednym z popularnych programów TVP Teraz pokazała zdjęcia i nagrania z planu produkcji Fani już nie mogą się doczekać emisji odcinka "Szansy na sukces" z jej udziałem Doda błyszczy w "Szansie na sukces". "Nie ma Kurskich, to jest w TVP" Ostatnio Doda w wywiadzie na łamach party.pl zdradziła, że produkcja lubianego, rozrywkowego programu wielokrotnie proponowała jej, aby dołączyła do jury i oceniała wokalno-taneczne opisy uczestników. Wokalistka wyjawiła, że marzy jednak o innym show w konkurencyjnej stacji. "Dostałam taką propozycję (red. bycia jurorem w "Twoja twarz brzmi znajomo" w Polsacie), trzy razy chyba, i bardzo za nią dziękuję, bo to bardzo miłe, że ktoś mnie widzi w roli jurora" – zaznaczyła. "Ja marzę, z całym szacunkiem, żeby usiąść w "The Voice of Poland". Chcę być trenerem, chcę przekazywać swoje doświadczenia sceniczne, estradowe, wokalne, PR-owe, marketingowe. To jest moje wielkie marzenie i bardzo bym chciała, żeby się spełniło" – zwierzyła się artystka. W niedzielę (22 stycznia) Rabczewska wrzuciła na relację zdjęcia i filmiki, na których jej zapowiedź sprzed kilkunastu dni o powrocie do TVP stała się jasna. Doda pokazała, jak błyszczy w "Szansie na sukces". "Pozdrawiam ze studia "Szansy na sukces". Pierwszy raz gościem byłam w 2005, potem w 2010 i po 13 latach znowu mam ten zaszczyt" – oświadczyła, wrzucają własną fotografię oraz krótkie nagranie, na którym pozuje z Markiem Sierockim. Na TikToku gwiazdy zagościło także wideo, na którym widzimy ją przechadzającą się po korytarzu Woronicza, a na końcu kadr z drzwiami do garderoby "Szansy na sukces". Fani bardzo ucieszyli się, że niebawem zobaczą ją w odcinku specjalnym. W wielu komentarzach odnieśli się do tego, że artystka ponownie zawitała do publicznego nadawcy po tym, jak za sterami na Woronicza nie ma już ani Jacka Kurskiego, ani jego małżonki Joanny, którzy podobno nie darzą jej sympatią i mieli blokować jej udział w formatach TVP. "Nie ma Kurskich, to Doda jest w TVP"; "O jak super!"; "Ale sztos! Nie mogę się doczekać, takie informacje to ja lubię"; "Specjalnie obejrzę ten odcinek z moją babcią, która jest Twoją fanką"; "Boże, co za piękna informacja, kiedy emisja?" – reagowano. Inni nawiązali do jej niesamowitej figury i marzenia piosenkarki, wyrażając nadzieję, że w końcu doczeka się bycia jurorką w programie TVP. "Doda w TVP? Jezuuu... Może doczekamy się The Voice"; "Oby się spełniło Twoje marzenie odnoście jury Voice of Poland"; "Czyli drzwi zaczynają się otwierać. Życzę spełnienia marzenia o fotelu" – pisali fani.

Źródło: natemat.pl

Smaszcz przyznała, że urzekła ją nowa piosenka Shakiry. "Przestajemy zamiatać pod dywan"


Najnowsze single Shakiry i Miley Cyrus robią furorę w sieci. Obydwie postanowiły pożegnać się z przeszłością, a właściwie swoimi ex, Gerardem Pique i Liamem Hemsworthem. W ubiegłym roku w sieci i wywiadach z byłym mężem rozliczała się także Paulina Smaszcz. Była żona Macieja Kurzajewskiego skomentowała piosenki. Shakira przelała swoje frustracje związane z niewiernością Gerarda Pique na tekst piosenki, która stała się światowym hitem W nowym singlu "Flowers" Miley Cyrus także rozlicza się z byłym mężem, Liamem Hemsworthem Z singlami zagranicznych gwiazd zapoznała się Paulina Smaszcz, była żona Macieja Kurzajewskiego Przyznała, że bardzo spodobało jej się to, że artystki ujawniły w swoich utworach prawdziwą twarz swoich ex partnerów Z początkiem nowego roku kolumbijska gwiazda ostro podsumowała Gerarda Pique, z którym pozostawała w związku od 2011 roku. "Zostawiłeś mnie z twoją mamą jako sąsiadką. Prasa u moich drzwi i dług w urzędzie skarbowym. Myślałeś, że mnie skrzywdzisz, ale uczyniłeś mnie silniejszą. Życzę ci powodzenia z moim tak zwanym zastępstwem. Nawet nie wiem, co się stało. Zachowujesz się tak dziwnie, że nawet cię nie poznaję. Zamieniłeś Ferrari na Twingo, zamieniłeś Rolexa na Casio" – uderzyła w jego 23-letnią kochankę. Dzień później świtało dzienne ujrzał singiel "Flowers" Miley Cyrus. Wokalistka nie pozostawiła suchej nitki na swoim byłym mężu, którym był aktor Liam Hemsworth. "Mogę kupić sobie kwiaty, mogę trzymać się za rękę, mogę sama tańczyć, potrafię kochać siebie lepiej niż ty mnie" – śpiewa. Obydwie piosenki są noworocznym "katharsis" dla obydwu artystek. Dodatkowo kobiecą siłą zsolidaryzowały się ze swoimi fankami na całym świecie. "Chcę przytulić miliony kobiet, które powstają przeciwko tym, przez których czują się nic niewarte. Kobiety, które bronią tego, co czują i myślą, i podnoszą ręce, gdy się nie zgadzają, nawet jeśli inni marszczą brwi, są moją inspiracją" – podkreśliła Shakira. Paulina Smaszcz rozpływa się nad hitem Shakiry. "Czuję się przytulona" W piątek (20 stycznia) Paulina Smaszcz zamieściła kadr wycięty z klipu byłej partnerki Gerarda Pique. Widać tam linijkę z głośnym cytatem: "zmieniłeś Rolexa na Casio", odnoszący się do tego, że jego kochanka to dolna półka przy takiej kobiecie, jak ona. "Droga Shakiro. Czuję się przytulona" – napisała była żona Macieja Kurzajewskiego, który obecnie tworzy nie tylko zawodowy, ale życiowy duet z Katarzyną Cichopek. Pod postem Smaszcz pojawiło się sporo głosów, w których kobiety podkreśliły, że im również piosenka Shakiry bardzo się podoba, a właściwie jej tekst, dissujący Pique i jego kochankę. "Shakira doskonale to rozegrała, uwielbiam ją"; "Trzeba nazywać sprawy po imieniu, a nie udawać, że deszcze pada, kiedy ktoś nam pluje w twarz"; "W fenomenalny sposób rozprawiła się z niewiernym partnerem. O tym powinno się mówić, a nie ukrywać. Ukrywanie to tak, jakby dawać przyzwolenie na tego typu zachowanie. Swoją drogą zdrada to tchórzostwo i droga na skróty!" – zareagowały. Smaszcz została zagajona o powyższy post przez redakcję Plotka. Przyznała, że takie oczyszczające utwory, jak te od Shakiry czy Miley, zdecydowanie powinny powstawać, aby dawać siłę innym kobietom. "Wreszcie w kobietach budzi się to, tak jak ona i Miley Cyrus, powiedziały nie, dosyć, kłamałeś, oszukiwałeś, chcę powiedzieć, jaki jesteś. Przestajemy zamiatać pod dywan, przestajemy być grzeczne miłe i sympatyczne. Także absolutnie cieszę się, że kobiety zaczynają to mówić i nie ma przyzwolenia na złe zachowania wobec kobiet" – oznajmiła. Przypomnijmy, że od października do grudnia byliśmy świadkami tego, jak ekspertka od PR-u i marketingu wraz z gwiazdorem TVP wywlekają brudy. Para rozwiodła się w 2020 roku po ponad dwóch dekadach wspólnego życia. Smaszcz nie kryła żalu do Kurzajewskiego, zarzucając mu kłamstwa. "Dodam, że nie znam pani Katarzyny (red. Cichopek) i dziwie się, że media antagonizują nas, zamiast zwrócić uwagę, że przyczyną wszystkich wydarzeń są kłamstwa i postawa Macieja Kurzajewskiego, mężczyzny bez honoru, ojca bez żadnych wartości, człowieka, który z wyznawcy PO stał się konserwatywnym wyznawcą religii PIS, mimo że jego wartości katolickie są, jak widać, bez żadnego pokrycia" – mówiła w jednym z oświadczeń.

Źródło: natemat.pl

Liroy odpowiada byłej partnerce ws. alimentów. "Zaczęło się gnębienie mężczyzn"


Była partnerka Liroya Joanna Krochmalska udzieliła ostatnio wywiadu, w którym wyznała, że musi z nim walczyć o alimenty na dzieci. Tymczasem raper odniósł się do tych oskarżeń. Wyraził też ubolewanie nad losem "białych heteryków". Joanna Krochmalska oskarża Liroya o niepłacenie alimentów i przemoc ekonomiczną w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" Raper postanowił to skomentować podczas live'a na Instagramie Swoją wypowiedzią zasugerował, że alimenty to... upokorzenie dla kobiet Z relacji byłej modelki Joanny Krochmalskiej wynika, że raper znany z przebojów "Scyzoryk" czy "Scoobiedoo Ya" "pełnych alimentów nie płaci, twierdząc, że nie ma pieniędzy". – Podczas sprawy o poręczenie alimentacyjne Piotr wyrzucił mi, że pobieram 500 plus i alimenty powinny być o tę kwotę pomniejszone. Zapłacił dwa razy i się skończyło. Dałam sprawę do komornika – mówiła dla "Wysokich Obcasów". Kobiecie przyznano świadczenie w wysokości 1,2 tys. zł na dziecko. Razem 2,4 tys.zł, bo jedno z trójki jest już pełnoletnie. – Ściąga mu z pensji 870 zł, nie może więcej. Skończyło się też mówienie, że jestem dobrą matką. Nagle stałam się najgorsza. Napisał do sądu pismo, w którym oskarża mnie, że jestem toksyczna – powiedziała. Liroy w 2021 roku uczestniczył w nagraniach do programu "Przez Atlantyk", w którym z grupą celebrytów przemierza ocean. Krochmalska twierdzi, że właśnie wtedy były partner nie regulował już opłat za rachunki, czego pokłosiem było odcięcie prądu, gazu i internetu. Groziła jej eksmisja. Kobieta zaznaczyła, że teraz musi walczyć o środki do życia dla dzieci. Liroy odpowiada na oskarżenia byłej partnerki i matki swoich dzieci Obok wyznań kobiety nie przeszedł obojętnie sam Liroy. Już poproszony o komentarz w tej sprawie przez "Wysokie Obcasy" wypowiedział się dość zwięźle, kwitując, że zarzuty pod jego adresem "to jakieś brednie". Teraz zorganizował też live'a. – Współczuję dzisiaj białym heterykom, facetom w Polsce. Tym, co mają dzieci i się rozstali. Kurcze, jest to hardcore w ogóle, co się dzisiaj dzieje jak musisz się tłumaczyć... Zobaczcie te programy, czy wy zauważyliście, jak agresywne kobiety są tam? W ogóle im się nie zwraca uwagi, że mogą bić do krwi kolesi? Uderzać w programie? I mało tego, zawsze są usprawiedliwiane? – zaczął. Płynnie przeszedł do opisywania swojej sytuacji. – Ja jestem pod ciągłym ostrzałem mediów. Chociażby dzisiejszy dzień. Mark Twain kiedyś powiedział, że "Zanim prawda włoży buty, kłamstwo okrąży Ziemię". Ja to wiedziałem od zawsze. Starałem nie obrażać się na to, że każdy może powiedzieć największą głupotę na mój temat, nawet najbliższa mi osoba. Ja muszę to znieść albo nie – mówił. Potem wspomniał o swojej 20-letniej córce. – Ja uwielbiam kobiety, żyję z nimi. Mieszkam z córką dorosłą, wybrała mnie i z ojcem mieszka tyle czasu. Widocznie nie jestem aż tak zły wobec kobiet, ale ogólnie jestem w szoku, w ogóle co zrobiły, nie wiem kto... Czy to mechanizm pewien? Zaczynam współczuć też obydwu stronom, że skończyła się walka o uprawnienia, a zaczęło się gnębienie w tej chwili mężczyzn i to jest straszne – stwierdził. Rozprawiał też o przyznawaniu opieki nad dziećmi matkom i roli "sędziny". Warto jednak wspomnieć, że sędzina to żona sędziego, a kobieta wykonująca zawód sędziego to po prostu sędzia. Wiele wskazuje na to, że Liroyowi chodziło o tę drugą formę. – Ja chcę pomóc kobietom. Czym innym jest sędzina, która orzeka z automatu, że dzieci oczywiście idą do matki. Ona nie szanuje kobiet? I pieniądze dla matki. To one uważają, że te matki nie potrafią o siebie zadbać? Są nikim?! Nie potrafią dbać o dzieci, nie potrafią zawodowo się rozwijać? Przecież to jest potwarz. Sędziny robią potwarz kobietom w sądzie, kiedy z automatu zabraniają... – przekonywał. – Ja jestem ojcem, który ma swoje dzieci ze sobą. Prawie non stop. Ja znam moje dzieci i sam je prowadzam od zawsze, znam je. Uważam, że prawo do tego ma i jedno, i drugie. Musimy się opamiętać. (...) – dodał.

Tagi: Doda, Liroy
Źródło: natemat.pl

"Za młoda jesteś na aż tak odważne zdjęcia i pozy". Węgiel ma 18 lat, a wy dalej swoje [FELIETON]


Na początku stycznia Roksana Węgiel świętowała 18. urodziny. Teraz ładuje baterie na słonecznych Malediwach u boku osiem lat starszego ukochanego Kevina Mgleja. Pełnoletnia dziewczyna dodała zdjęcie z plaży w kostiumie kąpielowym, a wy wciąż widzicie w niej małą dziewczynę z "The Voice". Serio? Ale te komentarze o jej chłopaku to grube przegięcie pały. Roksana Węgiel, która przez lata dojrzewała w blasku fleszy, 11 stycznia obchodziła swoje 18. urodziny. Od dwóch lat jej wizerunek był stale krytykowany. Tak jak Viki Gabor nasłuchała się o tym, że robi z siebie "starą kokotę". Roxie jest już pełnoletnia, a wy dalej traktujecie ją jak gówniarę, narzucając jej, jak powinna wyglądać. No, ale z tymi przytykami do jej nieco starszego partnera, to już daliście czadu. Jesteście obrzydliwi! Węgiel ma 18 lat, a wy dalej swoje. Zatrzymaliście się w 2020 roku? Roksana Węgiel zadebiutowała jako 13-latka dzięki udziałowi w "The Voice Kids", a potem wygrała dziecięcą Eurowizję. Następnie w parze ze swoją przyjaciółką Oliwią Górniak wygrała trzecią edycję show "Dance Dance Dance". Płynąc z prądem współpracy z TVP, została współprowadzącą "You Can Dance – Nowa generacja". Kilka miesięcy temu młoda artystka pochwaliła się kolejnym sukcesem. Magazyn "Forbes" wycenił jej wizerunek na... 94 miliony złotych. Roxie stuknęła 18-stka. Przekraczając próg dorosłości, gwiazda stwierdziła, że nie będzie dłużej ukrywać, że jest szczęśliwie zakochana. Wybrankiem jej serca jest starszy o osiem lat tekściarz, 26-letni Kevin Mglej. Na ich instagramowych profilach można odnaleźć wspólne kadry. Roxie w rozmowie w "Onet Rano" wyznała, że "historia zatoczyła koło", bo jej rodzice poznali się, będąc dokładnie w tym samym wieku i dzieli ich taka sama różnica lat, dając dowód temu, że można stworzyć kochającą się rodzinę. Roksana i Kevin, zapewne pozostając w urodzinowym i imprezowym klimacie, polecieli odpocząć na Malediwy. No i bach - jedno zdjęcie, drugie zdjęcie i trzecie spod palemki. A "sympatycznym fanom" rośnie ciśnienie i zaczynają się pojawiać objawy udaru słonecznego, choć to nie oni leżą, jak syrena w lazurowej wodzie pod malediwską lampą. "Za młoda jesteś na aż tak odważne zdjęcia i pozy"; "Ona już nie wygląda jak Węgiel"; "Ile ona ma lat, co sława robi z człowiekiem"; "No to teraz tylko czekać aż pójdzie pod skalpel i powiększy sobie piersi. Beznadziejne czasy gdzie chyba co druga laska idzie do chirurga, poprawia sobie wszystko, co może, a potem wygląda jak pół kilo podwawelskiej" – oceniali "życzliwi obserwatorzy". Czy wy oczadzieliście i zatrzymaliście się w 2020 roku? Ona już nie ma 15 lat. Jest dorosła i nawet, jakby życzyła sobie wyglądać "jak pół kilo podwawelskiej" - w ogóle co to za porównanie - to może! Dziewczyna pozuje w kostiumie kąpielowym, bo jest na plaży na Malediwach! Chcielibyście, żeby leżała tam w dżinsach i golfie? Rozumiem, że wy na wakacjach fotografujecie się, okutani po samą szyję? A może nigdy nie byliście nad morzem czy jeziorem? Roksana ma 18 lat i wygląda jak każda młoda kobieta. Nie ma tam nic nadzwyczajnego, gorszącego czy bulwersującego. Ja wiem, że czas szybko leci, ale Roxie małą dziewczyną z "The Voice'a" już przestała być dawno. Eksperci wydali opinię: "Marnuje sobie życie z tyle starszym facetem" Dalej fascynuje mnie to, w jakim zaścianku trzeba żyć i w jakim "emocjonalnym średniowieczu", żeby wkurzać się o to, że dziewczyna ma trochę starszego partnera. Nie trzydzieści czy dwadzieścia lat, ale osiem. Można? Można. Rodzimi "eksperci od wszystkiego" wydali opinię pod zdjęciem z plaży. "Szkoda tylko, że marnuje sobie życie z tyle starszym facetem i to jeszcze z dzieciakiem"; "Roxie dawaj do mnie, jestem młodszy, sprawniejszy nie to, co ten staruch twój"; "Pobawi się i zostawi tak, jak inne naiwne aktoreczki"; "Nie ma jak to chłop z bachorem i pobożność"; "Masz dopiero 18 lat już słychać o zaręczynach...szanuj siebie swoje życie i swoją młodość. Przed Tobą jeszcze tak wiele"; "Dziecko weź się za naukę" – oto co od serca doradzili Roksanie. Serio radzicie młodej artystce, której wizerunek wyceniono 94 miliony złotych, żeby "wzięła się za naukę"? Wysiądźcie z tej karuzeli śmiechu. Dziewczyna tnie do przodu jak rakieta i stać ją na doradców wizerunkowo-artystycznych. Może się uczyć, a może skupić się na tworzeniu muzyki. Rozumiem, że wszyscy wasi ulubieni wokaliści są po studiach? Ale z tymi przytykami do Kevina to ostro daliście do pieca. 26-latek to na wasze oko "staruch"? Lepiej jakby znalazła sobie nieopierzonego rówieśnika - wtedy byłoby wszystko "po bożemu"? Roksana, która poświęciła swoje dzieciństwo na rzecz budowania kariery w show-biznesie, przeszła przyśpieszony kurs dojrzewania. Sama wie, jakiego partnera potrzebuje na ten moment. Wie, kto zaspokaja ją intelektualnie i emocjonalnie. Jest to 26-letni Kevin, przy którym czuje się bezpiecznie i rozkwita. "Szanuj siebie, swoje życie i swoją młodość" – zagrzmiała jedna z internautek. Czy życie w zgodzie ze sobą nie jest szanowaniem siebie? Nawet jakby Roxie i Kevin stwierdzili, że mają ochotę wziąć ślub teraz na Malediwach, to niech biorą. Krzyż na drogę. To ich związek i decyzje.

Źródło: natemat.pl

Depeche Mode idzie w ślady Kate Bush. Piosenka z "The Last of Us" ma drugie dno


Po 4. sezonie "Stranger Things" widzowie zachwycali się piosenką "Running Up That Hill" Kate Bush, a po premierze pierwszego odcinka serialu "The Last of Us" pokochali kawałek Depeche Mode. Zespół może pochwalić się wzrostem liczby słuchaczy na Spotify. Czy fenomen autorki "Babooshki" się powtórzy? W pierwszym odcinku serialu "The Last of Us" mogliśmy usłyszeć piosenkę "Never Let Me Down Again" Depeche Mode. Widzowie adaptacji popularnej gry o Joelu i Ellie zakochali się w kawałku brytyjskiego zespołu. Utwór pochodzi z 1987 roku i właśnie przeżywa swoją drugą młodość. Jakie znaczenie w serialu "The Last of Us" ma piosenka "Never Let Me Down Again" zespołu Depeche Mode? Na Spotify skoczyła liczba odsłuchać "Never Let Me Down Again". Depeche Mode mogą powtórzyć sukces Kate Bush i jej "Running Up That Hill". Piosenka Depeche Mode przeżywa drugą młodość dzięki "The Last of Us" W finale pilotażowego odcinka serialu "The Last of Us" - będącego adaptacją gry Naughty Dog o tym samym tytule - mogliśmy usłyszeć utwór "Never Let Me Down Again" autorstwa Depeche Mode. Piosenka z 1987 roku zyskała nowych fanów, dzięki historii o Joelu (Pedro Pascal) i Ellie (Bella Ramsey). Na TikToku pojawia się równie często, co "Running Up That Hill" Kate Bush, która odegrała dużą rolę w ostatniej odsłonie hitu Netfliksa "Stranger Things". "Never Let Me Down Again" to kawałek z szóstego studyjnego albumu brytyjskiego zespołu "Music For The Masses". Na płycie znalazł się również utwór "Strangelove". Przypomnijmy, jakie znaczenie dla fabuły serialu ma muzyka Depeche Mode. W pierwszym odcinku Ellie znajduje obok radia (należącego do Joela) książkę z kodami. Jak możemy zrozumieć ich zapis? Otóż piosenki z lat 60. oznaczają, że "wszystko gra", kawałki z lat 70. odnoszą się do "nowego towaru", a te z lat 80. do kłopotów. – W "Never Let Me Down Again" chodzi o to, że "jadę na przejażdżkę z moim najlepszym przyjacielem" (...) Cóż, Ellie ma wybrać się na przejażdżkę ze swoim najlepszym przyjacielem, a Joel jest niebezpiecznym człowiekiem. Natomiast Joel ma wybrać się na przejażdżkę ze swoją najlepszą przyjaciółką, ale jeszcze nie wie, że ona jest jego najlepszą kumpelą. Ona też jest niebezpieczną dziewczyną – wyjaśnił Craig Mazin, scenarzysta serialu "The Last of Us". – Teraz przyjrzyjmy się słowom "nigdy mnie nie zawiedź". Oni najpierw będą się zawodzić, potem nie będą i tak w nieskończoność – dodał Mazin. Osoby, które przeszły pierwszą część gry "The Last of Us" z pewnością wiedzą, co twórca serialu miał na myśli. "Never Let Me Down Again" ma coraz więcej słuchaczy Zgodnie z doniesieniami portalu Billboard zainteresowanie piosenką z "The Last of Us" z dnia na dzień skoczyło o 220,5 procent, zaś według statystyk zebranych przez muzyczny serwis strumieniowy Spotify liczba odtworzeń "Never Let Me Down Again" wzrosła z 26 tys. w dniu premiery odcinka do 83 tys. (dobę po emisji serialu). Spotify odnotował tym samym 377 proc. wzrost globalnej transmisji. Co ciekawe, po premierze odcinka "Gdy gubisz się w ciemności" oficjalny kanał Depeche Mode na Youtube zaktualizował tytuł "Never Let Me Down Again", dodając do niego dopisek: "Pojawia się w pierwszym odcinku 'The Last of Us'".

Źródło: natemat.pl

Do sieci wyciekło prywatne nagranie Popka, na którym jest nago. Fani: "Sam jesteś sobie winien!"


Popek Monster jednym filmikiem znokautował wszystkich. Do sieci wyciekło nagranie, na którym "król Albanii" pozuje przed lustrem. Jednak w pewnym momencie raper postanowił ściągnąć bieliznę i pokazać, co się pod nią kryje. Choć sam na początku żartował z całej sytuacji, teraz nie jest mu do śmiechu. Popek dodał wideo, na którym wyznał, że stracił dzieci i "swoją Kaśkę". Fani dobitnie komentują. W sieci wybuchła burza po tym, jak wyciekło prywatne nagranie Popka z "Gangu Albanii" Raper zaprezentował się przed lustrem w pełnej okazałości, ściągając bieliznę Z początku sytuacja wydała się raperowi na tyle absurdalna, że dodał wideo, na którym obrócił ją w żart Chwilę później nie było mu do śmiechu. "Król Albanii" wyznał, że przez tę sytuację stracił dzieci i "swoją Kaśkę" Popek Monster to jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci polskiego show-biznesu, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Co jakiś czas w internecie pojawiają się kolejne afery z jego udziałem. Tym razem zaczęło się niewinnie, jednak z czasem zrobiło się naprawdę gorąco. Popek Monster nieustannie szokuje. Wyciekło nagranie, na którym jest nago Do sieci wyciekło prywatne nagranie Popka, na którym pozuje nago przed lustrem. Raper miał wysłać wideo do kobiety w prywatnej wiadomości. Na wideo można zobaczyć, jak na początku jest w samej bieliźnie. Jednak chwilę później ściąga skąpe odzienie, by pochwalić się swoim przyrodzeniem. Raper nie omieszkał skomentować całego zamieszania. Na swoim profilu na Instagramie dodał wideo, w którym próbował obrócić sytuację w żart. Jak się okazało filmik, na którym wyznaje kobiecie, że "jest zboczony na jej punkcie", został opublikowany bez jego zgody. – Jak zdążyliście zauważyć, ten la******g z Włocławka udostępnił moje zdjęcia o zabarwieniu erotycznym. Dla zainteresowanych – nie spie***olcie tego, bo od dzisiaj mój k***s jest w waszych rękach – możemy usłyszeć na nagraniu. Koniec żartów, zrobiło się poważnie. Fani komentują Dziś jednak sytuacja wymknęła się spod kontroli i nabrała zaskakującego tempa. Popek Monster nagrał kolejne wideo, zwracając się do kobiety, która opublikowała nagranie. Raper stwierdził, że przez nią "stracił dwójkę dzieci". "Zniszczyłaś moją Kaśkę. Ona Ci nigdy w życiu ku**a krzywdy nie zrobiła" – mówi na nagraniu celebryta. Filmik wzbudza wiele kontrowersji ze względu na groźby, które rzuca pod adresem kobiety. "Dopóki istnieje internet i ja żyję, ci nie odpuszczę. Teraz się dopiero zaczyna show" – zaklina się na nagraniu Popek. Wyjaśnienia rapera umieszczone na Instagramie skomentowali fani, którzy obserwują jego konto. Wśród ponad 879 tysięcy obserwujących znalazły się osoby wyrażające swoje zażenowanie słowami, skierowanymi pod adresem kobiety, której sam z własnej woli wysłał nagranie. "Trzeba było nie zdradzać żony! To ty sam zniszczyłeś swoją rodzinę"; "Największą krzywdę Kaśce i dzieciom to ty zrobiłeś, cała reszta to skutek twojego zachowania"; "To trzeba było siedzieć ze swoją żoną, to byś miał dzieci i nie musiałbyś się teraz tak spinać. Zachciało się dupy i cycków innej, to teraz spijaj mleczko, co się rozlało. Sam jesteś sobie winien" – czytamy w komentarzach pod postem.

Tagi: Doda, Popek
Źródło: natemat.pl

reklama
Polecamy
reklama
Kontakt z nami